Masażysta
Damian, 30 lat pracuje, jako masażysta w jednym z ośrodków nad morzem. Pracę zaczyna praktycznie wieczorem, kiedy ludziom nie chce się już opalać i wolą w przyjemnie klimatyzowanym pomieszczeniu oddać się w ręce masażysty.
– W ciągu dnia siedzę na części plaży wydzielonej dla naszego ośrodka i nawiązuję kontakt z gośćmi. Dużo samotnych i bardzo atrakcyjnych kobiet po 40. przyjeżdża, ale wydają mi się jakieś wycofane i nie są zainteresowane nawiązaniem znajomości. Nawet jak się zapisują na masaż, nie wiem, czy do końca są w stanie się rozluźnić – mówi.
Romans
Karolina, 41 lat opowiada nam, że rok temu zafundowała sobie wakacyjny romans, co prawda nie z masażystą, ale z sąsiadem z pokoju hotelowego, który też samotnie spędzał urlop. Nie specjalnie pamięta nawet jak miał na imię, bo nazywała go „Słodziakiem”.
– Wydawał się postacią z innego świata. Z planety zaludnianej wyłącznie przez puchate pluszami – opowiada ze śmiechem. Spędziliśmy fajny czas, ale nie chcę utrzymywać z nim kontaktu.
Powód? Był słodki, ale zbyt przewrażliwiony na swoim punkcie i za bardzo zajmował się sobą.
– Jestem obecnie singielką, ale umówmy się w moim wieku trudno mi się angażować w związek z facetem, który mówiąc krótko nie rokuje.
Im człowiek starszy tym mniej idealizuje rzeczywistość i coraz trudniej jest mu zaangażować się z kimś na dobre, bo widzi go bez różowych okularów. No, i robi się coraz bardziej wymagający. Mimo wszystko, gdzieś z tyły głowy się zastanawia, czy mógłby mieć dzieci z kobietą/mężczyzną, z którymi siedzi właśnie przy stoliku. I ten fakt chyba najbardziej zwiększa nasze wymagania względem nowo poznanych osób.
Wakacje
– Wakacyjne romanse nic nie wnoszą. To raptem kilka momentów zapomnienia, a potem dwójka ludzi prawdopodobnie nigdy się nie spotka. Nawet jeśli jeszcze się kiedyś zobaczą, to już w innych okolicznościach, poza wakacyjnym kurortem pełnym słońca mogą nie mieć nic sobie do powiedzenia ani nie mieć żadnych wspólnych tematów. Szkoda mi czasu na nijakie, trywialne romanse. Wolę w tym czasie zwierzać miejsca i poznawać ludzi, z którymi być może w przyszłości połączy mnie przyjaźń – mówi Joanna.
Innego zdania jest Monika, która romansuje za każdym razem, kiedy wyjeżdża. Ma za sobą kilka wakacyjnych przygód, które zawsze kończyły się krótszymi lub dłuższymi związkami.
– Z jednym nawet byłam dwa lata – mówi.
Wakacyjny romans to wszystko kwestia nastawienia. Jeżeli jesteś osobą bardzo wrażliwą, szybko ulegającą uczuciom i dodatkowo bardzo pragnącą stałego związku, wakacyjny romans może być dla ciebie przyczyną bardzo „bolesnej” jesieni. Chyba, że zmienisz swoje nastawienie i wrzucisz na luz, by dobrze się bawić. Powtarzając sobie, że „życie jest krótkie – pozwól sobie na romans” .
Co sądzisz na temat letnich romansów?
autor: redakcja Damosfery



