Więcej...

    Od gwiazdy kina do producenta sosów sałatkowych. Paul Newman nieustannie zaskakiwał

    Wystarczało jedno spojrzenie jego błękitnych oczu, aby zniewolić publiczność. Pierwsze wrażenie potęgowała ogromna charyzma, naturalność i lekkość przy kreacji choćby najbardziej wymagających postaci ekranu. Paul Newman był legendą jeszcze za życia. X muza może poszczycić się niewielką liczbą aktorów dorównujących skali jego zdolności i oddaniu celuloidowej ścieżce. Ekranowy Nieugięty Luke czy Butch Cassidy był też reżyserem. Skrywał znacznie więcej nieoczywistych twarzy – kierowcy wyścigowego, przedsiębiorcy, filantropa, społeczno-politycznego aktywisty. 26 stycznia obchodzimy 101. rocznicę urodzin niebieskookiej ikony.

    Talent błękitu

    Szelmowski uśmiech, aktorstwo podyktowane metodą Stanisławskiego i autotematyczna ironia – Paul Newman wypracował typ uniwersalnego antybohatera. Jego portrety pozostawały dalekie od heroicznych postaw, scalały jednak moralną niejednoznaczność z realizmem, a to pozwalało utożsamiać się przeciętnym widzom. Wybierał filmy, które skupiały się na dramatach codzienności oraz marginalizowanych jednostek.

    Wyznawał filozofię kina dla sztuki i jako przestrzeni do współpracy reżyserów z pozostałymi członkami ekipy. Odrzucił rolę w „Brudnym Harrym”, proponując na swoje miejsca Clinta Eastwooda, gdyż nie zgadzał się z brutalnymi praktykami ukazanymi w filmie. Z kolei w westernie „Butch Cassidy i Sundance Kid” (1969) dołączył do duetu napadającego na banki i pociągi tylko dlatego, że reżyser George Roy Hill wyodrębnił motyw wrażliwości oraz skruchy postaci wyłamującej się spod czarno-białego osądu.

    Być jak Paul Newman

    Magnetyzm to jedno z pierwszych skojarzeń, gdy myślimy o filmowych popisach Paula Newmana. Gdy tylko pojawiał się na ekranie, kradł uwagę wszystkim innym kolegom po fachu, a jedynym, który dorównywał mu w tej istnej hipnozie kinomanów, był Robert Redford. Zakulisowi przyjaciele wystąpili razem w dwóch kasowych przebojach. Na przekór urokowi Boba, Paul operował sarkazmem budującym kontrast dla jego „anielskiej” aparycji. Przykuwał uwagę najdrobniejszym gestem, przenikliwym spojrzeniem i szczegółową mimiką.

    Jego specjalnością stali się skomplikowani antybohaterowie, którzy sprzeciwiali się nierównościom systemu. Bywali wrażliwcami kryjącymi się pod maską cynizmu czy charyzmatycznymi awanturnikami, których determinacja i energia oczarowywała publiczność. Praca Newmana nad każdą kreacją w duchu nauki Actors Studio wymagała od niego kompletnego zagłębienia się w rolę, a przez to psychicznego wyzwania.

    W przerwie od zdjęć do „Między linami ringu” (1956) aktor spędzał wiele wspólnego czasu z bokserem Rockym Graziano, w którego wcielał się na ekranie. Przy innych okazjach czerpał z własnych doświadczeń oraz wspomnień: trudnej relacji z surowym ojcem, toksycznej ambicji czy zaszczepionej za młodu niskiej samooceny i poczucia beznadziei. To wszystko umożliwiało mu tworzenie bliskich zwykłym odbiorcom protagonistów. Widzowie pokochali Paula Newmana nie tylko za sztukę gestu czy porażające umiejętności transformacji – najmocniej ujmowała bowiem jego szczerość i gra w zgodzie z samym sobą.

    Niczym Dedal i Ikar

    Za młodu niewiele wskazywało na to, aby Paul Newman skupił się z czasem na X muzie. Urodzony 26 stycznia 1925 roku w Shaker Heights w stanie Ohio jako młodszy z dwóch synów Theresy i Arthura chłopczyk był pupilem matki, która uznawała jego urodę za wynagrodzenie braku córki. Ojciec nie popierał rozpieszczania i strojenia synka w modne ubranka. To on zaszczepił w Paulu wieczne poczucie bycia niewystarczającym. Wymagał od syna racjonalnej postawy i przejęcia rodzinnego biznesu – sklepu ze sprzętem sportowym.

    Patriarcha podkreślał na każdym kroku niezadowolenie z potomka. „Nie byłem zbyt bystry i nie interesowałem się rzeczami, które uważałby za pożyteczne. Nie pochwalał niczego, co robiłem”, wspominał później ojca aktor. Młodzieńcze bójki, słabe oceny w szkole, marzycielska natura – to wszystko rodziło pogardę w jego ojcu.

    W wieku nastoletnim Newman skupił się na sporcie. Miał obiecujące predyspozycje i odnosił drużynowe sukcesy w piłce nożnej. Ale nawet to nie zaspokajało jego ojca. W nadziei na jego uznanie Paul zaczął studiować ekonomię. Nie ukończył kierunku, ponieważ na dłuższą metę nie potrafił działać wbrew sobie. Jeszcze w szkole średniej grał dla rozrywki w szkolnym teatrze. Tym razem postanowił skupić się na poważnym aktorstwie.

    Jako absolwent Yale School of Drama i rozsławionego Actors Studio szybko podbił teatralne deski. Debiutował na Broadwayu w 1953 roku sztuką „Piknik” rozprawiającą się z frustracjami młodzieży u progu dorosłości. Jego naturalne i emocjonalne aktorstwo w pierwszej chwili zjednało sobie krytyków. Ale nawet pozytywne reakcje połączone z późniejszym statusem ulubieńca widzów nie mogły wynagrodzić Paulowi braku aprobaty ojca, której poszukiwał przez całe życie. „Ojciec zmarł w 1950 roku – zanim zdążył zmienić o mnie zdanie. To dla mnie wielka strata”, wspominał z żalem u szczytu sławy.

    Sukces goni sukces

    Po pierwszych zachwytach Newman musiał ponownie przekonać do siebie krytyków filmowych. Ci początkowo często porównywali jego styl z innym mistrzem metody Stanisławskiego Marlonem Brando, nazywając jednak Paula jego wersją „dla ubogich”. Zamknął usta złośliwcom po występach we wspomnianym już obrazie „Między linami ringu”, a także „Kotce na gorącym, blaszanym dachu” (1958) w duecie z Elizabeth Taylor. Wcielił się w męża jej bohaterki, skrywającego prawdziwą orientację seksualną i topiącego życiowe niepowodzenia w alkoholu.

    Jego popularność ugruntowała kreacja niepokornego gracza z „Bilardzisty” (1961) – Eddiego Fast Felsona, w którego wcielił się ponownie po latach przy okazji „Koloru pieniędzy” (1986). Był to powrót spektakularny, gdyż przy drugim portrecie zdeterminowanego bilardzisty otrzymał Oscara dla najlepszego aktora pierwszoplanowego. Statuetkę odbierał rok po przyznaniu przez Akademię honorowego wyróżnienia za całokształt twórczości.

    Ironiczna charyzma, jak moglibyśmy nazwać styl Newmana, wybrzmiała w pełni w dramacie więziennym „Nieugięty Luke” (1967). W opowieści o zbuntowanej jednostce tłamszonej przez system, ale do końca wiernej własnym zasadom moralnym, Paul odegrał antybohatera bliskiego prywatnej postawie. Rola ugruntowała indywidualizm aktora, stając się kulminacją jego ekranowych igraszek z samym losem. Nie bez powodu tytułowy Luke cieszy się bowiem mianem „urodzonego burzyciela świata”.

    Dwie strony kamery

    W filmach „Ruchomy cel” (1966) oraz „Zdradliwa toń” (1975) Paul dwukrotnie wcielił w cynicznego detektywa Lwa Harpera. Symbolicznym przedłużeniem oddanego sprawie, choć skomplikowanego protagonisty okazała się postać adwokata w stanie kryzysu, zbyt często zaglądającego do kieliszka Franka Galvina z dramatu sądowego „Werdykt” (1982).

    Lista filmów z Paulem Newmanem wartych obejrzenia mogłaby ciągnąć się w nieskończoność: od „Hombre” (1967) przez „Żądło” (1973) do „Płonącego wieżowca” (1974). Warto jednak podkreślić, że aktor z powodzeniem realizował się też po drugiej stronie kamery.

    Reżyserię traktował niczym partnerstwo. Na planie sam sugerował fabularne rozwiązania innym twórcom, później nie odmawiał tego przywileju swoim aktorom. Zezwalał na improwizację, słuchał wskazówek, dowodził własnej intuicji w kreowaniu filmowych historii. Skupiał się na dramatach: od „Rachelo, Rachelo” (1968) do „Szklanej menażerii” (1987), w których obsadzał utalentowaną żonę Joanne Woodward. Gatunek umożliwiał mu zarysowanie ponadczasowej problematyki i tworzenie kina dla wszystkich, a nie elit.

    Przedsiębiorca, kierowca wyścigowy, filantrop

    Paul Newman skrywał ponadto nieoczywiste pasje i naturę aktywisty. Podczas pracy na planie filmu sportowego „Zwycięstwo” (1969) zainteresował się wyścigami samochodowymi. Do tego stopnia, że sam został profesjonalnym kierowcą i odnosił liczne sukcesy na tym polu. Dekadę od premiery produkcji ukończył 24-godzinny wyścig Le Mans i zajął drugie miejsce.

    W 1982 roku gwiazdor wraz z przyjacielem A.E. Hitchnerem założył firmę Newman’s Own produkującą sosy do sałatek, popcorn, soki i wiele innych produktów spożywczych. Marka nie powstała wyłącznie z przedsiębiorczej ambicji aktora. Dochód ze sprzedaży funkcjonującej do dziś firmy zasila działalność dobroczynną.

    Paul wraz z żoną Joanne założył ponadto fundację wspierającą kampanie antynarkotykowe. To pokłosie prywatnej tragedii – najstarszy syn Newmana z pierwszego małżeństwa, Scott, zmarł w wyniku przedawkowania. Jego odejście w wieku zaledwie 28 lat odcisnęło trwałe piętno na artyście.

    Paul Newman pozostawał również zaangażowanym działaczem społecznym. Aktywnie wspierał Ruch Praw Obywatelskich. Przyjaźnił się z Sidneyem Poitierem, z którym przegrał w 1964 roku w wyścigu po Oscara. Paul był nominowany za występ w dramacie „Hud, syn farmera”, ale statuetka powędrowała w ręce Poitiera za „Polne lilie”. Newman cieszył się z takiego obrotu spraw – w wywiadach mówił, że to najwyższy czas na przyznanie prestiżowej nagrody Afroamerykaninowi, doceniając pracę rewolucyjnego Sidneya.

    Opowiadał się za prawami mniejszości seksualnych, a także ochroną środowiska. Uczestniczył w Marszu na Waszyngton, wspomagał działania ograniczające skutki globalnego ocieplenia. Wspierał walkę z chorobami dziecięcymi. Był wierny liberalnym ideałom. Za swoje życiowe osiągnięcie uznawał… wysokie miejsce na liście wrogów Richarda Nixona.

    Odszedł w 2008 roku po walce z chorobą nowotworową. Pamiętamy go nie tylko jako legendę ekranu, ale przede wszystkim człowieka. Sława nigdy nie przysłoniła mu prywatnego systemu wartości i szacunku dla ludzi spoza kręgów społecznej elity. Jako jeden z nielicznych gwiazdorów i mimo statusu najbardziej rozchwytywanego aktora lat 60. Paul Newman dowiódł przede wszystkim zdolności do humanitaryzmu w świecie przepełnionym blichtrem.

    Więcej o kulturze i sztuce znajdziecie tutaj.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY