Więcej...

    Patrick Swayze – ikona kina, tańca i ekranowej charyzmy

    Patrick Swayze był jednym z najbardziej charakterystycznych aktorów amerykańskiego kina lat 80. i 90. Łączył ekranową siłę z niezwykłą lekkością ruchu, a role w filmach takich jak „Dirty Dancing”, „Uwierz w ducha” czy „Na fali” uczyniły go gwiazdą rozpoznawalną na całym świecie. 18 sierpnia przypada rocznica jego urodzin – to dobry moment, by przypomnieć karierę aktora, który potrafił równie przekonująco wcielać się w romantycznych bohaterów, twardych outsiderów i postaci wymykające się hollywoodzkim schematom.

    Od tańca do Hollywood

    Patrick Swayze urodził się 18 sierpnia 1952 roku w Houston w Teksasie. Zanim jednak na dobre związał się z kinem, jego artystycznym żywiołem był taniec. To właśnie przygotowanie taneczne stało się jednym z najważniejszych elementów jego ekranowego stylu. Swayze nie był aktorem, który jedynie „wyglądał” jak bohater. Potrafił wykorzystać ciało, ruch i fizyczność jako pełnoprawne środki aktorskiego wyrazu.

    W latach 70. pojawiał się w produkcjach scenicznych, a następnie zaczął otrzymywać pierwsze role filmowe. Nie od razu stał się jednak gwiazdą pierwszego planu. Przełom miał dopiero nadejść wraz z filmem, który na zawsze zmienił jego karierę.

    „Dirty Dancing” – rola, która stała się symbolem

    W 1987 roku Patrick Swayze wystąpił jako Johnny Castle w „Dirty Dancing”. Film w reżyserii Emile’a Ardolino opowiadał historię młodej kobiety, która podczas wakacyjnego pobytu poznaje instruktora tańca. Produkcja łączyła romans, muzykę i taniec, ale pod powierzchnią lekkiej historii opowiadała również o dojrzewaniu, niezależności, przekraczaniu społecznych podziałów i odkrywaniu własnego głosu.

    Swayze stworzył postać Johnny’ego, która stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów romantycznego kina lat 80. Jego taniec nie był jedynie efektownym dodatkiem do fabuły. Ruch budował charakter bohatera – jego pewność siebie, wrażliwość i potrzebę wolności.

    „Dirty Dancing” miał premierę w sierpniu 1987 roku, a Swayze wystąpił w nim u boku Jennifer Grey i Jerry’ego Orbacha. To właśnie dzięki tej roli aktor przestał być jedynie obiecującym wykonawcą. Stał się gwiazdą.

    Aktor, który nie chciał zostać zamknięty w jednym gatunku

    Sukces „Dirty Dancing” mógł sprawić, że Swayze zostałby na lata obsadzany wyłącznie w rolach romantycznych bohaterów. Tymczasem jego kariera potoczyła się inaczej. Aktor konsekwentnie próbował zmieniać ekranowy wizerunek.

    W 1989 roku pojawił się w „Wykidajle”, wcielając się w Daltona – spokojnego, ale niezwykle skutecznego ochroniarza zatrudnionego do zaprowadzenia porządku w podupadłym lokalu. Film był połączeniem kina akcji, westernu i opowieści o konflikcie jednostki z lokalnym układem sił. Swayze wykorzystał w nim zarówno swoją sprawność fizyczną, jak i charakterystyczną ekranową powściągliwość.

    „Wykidajło” nie było produkcją, która miała ambicję zmienić historię kina. Z czasem jednak zyskało status filmu kultowego, a postać Daltona stała się jednym z najbardziej charakterystycznych wcieleń Swayzego. Aktor pokazał, że potrafi być wiarygodny również jako bohater kina akcji.

    „Uwierz w ducha” i druga strona ekranowej charyzmy

    Rok 1990 przyniósł kolejną rolę, która zapisała się w historii popkultury. W „Uwierz w ducha” Swayze wcielił się w Sama Wheata, mężczyznę, który po śmierci pozostaje na świecie jako duch i próbuje ochronić ukochaną osobę.

    Film Jerry’ego Zuckera połączył romans, thriller, dramat i elementy kina nadprzyrodzonego. Swayze musiał stworzyć bohatera, którego obecność na ekranie była jednocześnie fizyczna i niematerialna. W wielu scenach jego postać nie mogła komunikować się w tradycyjny sposób, dlatego ogromne znaczenie miały gest, spojrzenie i ruch.

    „Uwierz w ducha” okazał się wielkim sukcesem kasowym i otrzymał kilka nominacji do Oscara, w tym za najlepszy film i scenariusz. Whoopi Goldberg, która zagrała Oda Mae Brown, zdobyła statuetkę za rolę drugoplanową.

    Swayze po raz kolejny udowodnił, że nie musi opierać roli wyłącznie na fizycznej atrakcyjności. Potrafił stworzyć postać emocjonalną, pełną tęsknoty i bezradności, a jednocześnie zachować charakterystyczną dla siebie ekranową siłę.

    „Na fali” – Swayze jako charyzmatyczny outsider

    W 1991 roku aktor wystąpił w „Na fali” Kathryn Bigelow. Zagrał Bodhiego, charyzmatycznego przywódcę grupy surferów, który prowadzi życie na granicy prawa. Naprzeciw niego stanął Keanu Reeves jako agent FBI Johnny Utah.

    Bodhi był kolejnym przykładem postaci, które Swayze potrafił tworzyć wyjątkowo dobrze: atrakcyjnej, pewnej siebie, inteligentnej, ale jednocześnie niebezpiecznej. Nie był typowym czarnym charakterem. Miał własną filozofię życia, fascynował innych i potrafił przekonać ich do swojej wizji świata.

    Ta rola była ważna również dlatego, że Swayze nie próbował grać Bodhiego jako jednowymiarowego przeciwnika. Nadał mu magnetyzm, dzięki któremu widz może rozumieć fascynację, jaką bohater wywiera na otoczenie, nawet jeśli nie akceptuje jego działań.

    Kino lat 90. – poszukiwanie nowych ról

    Po sukcesach „Dirty Dancing”, „Wykidajły”, „Uwierz w ducha” i „Na fali” Swayze miał już pozycję gwiazdy. Nie ograniczał się jednak do jednego typu kina.

    W 1992 roku wystąpił w „Mieście radości”, produkcji opartej na powieści Dominique’a Lapierre’a. Rok później pojawił się w „Ojcu chrzestnym”, a w 1995 roku podjął jedną z najbardziej zaskakujących decyzji artystycznych w swojej karierze.

    W komedii „Ślicznotki z klasą, czyli wszystko dla Julie Newmar” wcielił się w Vidę Boheme – jedną z drag queens podróżujących przez Stany Zjednoczone. Film Beeban Kidron obsadził w głównych rolach Swayzego, Wesleya Snipesa i Johna Leguizamo.

    Dla aktora kojarzonego z rolami silnych, przystojnych i zdecydowanych mężczyzn była to bardzo świadoma zmiana wizerunku. Swayze nie bał się komizmu ani przerysowania. Jego występ pokazał, że potrafi potraktować kostium i konwencję jako narzędzie aktorskie, a nie zagrożenie dla własnego wizerunku.

    Nie tylko gwiazdor kina akcji

    W kolejnych latach Swayze pojawiał się w filmach reprezentujących różne gatunki. W „Czarnym psie” z 1998 roku wcielił się w Jacka Crewsa, kierowcę ciężarówki uwikłanego w niebezpieczną historię. Film łączył dramat z kinem akcji, a Swayze ponownie wykorzystał swoją fizyczność, tym razem w roli człowieka zmuszonego do walki o bezpieczeństwo swoje i innych.

    Aktor i człowiek kina fizycznego

    Kariera Swayzego jest ciekawa także dlatego, że trudno oddzielić jego aktorstwo od ruchu. W jego przypadku taniec nie był epizodem z początków kariery. Pozostał elementem warsztatu, który wpływał na sposób budowania postaci.

    Widać to szczególnie w „Dirty Dancing”, ale również w filmach akcji. Swayze poruszał się na ekranie z dużą naturalnością. Jego bohaterowie mogli być agresywni, romantyczni, zagubieni czy komediowi, ale niemal zawsze mieli wyraźną fizyczną obecność.

    Gwiazda, która pozostała aktorem

    Patrick Swayze osiągnął status gwiazdy, ale jego filmografia pokazuje, że nie chciał być wyłącznie symbolem jednej epoki. „Dirty Dancing” uczyniło go idolem, „Uwierz w ducha” pokazało jego dramatyczną stronę, „Na fali” ugruntowało pozycję w kinie akcji, a „Ślicznotki z klasą, czyli wszystko dla Julie Newmar” udowodniły, że potrafił z dystansem podejść do własnego wizerunku.

    To właśnie różnorodność pozostaje jednym z najciekawszych elementów jego kariery. Mógł być romantycznym tancerzem, ochroniarzem, surferem łamiącym prawo, duchem, wojownikiem przyszłości czy bohaterem komedii. Za każdym razem korzystał z tej samej podstawowej siły – ekranowej obecności.

    Swayze zmarł we wrześniu 2009 roku, mając 57 lat. Jego kariera zakończyła się przedwcześnie, ale role, które stworzył, nie przestały funkcjonować w kulturze popularnej. „Dirty Dancing” wciąż należy do najważniejszych filmów taneczno-romantycznych, „Uwierz w ducha” pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych romansów z elementem nadprzyrodzonym, a „Wykidajło” i „Na fali” zyskały status produkcji kultowych.

    Patrick Swayze – legenda, która nie potrzebowała jednego wizerunku

    W historii Hollywood jest wielu aktorów kojarzonych przede wszystkim z jedną rolą. Patrick Swayze wymyka się temu schematowi. Owszem, Johnny Castle na zawsze pozostanie jego najbardziej ikonicznym bohaterem, ale dorobek aktora jest znacznie szerszy.

    Jego siłą była umiejętność połączenia kilku pozornie odległych cech: męskiej siły i tanecznej lekkości, charyzmy gwiazdora i gotowości do podejmowania ryzyka, atrakcyjności klasycznego hollywoodzkiego aktora i poczucia humoru pozwalającego mu świadomie rozmontowywać własny wizerunek.

    18 sierpnia, w rocznicę jego urodzin, warto więc pamiętać o Patricku Swayzem nie tylko jako o Johnnym z „Dirty Dancing”. Był aktorem wszechstronnym, tancerzem, wykonawcą i gwiazdą kina, która potrafiła odnaleźć się zarówno w romansie, dramacie, filmie akcji, science fiction, jak i komedii. A przede wszystkim – artystą, którego ekranowa obecność okazała się znacznie trwalsza niż epoka, w której osiągnął największą popularność.

    Więcej o kulturze i sztuce znajdziecie tutaj.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY