Romans
On po rozwodzie, ona na myśl o kolejnym związku zaczyna się nerwowo śmiać. Oboje poczuli już powiew wolności, radości z samotnych podróży, podczas których robili to, co chcieli. I nagle trafiają na siebie u znajomych; okazuje się, że mieszkają w tej samej okolicy, śmieszą ich te same sceny z filmów Machulskiego, a dialogi z nich stosują w komunikacji, jako lekkostrawny przecinek przy ciężkich życiowych tematach, które już zdążyli omówić.
Jest fajnie, bo póki co, żadne wspólne gniazdko nikogo nie nurtuje, a czują się ze sobą, jak nastolatki na wagarach. Miodzio. Seks też niczego sobie, więc czego chcieć więcej…
Romans zawiera w sobie kilka elementów składowych zwykłego związku: są motyle w brzuchu, jesteście dla siebie atrakcyjni i czujecie się bezpiecznie w swoim towarzystwie. Jeśli dochodzą do tego też rozmowy na głębsze tematy, niewiele już brakuje do innej relacji, w zasadzie tylko poczucia, że się kochacie.
Ślub
Romans może, ale nie musi kończyć się ślubem. W końcu jesteśmy z zupełnie innego pokolenia niż nasi rodzicie albo bohater kultowego serialu w PRL-u „Czterdziestolatek” ustatkowany pańcio, który bez standardowej rodziny nie byłby już takim przykładnym i lubionym przez widzów bohaterem. Nasi rodzice w wieku 40 lat mieli dom, dzieci, po dwa samochodu i wiedli uporządkowane życie.
Patrząc jeszcze dawniej, kiedy słowo „namiętność” było odmieniane przez wszystkie przypadki, a damy i dżentelmeni żyli tylko dla swojej miłości i nawet potrafili poświęcić życie, by być tylko ze swoim wybrankiem. Jeszcze dziwniejsza wydaje się nam dziś literatura romantyczna, gdzie bohaterowie z namiętności wariują, a miłości wszechogarniająca przekracza granice życia i śmierci. Świat poznają przez pryzmat uczuć i odczuć, a nie przez racjonalne myślenie. Piękne, ale to brzmi jak z odległej galaktyki.
Wracając do rzeczywistości, warto być kochliwym i nie bać się uczuć, nawet zakochać się na chwilkę, szczególnie wiosną to uczucie dobrze nam zrobi.
Autor: Kate



