Więcej...

    Maud Lewis – sztuka radości

    Maud Lewis była wyjątkowa pod wieloma względami. Także dlatego, że jej sztukę cechowała ujmująca, niemal dziecięca prostota, a sama artystka prowadziła proste życie. A przecież jako ceniona malarka mogłaby żyć zupełnie inaczej. Nawet miłość w życiu Maud to zjawisko wyjątkowe – w swojej sile i surowości.

    Maudie

    Maud Dowley, czule nazywana Maudie, urodziła się 7 marca 1903 roku w South Ohio, niedaleko Yarmouth, w kanadyjskiej prowincji zwanej Nową Szkocją. Jej ojciec, Jack, zapewniał swojej rodzinie życie bez przepychu, ale wygodne i bezpieczne. Był szanowanym w okolicy rzemieślnikiem – zajmował się kowalstwem i robieniem uprzęży. Z kolei jego żona, Agnes, miała duszę artystyczną. Uwielbiała malarstwo, rzeźbę ludową i muzykę. Tymi pasjami zaraziła swoją córkę. Uczyła ją grać na pianinie, dopóki Maud nie zaczęła doświadczać pierwszych, niezwykle bolesnych objawów artretyzmu. Nie miała wówczas nawet siedmiu lat.

    Maud, urodzona ze zniekształconymi ramionami i z podbródkiem spoczywającym na klatce piersiowej (jest to widoczne na jej zdjęciach z późniejszego dzieciństwa), rzuciła szkołę w wieku 14 lat, zmęczona okrutnymi kpinami rówieśników. „Czym jest życie bez miłości i przyjaźni?” – zwykła się zastanawiać, będąc nastolatką.

    Catherine

    W 1928 roku Maud urodziła córkę, Catherine Dowley. Ojcem dziecka był Emery Gordon Allen, mieszkaniec okolicy, z którym Maud miała romans. Pan Allen nie był jednak zainteresowany małżeństwem ani opieką nad nieślubnym dzieckiem. Zerwał z dziewczyną, gdy tylko dowiedział się o jej ciąży. Chcąc ochronić Maud przed skandalem i trudnym losem niezamężnej matki, a także myśląc o niepewnej sytuacji finansowej i zdrowotnej Maud, jej brat Charles Dowley zaaranżował adopcję dziecka przez Alvina Alexandra Crosby’ego i Mary E. Porter. Sęk w tym, że młoda matka nie wyraziła na to zgody. Powiedziano jej, że maleństwo zmarło po narodzinach. Maud w to uwierzyła i była zrozpaczona.

    Catherine Crosby dowiedziała się o swoim prawdziwym pochodzeniu wiele lat później. W latach 60. podjęła kilka prób skontaktowania się z Maud Lewis, podróżując do Marshalltown i wysyłając listy. Jednak Maud, wciąż wierząc, że jej dziecko zmarło (a może nie była w stanie zmierzyć się z bolesną prawdą?), odrzuciła te próby i odmówiła uznania Catherine za swoją córkę.

    Miłość nieoczywista                                      

    W latach 30. zmarli państwo Dowley. Ich niepełnosprawna córka zamieszkała u ciotki, w Digby. Nie była tam jednak szczęśliwa. Postanowiła się usamodzielnić.

    Odpowiedziała na znalezione przypadkiem ogłoszenie i to zadecydowało o całym jej życiu. Mężczyzna o nazwisku Everett Lewis szukał gosposi. Maud się zgłosiła, a on – po dłuższej chwili wahania – przystał na jej ofertę. Zamieszkali razem w domku Lewisa w Marshalltown. Budynek miał mniej więcej 4 metry na 3,75 metra i ciasny strych. Nigdy się stamtąd nie wyprowadzili. W 1938 roku pobrali się. Maudie nigdy nie podróżowała dalej niż godzinę jazdy od miejsca zamieszkania. „I tak nie przepadam za podróżami” – powiedziała później – „Dopóki mam przed sobą pędzel, niczego mi nie brakuje”. Nie tylko pędzle, ale i papierosy Cameo lubiła mieć pod ręką.

    Związek Maud z Everettem Lewisem był skomplikowany. Ich miłość rodziła się powoli i była nieoczywista. Kiedy się poznali, Everett był szorstkim mężczyzną, zahartowanym przez trudne wychowanie i samotność. Początkowo nie doceniał Maud, głównie ze względu na jej niepełnosprawność. Bywał werbalnie, a czasem i fizycznie agresywny. Pozostawał odporny na intymność (chyba że odbywało się to na jego warunkach), a o bliskości emocjonalnej nie było nawet mowy.

    Z czasem obecność Maud i jej sztuka zmieniły życie obojga. Maud wniosła kolor, ciepło i poczucie celu do ponurej egzystencji Everetta. W miarę jak zyskiwała pewność siebie i uznanie dla swojej sztuki, Everett stopniowo uświadamiał sobie, jak była mu potrzebna – nie tylko ze względu na prowadzenie domu czy zastrzyki gotówki. Dopiero dobrych kilka lat po ślubie zrozumiał, ile Maud znaczyła dla niego jako łagodna, cierpliwa i mądrze wspierająca kobieta.

    Ich małżeństwo, które trwało 32 lata (aż do śmierci Maud), przekształciło się w dojrzałe partnerstwo.. Miłość między Maud i Everettem nie była konwencjonalna ani czuła, ale była prawdziwa. Byli dwojgiem outsiderów, którzy pomagali sobie w gojeniu emocjonalnych ran. Jak opisała to reżyserka filmu biograficznego „Maudie”, Aisling Walsh: „Ich historia opowiada o tym, co dzieje się z ludźmi, którzy odnajdują się nawzajem i pewne rzeczy odpuszczają”.

    Artystka

    Maud była dzieckiem, gdy zakochała się w malarstwie. Matka nauczyła ją malować kartki świąteczne. Udawało się je sprzedawać. Pomijając kwestie finansowe, sztuka była dla schorowanej dziewczyny najlepszą formą terapii.

    Gdy Everett zajmował się handlem rybami, Maud towarzyszyła mu w codziennych objazdach, sprzedając jego klientom ręcznie malowane kartki świąteczne. Popularność tych kartek zachęciła ją do malowania małych, kolorowych scen na wszelkich dostępnych materiałach, łącznie ze sprzętami gospodarstwa domowego. Everett wspierał ją, kupując dla niej pierwsze farby olejne. Razem sprzedawali jej prace bezpośrednio z domku (często przez okno) przechodzącym spacerowiczom. Z czasem obrazy Maud stały się dla pary istotnym źródłem dochodu. Mąż artystki odkrył w sobie człowieka interesów.

    Everett zajmował się domem i przygotowywał posiłki, pozwalając Maud spędzać większość czasu na zagłębianiu się w kolorowy świat cudów i tworzeniu fantazyjnych dzieł sztuki. Maud malowała nie tylko dla zarobku, ale też pragnąc wprowadzić do smutnego życia i ponurego wnętrza radosne barwy i pogodne piękno. Wymalowała cały domek.

    To, co Maud tworzyła, najpierw przyciągnęło sąsiadów, potem turystów, a w końcu nawet międzynarodową uwagę. Zaczęło się od artykułu w gazecie „Star Weekly”. W 1965 roku był program CBC „Telescope”, w którym zaprezentowano wyjątkową kanadyjską malarkę.

    Zamówienia napływały tak szybko, że farba nie miała czasu wyschnąć – z tego powodu na niektórych krawędziach obrazów można zauważyć odciski palców Maud.

    ***

    Podobnie jak amerykańska malarka Anna Marie Robertson (Babcia Moses), Maud była wyjątkowo kreatywnym samoukiem. Specjalizowała się w malowaniu codziennego życia na wsi, kochała zwierzęta i doceniała piękno natury. Obie początkowo sprzedawały swoje obrazy za zaledwie kilka dolarów, ale z biegiem lat wartość ich prac znacznie wzrosła. Dzieła Babci Moses osiągają ceny w przedziale od 30 000 do 600 000 dolarów. Obrazy Maud o porównywalnej jakości osiągają obecnie ceny od 6000 do 20 000 dolarów. Nie posiadając formalnego wykształcenia, kanadyjska artystka rozwinęła charakterystyczny styl sztuki ludowej, charakteryzujący się żywymi kolorami, prostymi formami i radosnymi scenami z Nowej Szkocji. Najpierw rysowała kontury, następnie wypełniała je jasnymi, niezmieszanymi kolorami nakładanymi bezpośrednio z tubki, często używając puszek po sardynkach i pokrywek tytoniu jako palet. Jej technika polegała na nakładaniu warstw tła przed dodaniem szczegółów pierwszego planu. Przedstawiała zwierzęta, kwiaty i ludzi w zabawnych, niemal dziecięcych kompozycjach. Wszystko to intuicyjnie, z sercem. Obrazy Lewis emanują optymizmem. Są tak niezwykłe, jak ich autorka.

    Więcej o sylwetkach kobiet znajdziecie tutaj.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY