Wieczór
Piątek, wieczór. Odwiedzamy z Jarkiem jeden z modnych warszawskich klubów.
– Nie jesteśmy w stanie skupić się na jednej kobiecie – mówi Jarek, 34 lata. Ten cały monogamizm wynika z uwarunkowań religijnych. Wtłaczają facetów w sztywny kostium, a my nie jesteśmy w stanie w nim wytrwać, tyle pięknych samotnych kobiet wokół, że szkoda mi na przykład przepuszczać okazji. Oczywiście napiszcie w tekście, że mam kolegów, którzy są wierni swoim kobietom, ale… szczególnie tym, które ich mocno trzymają w ryzach – dodaje ze śmiechem.
Zbyt długo nie rozmawiamy, bo jego uwagę pochłonęła piękna młoda dziewczyna: świetna figura, długie proste włosy w wieku ok. 30 lat. Jarek odpływa na łowy, ale wraca, bo kobieta nie jest nim zainteresowana. Dlatego pełen emocji, na lekkim nerwie, kontynuuje swoją opowieść.
Gej
– Przypomnijcie sobie czy kiedykolwiek przyjaźniłyście się z facetem, który nie jest gejem? – pyta.
Być może pomocne były już wypite drinki, bo z rozbrajającą szczerością większość z nas przyznaje, że takie kolegowanie prędzej czy później kończyło się w łóżku i po tym wydarzeniu cała znajomość pękała.
– Czyli przyznajecie, że to ściema to całe gadanie o damsko-męskiej przyjaźni. Chyba, że można stłumić seksualność lub żadne z dwojga nie czyni sobie nadziei na związek uczuciowy. My ciągle chcemy się podświadomie rozmnażać. Nie wyobrażam sobie życia z jedną kobietą. Muszę się oglądać za kobietami, nie panuję nad tym, to instynktowne.
Faceci są niewolnikami swoich instynktów. Natury się nie da oszukać. Szczególnie, że obecnie jest naprawdę bardzo dużo samotnych, pięknych kobiet, które nie zawsze szukają związków na całe życie, a chcą się po prostu dowartościować weekendowym seksem.
Potwierdza to nasza znajoma – Monika, trenerka personalna, która opowiada historię związaną z gościem, który ćwiczył w jej klubie.
Sopot
– Rok temu byłam z grupką znajomych w Sopocie, siedzieliśmy na śniadaniu w hotelu i nagle widzę swojego klienta – dyrektora jednego z banków, jak obściskuje się trzy stoliki dalej z jakąś laską w stylu: ultra szczupła, usta jak pontony, ubrana w różowe ciuchy. To na pewno nie była jego żona… – opowiada.
Znajomi namówili ją, by podeszła do niego i lekko speszyła. Co ciekawe, w ogóle się nie przejął spotkaniem z Moniką, a wprost przeciwnie, nawet przedstawił jej „koleżankę” puszczając do Moniki oczko.
Żeby nie było facet ma żonę i 5 letniego syna. Jak widać obrączka to nie jest dla niektórych panów problem, bo ostatnio koleżanka odpoczywała ze znajomą nad Wisłą, kiedy podszedł do nich koleś i zaczął opowiadać jakie ma „fajne autko” i może zawieść je na imprezę do niego do domu. Kiedy zapytały o obrączkę odpowiedział, że owszem ma żonę, ale jest za miastem, bo odwozi synka na obóz sportowy, wróci za 3 dni. Dodał też, że w małżeństwie trzeba mieć trochę przestrzeni i trzeba sobie jakoś radzić, żeby nie zwariować…
Co Wy na to? Faceci bywają okropni. Beznadziejni. Bezapelacyjnie.
autor: redakcja Damosfery



