Więcej...

    Nina Simone – ikona amerykańskiej muzyki

    Była jedną z najwybitniejszych artystek XX wieku, ikoną amerykańskiej muzyki. Po mistrzowsku opowiadała muzyczne historie. Zasłużyła na przydomek „Najwyższej Kapłanki Soulu” – jak mało kto potrafiła wprowadzać słuchaczy w trans niemal hipnotyczny, do tego stopnia, że tracili poczucie czasu i przestrzeni. Świat poznał ją i zapamiętał jako Ninę Simone.

    Muzykalna Eunice

    Eunice Kathleen Waymon przyszła na świat 21 lutego 1933 roku w Tryon w Północnej Karolinie. Już we wczesnym dzieciństwie wykazywała niewątpliwy talent muzyczny. Nie umiejąc nawet czytać nut, zaczęła grać na pianinie ze słuchu – w wieku trzech lat. Jej matka, pastor metodystyczny, oraz ojciec będący złotą rączką i kaznodzieją, nie mogli ignorować potencjału małej Eunice. Wychowywali córkę według ścisłych zasad, ucząc ją, co jest dobre, a co złe, jak zachowywać się z godnością i jak ciężko pracować. Przekonani, że mieli „cudowne dziecko”, izolowali dziewczynkę od rówieśników – nie czuła się dzięki temu szczęśliwsza.

    Młodziutka Eunice zaczęła studiować muzykę klasyczną u pochodzącej z Anglii Muriel Mazzanovich. To właśnie nauczycielka zaszczepiła w Eunice trwającą całe życie miłość do Bacha, Chopina, Brahmsa, Beethovena i Schuberta.

    Gdy panna Waymon ukończyła liceum (jako prymuska), lokalna społeczność zebrała pieniądze na stypendium – dzięki temu Eunice mogła rozpocząć studia w Juilliard w Nowym Jorku, po czym miała aplikować do prestiżowego Curtis Institute of Music w Filadelfii.

    Jej rodzina już wcześniej przeprowadziła się do Miasta Braterskiej Miłości, ale nadzieje Eunice na karierę pionierskiej afroamerykańskiej pianistki klasycznej legły w gruzach, gdy szkoła odmówiła jej przyjęcia. Zawsze już twierdziła, że nie przyjęto jej wyłącznie z powodu rasizmu.

    Aby przetrwać, zaczęła udzielać lekcji muzyki. Pewnego dnia w 1954 roku, szukając sposobu na dodatkowy zarobek, Eunice zgłosiła się na przesłuchanie do Midtown Bar & Grill na Pacific Avenue w Atlantic City. Właściciel poinformował ją, że nie tylko zostanie zatrudniona jako pianistka, ale będzie również musiała śpiewać. Pomimo swoich marzeń i planów zostania pierwszą czarnoskórą pianistką klasyczną, Eunice potrzebowała pieniędzy i przyjęła pracę.

    Objawienie

    Wkrótce rozeszła się wieść o nowej pianistce i wokalistce, która sięgała do songbooków George’a Gershwina, Cole’a Portera, Richarda Rodgersa, przekształcając popularne melodie w unikalną syntezę jazzu, bluesa i muzyki klasycznej. Jej bogate, głębokie, aksamitne brzmienie wokalne w połączeniu z mistrzostwem gry na instrumentach klawiszowych wkrótce zaczęło przyciągać do baru gości z całego Wschodniego Wybrzeża. Nie brakowało też zaproszeń do występów w innych lokalach. Jednak taka sława była nie na rękę córce pastora. Aby ukryć fakt, że śpiewa w barach – co jej matka określała jako „pracę w ogniu piekielnym” – z dnia na dzień Eunice Waymon stała się Niną Simone. „Nina” oznaczająca „mała” po hiszpańsku, natomiast „Simone” było hołdem dla aktorki Simone Signoret.

    W wieku dwudziestu czterech lat Nina zwróciła uwagę przemysłu muzycznego. Po przesłaniu nagrania demo z występu w New Hope w Pensylwanii, Syd Nathan – właściciel wytwórni King Records z Ohio – zaproponował jej kontrakt. Nina przeszła do jego jazzowej wytwórni Bethlehem Records. Żywiołowy Nathan nalegał początkowo, by to on osobiście wybrał utwory na jej debiutancki album, ale ostatecznie ustąpił i pozwolił Ninie sięgnąć po repertuar, który wykonywała w klubach wzdłuż wschodniego wybrzeża.

    Nina nie kryła podziwu dla Billie Holiday, a jej inspirująca interpretacja „Porgy” zwiastowała pojawienie się nowego talentu na scenie krajowej. Nina nagrała także „My Baby Just Cares For Me”, wcześniej śpiewany przez Nat King Cole’a. Wykonanie Niny zostało wykorzystane przez Chanel w reklamie perfum w Europie, stając się ogromnym przebojem (5 miejsce na brytyjskiej liście przebojów), a tym samym podstawą repertuaru artystki do końca kariery.

    Pobyt Niny Simone w Bethlehem Records trwał jednak krótko i w 1959 roku, po przeprowadzce do Nowego Jorku, wokalistka podpisała kontrakt z Joyce Selznik reprezentującą Colpix Records. Wkrótce Nina wystąpiła w nowojorskim lokalu Town Hall na Manhattanie. Występy na żywo miały w sobie jeszcze więcej magii niż nagrania studyjne.

    Wielkim sukcesem był występ na prestiżowym Newport Jazz Festival. Jej koncert z 30 czerwca 1960 roku został nagrany przez Colpix. Współpraca z wytwórnią była owocna – pozwoliła na stworzenie dziewięciu wspaniałych albumów. Nina nagrała między innymi jeden utwór o prawach obywatelskich, „Brown Baby” Oscara Browna Jr.

    Artystka nieoczywista, liderka niezłomna

    „Krytycy zaczęli rozmawiać o tym, jaki rodzaj muzyki gram” – pisze Nina w swojej autobiografii z 1991 roku „I Put A Spell On You”. Dodaje: „Było to dla nich trudne, ponieważ grałam popularne piosenki w klasycznym stylu z klasyczną techniką fortepianową inspirowaną koktajlowym jazzem. Dodatkowo włączałam do moich występów spirituals i piosenki dziecięce, a tego rodzaju utwory były automatycznie utożsamiane z ruchem folkowym. Więc określenie, jaki rodzaj muzyki gram, sprawiało krytykom problemy, ponieważ było tam coś ze wszystkiego, ale oznaczało to również, że byłam ceniona przez wszystkich – przez fanów jazzu, folku, popu i bluesa, a także miłośników muzyki klasycznej”.

    Najwyraźniej Nina Simone nie była artystką, którą można było łatwo sklasyfikować. Miała wiele oblicz. Wśród jej najbardziej niesamowitych nagrań były oryginalna i pełna soulu wersja „Don’t Let Me Be Misunderstood” oraz nastrojowy utwór „I Put A Spell On You”, przepełniony melancholią „Ne Me Quitte Pas”, ale i gospelowy, energetyczny „See-Line Woman”. W drugiej połowie lat 60. Nina stała się centralna postacią w kręgu afroamerykańskich dramatopisarzy, poetów i prozaików skupionych w Harlemie. Oni inspirowali ją, ona – ich. Nie była artystką niszową. Na tym etapie była już ikoną.

    Nagrania Niny dla Colpix ugruntowały jej popularność wśród amerykańskiej publiczności klubowej. Kiedy przeniosła się do Philips, oddziału holenderskiej wytwórni Mercury Records, była gotowa rozszerzyć swoje grono fanów na cały świat. Jej pierwszy LP dla wytwórni, „In Concert” z 1964 roku, zasygnalizował niezłomne stanowisko Niny w sprawie wolności i sprawiedliwości dla wszystkich, nieodwołalnie określając ją jako pionierkę oraz inspirującą liderkę Ruchu Praw Obywatelskich w USA. Jej własny, oryginalny „Mississippi Goddam” został zakazany na całym Południu, ale taka reakcja nie wpłynęła na zaangażowanie Niny w sprawę równości społecznej. Kolejne przełomowe nagrania dla Philips, takie jak „Four Women” i „Strange Fruit” nadal utrzymywały Ninę na czele nielicznych wykonawców gotowych wykorzystać muzykę jako narzędzie komentarza społecznego i zmiany. Takie ryzyko rzadko podejmowali artyści w okresie tak dramatycznych przewrotów.

    W 1962 roku zaprzyjaźniła się z uznaną dramatopisarką Lorraine Hansberry i często z nią rozmawiała o Ruchu Praw Obywatelskich. Choć była poruszona rozmowami z Hansberry, dopiero zabójstwo Medgara Eversa i czterech dziewcząt w Birmingham stały się katalizatorami przemiany w karierze Niny.

    Coraz odważniej wyrażała swój sprzeciw – w latach 70. odmawiała płacenia podatków, co miało być wyrazem buntu wobec wojny w Wietnamie. W końcu wyjechała z Ameryki.

    W podróżach

    Po odejściu z wytwórni RCA, Nina spędziła większość lat 70. i wczesnych 80. mieszkając w Liberii, na Barbadosie, w Anglii, Belgii, Francji, Szwajcarii i Holandii. W 1978 roku, po raz pierwszy od odejścia z RCA, amerykański weteran jazzowy Creed Taylor przekonał ją do nagrania albumu dla jego wytwórni CTI. Miał to być jej pierwszy nowy studyjny album od sześciu lat i nagrała go w Belgii. Okazał się genialny. Nina sama później twierdziła, że „nienawidziła” tej płyty, ale wielu fanów zdecydowanie się nie zgadzało. Z osiemnastoosobową sekcją smyczkową dyrygowaną przez Davida Mathewsa (znanego z aranżacji na płytach Jamesa Browna), rezultaty były naprawdę spektakularne.

    Oprócz „Fodder On My Wings” z 1982 roku, który Nina nagrała dla Carrere Records, dwóch albumów dla niezależnej wytwórni VPI w Hollywood („Nina’s Back” i „Live And Kickin’”) w 1985 roku, oraz zestawu „Live At Vine Street” przygotowanego dla Verve w 1987 roku, dopiero dyrektor A&R Elektry, Michael Alago, przekonał ją, by nagrywała ponownie – podpisała kontrakt po kilku zaproszeniach na kolacje. Piosenka „A Single Woman” stała się utworem centralnym i tytułowym ostatniego pełnowymiarowego albumu Niny Simone.

    Kobieta samotna

    W 1993 roku Nina osiedliła się w Carry-le-Rout, niedaleko Aix-en-Provence w południowej Francji. Kontynuowała tournée przez lata 90. Rzadko podróżowała bez świty. Uchodziła za trudną we współpracy. Ci, którzy mieli szczęście ją poznać bliżej, wiedzieli doskonale, że czuła się bardzo osamotniona. To uczucie nie pojawiło się nagle. Artystka doświadczała głębokiej, trwającej całe życie samotności, wynikającej z dzieciństwa spędzanego w odosobnieniu – jako cudowne dziecko, ale także z wewnętrznej presji i głęboko zakorzenionego poczucia bycia niezrozumianą. Samotność opisywała jako „ciężar”. W pamiętnikach pisała o ucieczkach przed światem, wieloletniej walce z depresją i próbach zagłuszania jej alkoholem. W latach 80. zdiagnozowano u niej chorobę afektywną dwubiegunową.

    Jej życie osobiste to seria gorzkich doświadczeń. Swoje pierwsze małżeństwo, z beatnikiem Donaldem Rossem, opisała jako „pomyłkę popełnioną z samotności”. Rozstali się dość szybko. W latach 60. pozostawała w przemocowym małżeństwie ze swoim menedżerem, Andrew Stroudem. Związek ten pełen był dotkliwej przemocy fizycznej i psychicznej, o czym Simone szczegółowo wspominała w swojej autobiografii. Jednak to ze Straudem doczekała się swojej jedynej córki – Lisy Simone, która poszła w ślady swojej matki i okazała się utalentowaną artystką.

    Nina Simone zmarła we śnie, w swoim domu w Carry-le-Rout, Bouches-du-Rhone, 21 kwietnia 2003 roku. Elton John wysłał wieniec z wiadomością: „Byłaś najwspanialsza i kocham cię”.

    Nina pozostawiła po sobie ponadczasową skarbnicę muzycznej magii. Pod koniec życia artystki jej muzyka trafiała do mas dzięki rewolucji płyt CD, odkryciom w Internecie oraz ekspozycji w filmach i telewizji. W ostatniej dekadzie życia nagrania Niny sprzedały się w ponad milionie egzemplarzy. Pozostaje legendą soulu i fascynującą postacią świata kultury – niejednoznaczną, nieoczywistą, niezapomnianą.

    Więcej o sylwetkach kobiet znajdziecie tutaj.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY