Duma i radość
Książę Yorku, późniejszy król Jerzy VI, uwielbiał swoje córki. „Elżbieta jest moją dumą, a Małgorzata jest moją radością” – zwykł mawiać. Starsza była poukładaną, nad wiek poważną dziewczyną, która wstawała w nocy z łóżka, by sprawdzić, czy równo ustawiła pantofle. Małgorzata była inna. I to do niej ojciec miał słabość.
Będąc człowiekiem niezwykle wrażliwym, borykającym się z kompleksami, jąkaniem i perspektywą objęcia tronu, znajdował w młodszej córce źródło radości i beztroski. Małgorzata grała na pianinie, śpiewała, tańczyła. Była spontaniczna, dowcipna i pełna życia. Czasem przekraczała granice, ale któż mógłby mieć jej to za złe.
„Teraz, gdy papa jest królem, ja jestem nikim” – miała powiedzieć sześcioletnia księżniczka po abdykacji stryja, Edwarda VIII w 1936 roku. Te słowa, wypowiedziane przez dziecko, okazały się prorocze. Oto nastąpiła istotna zmiana w hierarchii rodzinnej. Dla Małgorzaty oznaczało to życie w cieniu siostry, która w przyszłości miała zostać królową. A kim miała zostać Małgorzata?
Miłosne zawirowania
Brak wyraźnego przeznaczenia sprawił, że młodsza księżniczka korzystała ze względnej swobody. Nieraz słyszała, że przecież wolno jej więcej niż Elżbiecie. Później te słowa cofano… Jednak umiłowanie wolności stało się fundamentem charakteru Małgorzaty.
Miłość i seks stały się dla niej synonimem wolności. Jej pierwszym obiektem westchnień był kapitan Peter Townsend. Starszy o szesnaście lat, żonaty, służył jako adiutant jej ojca. Pojawił się w Buckingham Palace w 1944 roku i szybko zdobył zaufanie Jerzego VI. Podobno król widział w Peterze „syna, którego nie miał”. Małgorzata zakochała się w nim podczas podróży do Południowej Afryki w 1947 roku, gdzie jeździli razem konno.
Utrzymywany w sekrecie romans wyszedł na jaw podczas koronacji Elżbiety w 1953 roku – księżniczka została sfotografowana, gdy strącała paproch z marynarki Townsenda. Wybuchł skandal. I odtąd „skandal” miał być motywem przewodnim życia Małgorzaty. Kościół anglikański nie akceptował małżeństwa z rozwodnikiem, a i stojący na czele rządu Winston Churchill nie popierał związku. Przynajmniej jako premier – prywatnie był romantykiem, który uważał, że to wspaniała para. Małgorzata stanęła przed wyborem: miłość lub tytuł królewski. Wybrała tytuł.
W październiku 1955 roku wydała oświadczenie, w którym poinformowała o rezygnacji z planów małżeństwa z rozwiedzionym Peterem Townsendem – z poczucia obowiązku wobec rodziny i Korony.
Małgorzata, Tony i skandale
W 1958 roku Małgorzata poznała fotografa Antony’ego Armstrong-Jonesa. Artysta otwarty na seksualne eksperymenty wydał jej się interesujący. Ich znajomość zaskoczyła media. Jeszcze większym szokiem były ogłoszone w lutym 1960 roku zaręczyny. Być może Małgorzata pozostałaby singielką, gdyby nie fakt, że Peter się ożenił – a przecież obiecali sobie, że skoro nie mogli być razem, żadne z nich nie weźmie ślubu. No cóż…
Ślub Małgorzaty i Tony’ego odbył się 6 maja 1960 roku i był pierwszym królewskim ślubem transmitowanym w telewizji. Armstrong-Jones otrzymał tytuł hrabiego Snowdon.
Początkowo małżeństwo wydawało się udane. Para miała dwoje dzieci: Davida urodzonego w 1961 roku i Sarah urodzoną w roku 1964. W międzyczasie Małgorzata podróżowała po świecie, reprezentując Koronę. W Stanach zrobiła furorę, a Amerykanie pokochali błyskotliwą księżniczkę opowiadającą nieprzyzwoite żarty. A ona uwielbiała być w centrum uwagi…
W latach 70. małżonkowie coraz częściej pozwalali sobie na skoki w bok. Małgorzata przyjaźniła się i romansowała z aktorami, pisarzami, tancerzami baletowymi i artystami, spędzając sporo czasu na wyspie Mustique.
Kiedy w 1976 roku media ujawniły jej romans z Roddym Llewellynem, architektem krajobrazu młodszym od niej o siedemnaście lat, wielu Brytyjczyków odwróciło się od księżniczki. Małżeństwo ostatecznie zakończyło się rozwodem w 1978 roku. Był to pierwszy rozwód w rodzinie królewskiej od 400 lat.
Ku autodestrukcji
Małgorzata nie miała wyraźnie określonej roli w monarchii. Brakowało jej poczucia misji. Wolność, której rzekomo zazdrościła jej starsza siostra, była tylko iluzją. Pozostał jej bunt. Bunt, który przybierał coraz bardziej autodestrukcyjne formy.
Nadal romansowała – z Mickiem Jaggerem, Peterem Sellersem, Peterem O’Toole’em. Na Mustique imprezowała do świtu. Również w Kensington Palace organizowała przyjęcia, które przyciągały bohemę artystyczną Londynu.
Wypalała nawet 60 mocnych papierosów Chesterfield dziennie. Cóż smakuje lepiej niż papieros popijany whisky?
W przeciwieństwie do siostry i matki, Małgorzata nie ukrywała znudzenia podczas wypełniania królewskich obowiązków. Kiedy na jednym z wydarzeń organizowanych na jej cześć gospodarz zapytał, czy zatańczy, odpowiedziała: „Tak – ale nie z panem”. Gore Vidal cytował jej słowa: „Gdy są dwie siostry i jedna jest królową, która musi być źródłem honoru i wszystkiego, co dobre, druga musi być ogniskiem najbardziej kreatywnej złośliwości, złą siostrą”.
I po balu
Żyła intensywnie. Może zbyt intensywnie? W 1985 roku, po ponad trzydziestu latach palenia, usunięto jej część lewego płuca. Bez papierosów wytrzymała trzy miesiące.
W 1998 roku miała pierwszy wylew, który częściowo ją sparaliżował. Kolejne udary w 2001 roku jeszcze bardziej ograniczyły jej sprawność.
Księżniczka Małgorzata zmarła 9 lutego 2002 roku w wieku 71 lat, na trzy dni przed 50. rocznicą śmierci ojca. Zgodnie z jej życzeniem została skremowana.
Zawsze była buntowniczką. Nigdy nie znalazła swojego miejsca w sztywnej hierarchii Windsorów. Niektórzy mówią, że jej życie było ciągłym poszukiwaniem tożsamości i celu, inni twierdzą, że szukała wyłącznie wrażeń i dobrej zabawy. Zdaniem jednych, była „tą drugą”, skazaną na życie w cieniu, choć miała inteligencję i charyzmę, które pozwoliłyby jej wiele osiągnąć – gdyby jej pozwolono. Ale są i tacy, którzy uważają, że Małgorzata była po prostu rozpieszczoną księżniczką, zazdroszczącą starszej siostrze korony – może nie obowiązków, ale sławy i pozycji. Bez wątpienia to postać niejednoznaczna, pełnokrwista i szalenie interesująca.
Więcej o sylwetkach kobiet znajdziecie tutaj.



