Więcej...

    Niezależność myśli według Susan Sontag

    Nigdy nie bała się zadawać niewygodnych pytań. Nie obawiała się intelektualnej niezależności. Susan Sontag była, jak uważają jej biografowie, pierwszą i ostatnią prawdziwą intelektualistką Ameryki – kobietą, która pisała o estetyce kampu, polityce, filozofii, seksualności, freudyzmie, komunizmie i amerykanizmie. Ryzykowała życie w oblężonym Sarajewie, w imię sztuki, wolności i pokoju. Była pisarką i aktywistką. Przekonała się, że niezależność myślenia kosztuje więcej, niż większość ludzi jest gotowa zapłacić.

    Książki zamiast zabawek

    Susan Sontag przyszła na świat 16 stycznia 1933 roku w Nowym Jorku jako Susan Rosenblatt, córka Mildred i Jacka Rosenblattów – żydowskich imigrantów pochodzących z Litwy i Polski. Jej ojciec handlował futrami w Chinach i właśnie tam zmarł na gruźlicę w 1939 roku, gdy Susan miała zaledwie pięć lat. To była pierwsza z wielu strat, które ukształtowały jej charakter.

    Gdy matka wróciła z Chin, zabrała córki do Tucson w Arizonie. Tamtejszy klimat miał pomóc walczącej z astmą Susan. Ale tam nie zagrzały miejsca i wyruszyły do Los Angeles. Siedem lat po śmierci Jacka, Mildred poślubiła kapitana lotnictwa, Nathana Sontaga. Susan i jej siostra Judith przyjęły nazwisko ojczyma, choć formalnie ich nie adoptował.

    Susan wspominała swoje dzieciństwo jako „długie więzienie”, z „zimną, trunkującą, oschłą matką, która zawsze była nieobecna”. W tej emocjonalnej pustce jedyną ucieczką były książki. Wiele lat później miała powiedzieć: „Literatura była paszportem do wejścia w większe życie; to jest strefa wolności. Literatura była wolnością. Zwłaszcza w czasach, gdy wartości czytania i skupienia wewnętrznego są tak stanowczo kwestionowane, literatura jest wolnością”.

    Ukończyła North Hollywood High School, mając zaledwie 15 lat, co było świadectwem jej niezwykłej inteligencji, ale także desperacji — chciała jak najszybciej uciec z domu. Spędziła jeden semestr na University of California w Berkeley, po czym przeniosła się na University of Chicago — uczelnię, która stała się miejscem jej intelektualnego przebudzenia.

    To tam poznała 28-letniego wykładowcę socjologii Philipa Rieffa, za którego wyszła dziesięć dni po pierwszym spotkaniu. Miała 17 lat. W 1952 roku urodziła syna, Davida, który później stał się znanym dziennikarzem i redaktorem jej dzieł. Małżeństwo z Rieffem opierało się na intelektualnym porozumieniu. Pomagała Philipowi przy jego książce „Freud: The Mind of the Moralist” (opublikowanej w 1959), a niektórzy uważają ją za współautorkę.

    Pisząc Amerykę

    Po sfinalizowanym w 1958 roku rozwodzie, Sontag przeniosła się do Nowego Jorku z synem i 70 dolarami w kieszeni. Tam zaczęła pisać dla „Commentary”, „The New York Review of Books” i „Partisan Review”. W 1964 roku opublikowała esej „Notatki o Kampie”.

    Tekst był rewolucyjny, bo Sontag broniła kultury popularnej w czasach, gdy intelektualiści gardził wszystkim, co nie było „sztuką wysoką”. Pokazała, że kicz może być źródłem estetycznej przyjemności, a „złe” może być tak dobre, że staje się sztuką.

    Ten esej wszedł do zbioru „Against Interpretation” wydanego w roku 1966. Tytuł był manifestem: Sontag sprzeciwiała się nadmiernemu interpretowaniu dzieł sztuki. „To, czego potrzebujemy, to przede wszystkim większa uwaga na formę w sztuce” – pisała. Domagała się, by sztukę przeżywać zmysłowo, nie intelektualnie.

    Jej przełomowe dzieło „O fotografii” z 1977 roku zdobyło National Book Critics Circle Award. Sontag argumentowała, że fotografia może „zubaża rzeczywistość”, bo pozwala nam konsumować obrazy cierpienia z bezpiecznej odległości. „Fotografować ludzi, oznacza naruszać ich, widząc ich takimi, jakimi sami siebie nigdy nie widzą” – pisała.

    „Illness as Metaphor” z 1978 roku narodziła się z jej własnego doświadczenia z rakiem piersi. Sontag rozłożyła na czynniki pierwsze szkodliwe metafory związane z chorobą, pokazując, jak język kształtuje nasze postrzeganie cierpienia. Jej kolejna książka „AIDS and Its Metaphors” (wydana w 1989) kontynuowała ten temat w kontekście epidemii AIDS.

    Jako powieściopisarka odniosła sukces późno. Książka „The Volcano Lover” z 1992 roku przeniknęła do manstreamu i przyniosła rozgłos, a „In America” z roku 1999 została uhonorowana National Book Award. W obu książkach Susan eksplorowała tematy sztuki, miłości i władzy z charakterystyczną dla siebie erudycją, wnikliwością i niezależnością.

    Sontag była także reżyserką filmową. Miała na koncie między innymi „Duet for Cannibals” z 1969 roku i „Zwiedzanie bez przewodnika” z 1983. W 1993 roku napisała także sztukę „Alice in Bed”, o XIX-wiecznej intelektualistce Alice James.

    Umysł krytyczny

    Sontag nie zadowalała się rolą intelektualistki gabinetowej. W 1968 roku podpisała „Writers and Editors War Tax Protest”, zobowiązując się do odmowy płacenia 10% podatku na wojnę w Wietnamie. W maju 1968 roku odwiedziła Hanoi, po czym napisała przychylnie o społeczeństwie północnowietnamskim w eseju „Trip to Hanoi”. To za ten esej była ostro krytykowana. Odpowiedziała: „Biała rasa to rak historii ludzkości”. Słowa te ścigały ją przez lata, chociaż później zmieniła zdanie na temat używania choroby jako metafory.

    W 1982 roku, stając w obronie polskiego ruchu „Solidarność”, oświadczyła, że komunizm to „faszyzm z ludzką twarzą”. Był to odważny głos krytyki wobec lewicy, która często przymykała oczy na zbrodnie reżimów komunistycznych.

    Największym testem na jej zaangażowanie był Sarajewo. Po raz pierwszy przyjechała do oblężonego miasta w 1993 roku na zaproszenie lokalnego oddziału PEN International. Po powrocie do Nowego Jorku, odebrała wiadomość, jaką Haris Pašovia, dyrektora festiwalu teatralnego MESS, przesłał do artystów z całego świata: „Wzywamy was, abyście stworzyli prawdziwe dzieło sztuki. Przyjedźcie do Sarajewa i stwórzcie tu swoje arcydzieło, w centrum świata, w najważniejszym mieście na tej planecie. Ruszcie swoje tyłki i zróbcie coś prawdziwego. Podnieście głos przeciwko faszyzmowi, ratujcie ludzkie życie, nakarmcie duszę cierpiących ludzi, powiedzcie światu, że estetyka to tylko kłamstwo, jeśli sztuka nie potrafi stawić czoła terrorowi tak zwanej cywilizacji końca XX wieku. (…) Nie pozwólcie, by sztuka tonęła w gównianym konformizmie”. Sontag przyjęła wyzwanie i jeszcze w 1993 roku, podczas oblężenia Sarajewa, wyreżyserowała „Czekając na Godota” Samuela Becketta. Spektakl odbył się przy świecach, a scenografia składała się z plastikowych płacht ONZ, używanych zamiast okiennic do ochrony przed snajperami. Po premierze burmistrz Sarajewa mianował Susan honorową obywatelką miasta.

    W latach 1987–1989 Susan była też prezeską PEN International – organizacji broniącej wolności słowa. Stała po stronie Salmana Rushdiego, gdy ten został obłożony fatwą przez ajatollaha Chomejniego.

    Po atakach 11 września Sontag wyraziła swoje stanowisko na łamach „The New Yorker”, podkreślając, że nie były to „tchórzliwe ataki na cywilizację czy wolność”, ale ataki wymierzone w samoobwołujące się supermocarstwo, będące konsekwencją konkretnych działań i sojuszy amerykańskich. W ten sposób wskazała, że zamachy były odpowiedzią na politykę zagraniczną USA, a terroryści nie działali z tchórzostwa, lecz w kontekście politycznym i historycznym. Słowa te wywołały burzę i groźby śmierci.

    Kwestia seksualności

    Sontag odkryła swoją biseksualność już w młodym wieku. Mając 15 lat, napisała w dzienniku: „Czuję, że mam skłonności lesbijskie (jak niechętnie to piszę)”. Rok później miała swoje pierwsze doświadczenie seksualne z kobietą: „Być może byłam pijana, w końcu było tak pięknie, kiedy H zaczęła się ze mną kochać”.

    Tajemnicza „H” to Harriet Sohmers Zwerling, pisarka i modelka, z którą Sontag mieszkała w latach 1958–1959. Później partnerkami Susan były kubańsko-amerykańska dramatopisarka María Irene Fornés, włoska arystokratka Carlotta Del Pezzo i niemiecka aktywistka Eva Kollisch. Sontag była też związana z artystami Jasperem Johnsem i Paulem Thekiem.

    W wywiadzie dla „The Guardian” w 2000 roku powiedziała, że „kochała dziewięć razy: pięć kobiet, czterech mężczyzn”. Jej najważniejszym i najdłuższym związkiem był ten z fotografką Annie Leibovitz. Poznały się w 1989 roku, gdy Leibovitz robiła Sontag zdjęcie do okładki książki. Ich relacja trwała 15 lat, aż do śmierci Sontag w 2004 roku. Mieszkały w osobnych apartamentach w tym samym budynku w dzielnicy Chelsea na Manhattanie, każda widziała mieszkanie drugiej.

    Leibovitz później powiedziała: „Słowa jak 'kompan’ czy 'partner’ nie były w naszym słownictwie. Byłyśmy dwiema osobami, które pomagały sobie nawzajem, idąc przez życie. Najbliższym słowem jest nadal 'przyjaciel’”. Ale dodała też: „Nazywajcie nas 'kochankami’. Lubię 'kochanki’. Wiecie, 'kochanki’ brzmi romantycznie. Chcę, żeby było to całkiem jasne. Kocham Susan”.

    Sontag żyła w czasach, gdy homoseksualność była jeszcze nielegalna w wielu stanach USA (do 2003 roku), a związki osób tej samej płci były głęboko stygmatyzowane. Spotkała się z Leibovitz w szczytowym okresie epidemii AIDS, gdy nazywano ją „chorobą gejów”. Jej dyskrecja była więc nie tyle ukrywaniem się, co ochroną prywatności we wrogim środowisku.

    Po śmierci Sontag, Leibovitz opublikowała kontrowersyjną książkę „A Photographer’s Life: 1990–2005”, która zawierała intymne zdjęcia Susan, włącznie z tymi zrobionymi na łożu śmierci. Były to jedne z najbardziej przejmujących obrazów miłości i straty w historii fotografii.

    Dziedzictwo niezależnej myśli

    Susan Sontag zmarła 28 grudnia 2004 roku w Nowym Jorku na ostrą białaczkę szpikową, dwa tygodnie przed swoimi 72 urodzinami. Została pochowana w Paryżu na cmentarzu Montparnasse.

    W 2010 roku Sarajewo nazwało jej imieniem plac przed Teatrem Narodowym. W 2024 roku jeden z kraterów na Merkurym otrzymał jej imię.

    Sontag pozostawiła po sobie więcej niż zapisane myśli. Udowodniła, że intelektualistka może pochylać się nad sztuką wysoką i popularna, że można pisać równie dobrze o Ingmarze Bergmanie i o komiksach, o filozofii i o obozach zagłady. Pokazała, że prawdziwa niezależność myślenia oznacza gotowość do zapłacenia wysokiej ceny – trzeba być przygotowanym na krytykę, izolację, konflikty.

    Być może najważniejszą lekcją, jaką pozostawiła, jest to, że intelektualistka nie może zadowolić się tylko pisaniem o świecie — musi w nim uczestniczyć. Jej wyjazdy do Hanoi, Sarajewa, jej zaangażowanie w walkę z cenzurą i reżimami autorytarnymi pokazują, że prawdziwa inteligencja wymaga nie tylko analizy, ale i działania.

    W czasach, gdy wielu sili się na intelektualizm, biografia i słowa Susan Sontag przypominają nam, na czym polega intelektualna niezależność. Ona nie uznaje kompromisów, populizmu i nie zgadza się na ucieczkę przed rzeczywistością.

    Więcej o sylwetkach kobiet znajdziecie tutaj.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY