Zwaśnione siostry de Havilland
W starym Hollywood wiele aktorskich konfliktów budziło gorące emocje – od rywalizacji Bette Davis i Joan Crawford (w 2017 roku powstał nawet o nich serial „Konflikt”) do niechęci Marlene Dietrich i Grety Garbo. Napięte relacje między Olivią de Havilland oraz Joan Fontaine oburzały tym mocniej, ponieważ aktorki były siostrami. Mogłoby się zdawać, że dopiero popularność i wyścig po najlepsze role w Fabryce Snów zrodziły ich wrogie postawy. Tymczasem gwiazdy miały ze sobą konkurować już od kołyski…
Pierwsza na świat przyszła Olivia urodzona 1 lipca 1916 roku. 15 miesięcy później zjawiła się Joan de Beauvoir de Havilland, na potrzeby kariery posługująca się nazwiskiem ojczyma Fontaine. Z czasem matka zabroniła jej bowiem wykorzystywać prawdziwe nazwisko, by nie tworzyć konkurencji dla Olivii… Był to najmocniejszy przejaw faworyzowania pierworodnej córki. Dorastanie w przekonaniu bycia tą drugą i gorszą formowało niechęć Joan do starszej siostry. Najpierw była rywalizacja o względy matki, później pozycję w branży filmowej. Historia ich relacji to poniekąd przestroga dla wszystkich rodziców, których niesprawiedliwe traktowanie potomków może przynieść tragiczne skutki.
Ich rodzice rozstali się w 1919 roku, natomiast matka Lilian Fontaine przelała na córki niespełnione ambicje aktorskie. Te od najmłodszych lat nie tylko rozwijały swe talenty, ale też na każdym kroku przejawiały wzajemną wrogość. Jako małe dziewczynki miały się wzajemnie straszyć makabrycznymi historyjkami, przedrzeźniać i oddawać rękoczynom – na tyle poważnym, że wskutek jednego starcia Olivia złamała Joan obojczyk.
Jako pierwsza w aktorskim środowisku zaistniała Olivia de Havilland. Już w latach 30. ubiegłego stulecia miała ugruntowaną pozycję za sprawą portretów w „Kapitanie Blood” (1935), „Przygodach Robin Hooda” (1938) i kultowym „Przeminęło z wiatrem” (1939), w którym wykreowała wdzięczną Melanię u boku pierwszoplanowego duetu Vivien Leigh oraz Clarka Gable’a.
W tym samym czasie Joan Fontaine długo czekała na przełom. Gdy jej siostra była już prawdziwą gwiazdą, ona występowała w kilku produkcjach rocznie, ale wciąż pozostawała niezauważona. Z tego okresu wartym zapamiętania tytułem pozostają właściwie tylko „Kobiety” (1939). Jej los odmieniła dopiero współpraca z reżyserem Alfredem Hitchcockiem.
Oscarowa gorączka
Zdolne siostry niejednokrotnie stawały w wyścigu po te same role. Apogeum ich rywalizacji nastąpiło w 1942 roku. Podczas 14. ceremonii wręczenia Oscarów zarówno Joan, jak i Olivia zostały nominowane w kategorii najlepszej aktorki pierwszoplanowej. Był to pierwszy raz w historii przyznania prestiżowej nagrody, gdy członkowie rodziny konkurowali ze sobą w tej samej kategorii.
„Najbardziej pożądany mężczyzna w Hollywood”, czyli Oscar powędrował w ręce Joan Fontaine za kreację zlęknionej, lecz niebywale bystrej Liny z „Podejrzenia” (1941) Alfreda Hitchcocka, obawiającej się morderczych zapędów męża. Gdy nominowana za „Złote wrota” Olivia chciała pogratulować siostrze zwycięstwa, ta… nie przyjęła uprzejmości. Jeśli wcześniej istniała jakakolwiek szansa na załagodzenie ich stosunków, po tym zdarzeniu wszystko zostało kategorycznie przekreślone.
Joan Fontaine jako pierwsza ze słynnych sióstr zdobyła Nagrodę Akademii, ale z czasem to Olivia przegoniła ją w tym wyróżnieniu, otrzymując w sumie dwa Oscary za „Najtrwalszą miłość” (1946) oraz „Dziedziczkę” (1949) – historię uciśnionej starej panny, która postanawia zawalczyć o samą siebie w starciu z toksyczną męskością. Odbierając pierwszego Złotego Rycerzyka, zemściła się na siostrze: tym razem to ona nie przyjęła jej gratulacji i zignorowała wyciągniętą dłoń Joan.
Mimo scysji, w kolejnych latach siostry podejmowały próby odbudowania własnej relacji. W latach 50. i 60. miały sporadycznie się odwiedzać, zwłaszcza po rozwodach Joan – w trudnych chwilach Olivia wspierała siostrę i zapraszała ją na wspólne święta Bożego Narodzenia.
W 1975 roku próby zjednoczenia zakończyły się ostatecznym niepowodzeniem. To wtedy zmarła matka aktorek. W ostatnich miesiącach jej życia Joan nakłaniała Lilian na operację, do czego Olivia z kolei miała zniechęcać chorą na raka kobietę. W chwili jej śmierci Joan Fontaine przebywała w trasie ze spektaklem. Olivia miała wysłać do siostry telegram, który dotarł jednak z dwutygodniowym opóźnieniem, w wyniku czego Joan nie dowiedziała się o nabożeństwie żałobnym matki, a tym samym nie mogła zjawić się na ceremonii. Nigdy nie wybaczyła siostrze tego, że nie zadała sobie więcej trudu, aby nawiązać z nią pilny kontakt.
Nienawiść do grobowej deski
Zarówno Olivia, jak i Joan wyróżniały się nietuzinkowym talentem. I choć dziś obie pozostają ikonami złotej ery amerykańskiego kina, to można zauważyć, która z sióstr żyła w cieniu drugiej. „Przegraną” była Joan – od początku lekceważona przez ich matkę, później niemająca tylu okazji do zaprezentowania swych zdolności.
Najlepsze role stworzyła pod okiem mistrza suspensu Alfreda Hitchcocka w jego hollywoodzkim debiucie „Rebeka” (1940) na podstawie powieści Daphne du Maurier i wspomnianym „Podejrzeniu”. Oba portrety przenikała niezwykła eteryczność aktorki, którą później wyeksponowała również w gotyckim melodramacie „Dziwne losy Jane Eyre” (1943) spod ręki Roberta Stevensona.
Z czasem twórcy próbowali przełamać ten wizerunek, który niejako zaszufladkował aktorkę. „Ivy” (1947) Sama Wooda oraz „Zła od urodzenia” (1950) Nicholasa Raya to mniej znane w Polsce filmy noir, które ukazały Joan od strony zwodniczej femme fatale. Na swoim koncie miała ponadto takie przeboje jak „Ivanhoe” (1952), w którym wcieliła się w Lady Rowenę czy przełomowy pod względem problematyki obraz jedynej reżyserki tamtych lat Idy Lupino „Bigamista” (1953).
Kolejne popisy umiejętności Joan Fontaine nie powtórzyły jednak rozgłosu z początku lat 40., który zapewniła jej współpraca z Hitchcockiem. Tymczasem Olivia de Havilland cieszyła się tą samą popularnością i uznaniem krytyków nawet w dojrzałym wieku, aż do połowy lat 80. „Mroczne zwierciadło” (1946), „Siedlisko węży” (1948), „Rój” (1978), miniserial „Północ Południe II” (1986) – kultowe tytuły w jej filmografii można wymieniać w nieskończoność. Do końca swych dni była żywą legendą – damą wielkiego ekranu obdarzoną niebywałą siłą ducha i niezrównaną charyzmą. Jej śmierć w 2020 roku była końcem pewnej epoki. Przeżyła swoją siostrę Joan o siedem lat.
Pod koniec lat 70. Joan Fontaine komentowała siostrzaną rywalizację: „Wyszłam za mąż pierwsza, zdobyłam Oscara przed Olivią i jeśli umrę pierwsza, z pewnością będzie wściekła, że ją wyprzedziłam”…
Więcej o kulturze i sztuce znajdziecie tutaj.





