Więcej...

    (Nie)oczywiste piękno Bydgoszczy, magnetyzm Brdy – rozmowa z fotografką Justyną Szelągowską

    W kadrach Justyny Szelągowskiej woda staje się zwierciadłem miasta i jego duszy. Autorka niezwykłych fotografii potrafi uchwycić piękno – nie zawsze oczywiste, niekiedy umykające spojrzeniu. Oto rozmowa o pasji, chwytaniu ulotnych momentów i odkrywaniu tajemnic grodu nad Brdą.

    Magda Kosińska-Król: Kiedy i jak zaczęła się Pani przygoda z fotografią?

    Justyna Szelągowska: Moja przygoda z fotografią zaczęła się lata temu. Jak pamiętam, zawsze towarzyszył mi aparat. Najpierw analogowy, najprostszy, potem lustrzanka, aż wkroczyłam w świat fotografii cyfrowej, która tak naprawdę pozwoliła na rozwinięcie skrzydeł.

    Czy był moment, w którym poczuła Pani, że fotografia może stać się czymś więcej niż uwiecznianiem chwil – sposobem wyrażania siebie i własnej wizji świata?

    Na początku było to po prostu łapanie chwil, uwiecznianie krajobrazów, miejsc, które mnie otaczają. Teraz fotografia pozwala mi na pokazywanie świata w sposób, w jaki go widzę, a przede wszystkim czuję, bo fotografia to nie tylko obrazy, ale też emocje, które poprzez te obrazy można przekazywać. Jak widzę na przykład piękny wschód słońca nad Brdą, gdy złote światło zapala ogniem unoszącą się nad wodą mgłę, to jest naprawdę wspaniałe, mistyczne przeżycie, które wyzwala we mnie zachwyt, radość, wzruszenie. Mam nadzieję, że udaje mi się wyrazić te emocje w zdjęciach, które robię.

    Chciałabym zapytać o relację z Bydgoszczą. Czy jest Pani bydgoszczanką od urodzenia, z przypadku, z wyboru?

    Jestem bydgoszczanką od urodzenia, całe życie związaną z tym miastem. Chyba nie zamieniłabym tego miasta na żadne inne, mimo że są miejsca które mnie zachwycają, miasta do których lubię wracać, ale na krótko.

    Bydgoszcz zawsze Panią urzekała?

    Na początku było to po prostu miasto, w którym mieszkałam. Wydawałoby się, że takie, jak każde inne. Dopiero te wędrówki z aparatem pozwoliły mi na głębsze spojrzenie na miejsca, które mijamy na co dzień, które pozornie mogą wydawać się pozbawione magii, a ja staram się magię z tych miejsc wydobyć.

    Co w Bydgoszczy najbardziej Panią zachwyca, a czego inni często nie dostrzegają?

    Tak jak wspomniałam, często w codziennym zabieganiu mijamy mnóstwo ciekawych miejsc, nie zwracając na nie uwagi. Wystarczy czasem podnieść głowę, aby zobaczyć jak piękne, bogato zdobione mamy kamienice, nie tylko na Starym Mieście, ale też te w Śródmieściu. Ile zieleni nas otacza w urokliwych parkach, gdzie można się schronić w upalny dzień.  Uważam, że Bydgoszcz jest pięknym miastem. Nie za dużym i nie za małym – takim w sam raz, jak mówią często jego mieszkańcy. Ma swoją specyfikę i indywidualność, mnóstwo urokliwych zakamarków, piękną architekturę i cudowne zielone tereny, a przede wszystkim, co jest wyjątkowym atutem, położna jest nad dwoma rzekami: Brdą i Wisłą. Ważne, aby pielęgnować to, co nas wyróżnia wśród innych miast, korzystać z atutów miasta nad wodą.

    Czy ma Pani wrażenie, że swoimi zdjęciami „odczarowuje” Bydgoszcz – miasto, które przez lata wcale nie uchodziło za wyjątkowe?

    Staram się pokazywać oblicze miasta najpiękniej, jak potrafię – pokazywać je w niezwykły sposób, w różnych porach dnia, roku, w świetle poranka i wieczoru, we mgle i w blasku wieczornych świateł. W komentarzach pod zdjęciami często czytam: „Jaka ta Bydgoszcz piękna” albo że moje zdjęcia zachęciły kogoś do przyjazdu – takie słowa to wielka radość dla mnie. Przez lata Bydgoszcz w świadomości wielu osób funkcjonowała jako „Brzydgoszcz”, na całe szczęście ta opinia się zmienia. Przyjeżdżają do nas turyści (a jest ich coraz więcej), którzy są absolutnie zaskoczeni i zachwyceni Bydgoszczą. Mam też znajomych fotografów z innych miast, odwiedzających i fotografujących z przyjemnością nasze miasto.

    Bydgoszcz absolutnie nie zasługuje, by nazywać ją „Brzydgoszczą”. A czy ma jakieś tajemnice, którymi próbuje się z Panią podzielić, gdy pozwala się fotografować?

    Każde miejsce potrafi zaskoczyć. To, co w pełnym świetle dnia może wydawać się całkiem zwyczajne, przy odpowiednich warunkach pokazuje swoje magiczne oblicze. Mało osób ogląda na przykład wschody słońca w mieście, a potrafią być naprawdę niesamowite. To często krótkie chwile i trzeba się spieszyć, żeby uchwycić to, co bardzo ulotne, bo światło dynamicznie się zmienia.

    A jest jedno ulubione miejsce w Bydgoszczy, do którego najchętniej Pani wraca, które najczęściej fotografuje?

    Najczęściej wracam nad Brdę – ta rzeka działa na mnie jak magnes. Bardzo lubię też Wyspę Młyńską, Młynówkę z urokliwymi mostkami, zachodzę często do parków, czy odwiedzam też Kanał Bydgoski.

    Brda rzeczywiście ma w sobie coś magnetycznego. A z perspektywy bydgoszczanki i fotografki – która pora roku najbardziej „służy Bydgoszczy”?

    Każda pora roku oferuje coś innego. Jesień cudowne ciepłe barwy liści, tajemnicze mgły, które tworzą klimat pełen niedopowiedzeń – szczególnie pięknie wygląda to nad wodą, w parkach. Zbliża się teraz Jarmark Świąteczny, który z kolei rozświetli  Bydgoszcz barwnymi lampkami. Uśpione pod śniegiem miasto też wygląda cudownie. Wiosną wszystko budzi się do życia, zieleń jest świeża, a kwiaty pięknie współgrają z architekturą miasta – wzrastająca liczba kwiatowych nasadzeń bardzo mnie cieszy. Lato w mieście też może być ciekawe. Przyjemnie jest wypić kawę na tarasie Młynów Rothera bądź w jednym z licznych kawiarnianych ogródków. I w sumie już teraz praktycznie o każdej porze roku można podziwiać miasto z perspektywy rzek, zarówno Brdy, jak i Wisły. Coraz liczniejsze jednostki naszej floty oferują rejsy nie tylko w sezonie letnim, ale i przez cały rok. Często wzbogacone są one opowieściami przewodników lub możliwością degustacji kulinarnych lokalnych specjałów. Uwielbiam te rejsy, to wspaniały relaks, więc gorąco polecam.

    Czuję się zachęcona! Skoro o wodzie mowa, nie mogę nie zapytać o ostatnią publikację. Jej motyw przewodni za chwilę, ale najpierw: kiedy pojawiło się marzenie o własnym albumie?

    Pierwsza nieśmiała myśl pojawiła się kilka lat temu, przy okazji udziału w konkursach ogłaszanych rokrocznie przez Wojewodę Kujawsko-Pomorskiego, pokazujących urodę przyrody województwa kujawsko-pomorskiego. W albumach pokonkursowych pojawiały się moje zdjęcia i wtedy pierwszy raz pomyślałam, że własny autorski album to byłoby coś wspaniałego, ale wtedy więcej o tym nie myślałam. Dopiero marzenie nabrało realnych kształtów, gdy półtora roku temu wydanie albumu zaproponowali mi Ewa i Jacek Stadniccy, którzy tworzą Wydawnictwo Pejzaż, wspaniali ludzie, pasjonaci i miłośnicy Bydgoszczy.

    Jak wyglądał proces tworzenia albumu fotograficznego – od pomysłu do finalnej publikacji?

    Podstawą oczywiście były zdjęcia. Część została wybrana z zasobów, które już posiadałam, ale w trakcie całego okresu, kiedy powstawał album, zdjęć przybywało, a wybór często był trudny. Album początkowo miał mieć mniejszą objętość, jednak rozrósł się ostatecznie do 248 stron i znajduje się w nim 170 fotografii. Teksty do albumu napisał Tomasz Izajasz, kustosz Muzeum Kanału Bydgoskiego, historyk, nauczyciel i oczywiście miłośnik Bydgoszczy, prężnie działający na jej rzecz. Potem powstał piękny projekt graficzny, przygotowany przez Ewę Stadnicką, który od razu przypadł mi do serca. To był wspaniały czas wspólnej pracy – tak powstał album „Bydgoszcz – wodne impresje”.

    Skąd pomysł, by motywem przewodnim albumu była woda?

    Kiedy Ewa zadała mi pytanie, co ma być tematem albumu, od razu wiedziałam, że chciałabym pokazać Bydgoszcz związaną z wodą, bo to temat, który najbardziej kocham. Nad Brdą jestem praktycznie codziennie, lubię wracać nad Kanał Bydgoski, nad Wisłę, odwiedzać bydgoskie fontanny, zaglądać nad stawy w Myślęcinku. Miasto nad wodą – to temat mi najbliższy, który najlepiej czuję: odbicia w wodzie, mgły, piękne wschody i zachody słońca, pływające po Brdzie jednostki i wiele innych motywów. Poza tym, jak już wspomniałam, takie położenie Bydgoszczy to jej wielki atut. Miasto zresztą zwraca się ku swoim rzekom, promując między innymi turystykę wodną.

    Czy pojawią się kolejne tematyczne albumy?

    Mogę już powiedzieć, że tak, ale więcej nie zdradzę, niech to będzie niespodzianka.

    No, to jest na co czekać. Ma Pani wyjątkowy dar odkrywania magii w miejskich zakątkach. Fotografuje Pani wyłącznie Bydgoszcz, czy są też inne miejsca, które Panią zachwyciły i w których udało się dostrzec nieoczywiste piękno?

    Zwykle aparat zabieram wszędzie tam, gdzie wyjeżdżam, na przykład na urlop, a więc przywożę też zdjęcia z innych miejscowości. Na pewno bardzo zaskoczyła mnie Łódź, którą uważam trochę za „siostrę” Bydgoszczy, bo podobnie jak ona nie była przez lata doceniana. Teraz prezentuje się pięknie: odnowione kamienice, zielone skwery, niesamowicie przeprowadzone rewitalizacje dawnych fabryk – można naprawdę się zachwycić. Poza tym lubię wracać do takich miejsc jak Gdańsk, Kołobrzeg, Toruń,  Kraków, Jelenia Góra, czy Wrocław, bo głównie podróżuję po Polsce. Mam nadzieję, że odwiedzę jeszcze wiele miejsc, odkrywając ich sekrety.

    Ciekawi mnie też, skąd pomysł na używanie drona w fotografii?

    Fotografia z lotu ptaka ostatnio stała się popularna i bardziej dostępna. Oglądałam zdjęcia kolegów droniarzy i zachwyciły mnie ujęcia z góry – postanowiłam spróbować i zainwestowałam w drona. Ujęcia z powietrza są mniej oczywiste i pozwalają pokazać miasto z perspektywy, której normalnie nie oglądamy.

    Prezentowane przez Panią zdjęcia Bydgoszczy zachwycają internautów. Czy pozytywne reakcje zachęcają do eksperymentowania z różnymi technikami i tematami?

    Czytam wszystkie komentarze i staram się na nie odpowiadać. Ogromnie cieszą i dają one motywację do dalszych prób fotograficznych. Staram się głównie szukać nowych kadrów, ciekawego światła, czy pójść w dane miejsce o różnych porach, żeby zobaczyć, jak wygląda. Eksperymentuję też z fotografią czarno-białą, chociaż lepiej wyraża mnie jednak kolor. Zdarza się, że do jednego motywu podchodzę wiele razy, ale nie wszystkie ujęcia obejrzą światło dzienne.

    Czy – oprócz wspomnianej niespodzianki – pojawiły się nowe plany artystyczne, które nie są tajemnicą?

    Na przyszły rok planowane są już wystawy moich zdjęć. Na pewno o szczegółach będę informować na bieżąco w mediach społecznościowych. Poza tym mam nadzieję na kolejne wędrówki z aparatem, które pozwolą mi na łapanie ciekawych ujęć i pokazywanie ich w Internecie  (i nie tylko). Może uda się czymś znowu zaskoczyć widzów…

    1 KOMENTARZ

    1. Dziękuję za znakomite fotografie z naszego pięknego miasta. Jestem pewny, że dla wielu – nawet rodowitych bydgoszczan – pozwolą na odkrywanie wyjątkowego uroku wielu nieodkrytych miejsc.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY