Więcej...

    „Siadam, biorę pędzel i… już mnie nie ma”. Rozmowa o akwarelach z Beatą Gugnacką

    Malowanie jest dla niej przestrzenią, w której czuje się spokojnie i bezpiecznie. To w przyrodzie odnajduje najwięcej spokoju i inspiracji, a kiedy przenosi jej piękno na papier – zatrzymuje chwilę, która w codziennym pośpiechu mogłaby umknąć. Malowanie to miejsce, w którym jest najbardziej sobą. O malarstwie rozmawiam z Beatą Gugnacką.

    Anna Krauss: Spełniasz się dzięki malowaniu?

    Beata Gugnacka: Zdecydowanie tak. Malowanie jest dla mnie czymś więcej niż pasją. To tylko moja przestrzeń, w której czuję się spokojnie i bezpiecznie. To w przyrodzie odnajduję najwięcej spokoju i inspiracji, a kiedy przenoszę jej piękno na papier – zatrzymuję chwilę, która w codziennym pośpiechu mogłaby mi umknąć. Malowanie to miejsce, w którym jestem najbardziej sobą.

    Kiedy odkryłaś, że malowanie akwarel Cię uszczęśliwia?

    Szczerze? Każda technika malarska potrafi mnie uszczęśliwić, ale tylko akwarela daje mi ten komfort tworzenia tak wielu prac, spontanicznie. A od kiedy mnie to uszczęśliwia? Chyba od zawsze… bo nie potrafię wskazać konkretnej daty. Jedno jednak wiem na pewno: najwięcej we mnie rozkwitło, kiedy mieszkałam w Paryżu. To właśnie tam, po wizycie w Luwrze, kiedy stanęłam przed obrazami, poczułam nagły przypływ energii. Pomyślałam wtedy, że chciałabym choć w maleńkiej części widzieć świat tak, jak tamci wielcy malarze i umieć przelać to na papier. Od tego momentu zaczęło się moje wzmożone malowanie. Można powiedzieć, że akwarela otworzyła mi drzwi, za którymi czekało moje własne szczęście.

    Twoje pejzaże są wyjątkowo piękne, ulotne i wyraziste zarazem – uczyłaś się malowania?

    Nie uczyłam się malowania. Przeciwnie, jeśli ktoś mnie pyta, gdzie się uczyłam, odpowiadam, że moją najwierniejszą i najcierpliwszą nauczycielką jest sama przyroda, a malowanie nauczyło mnie patrzeć, więcej dostrzegać.

    Przytoczę taką dosyć długą definicję „akwareli” z Wikipedii, żeby się Ciebie podpytać o technikę: „Akwarela (fr. aquarelle – „wodnisty”, łac. aqua – „woda”) – określenie techniki malarskiej oraz nazwa obrazów nią wykonywanych, skupiających się wokół tematu pejzażu i martwej natury. Technika ta, wymagająca stosowania unikatowych, indywidualnych rozwiązań artystycznych, polega na malowaniu wodną zawiesiną pigmentów na chłonnym podobraziu – zwyczajowo na celulozowym lub bawełnianym papierze. Rozcieńczone pigmenty nie pokrywają całkowicie faktury papieru, lecz pozostawiają ją dobrze widoczną. Z tego względu na efekt bardzo duży wpływ ma barwa i faktura samego papieru.” Papier jest rzeczywiście tak ważny?

    Czy papier naprawdę jest tak ważny w akwareli? Papier w akwareli jest dla mnie absolutnie kluczowy. To trochę jak fundament pod dom. Wybieram tylko w 100% bawełniany, często o wysokiej gramaturze, najczęściej drobnoziarnisty – on pozwala farbie rozlewać się dokładnie tak, jak lubię. Jeśli chodzi o pędzle, mam kilka drogich, które stoją dumnie i tylko się kurzą. Zdecydowanie wolę moje stare, rozczochrane pędzle, niektóre mają kilkanaście lat.

    Dlaczego wybrałaś akurat akwarelę? Co daje Ci ta technika, czego nie znalazłaś w innych?

    Akwarela pozwala mi tworzyć dużo więcej prac, a przy mojej dość ograniczonej cierpliwości to ogromna zaleta. Ta technika nie jest łatwa, ale szybka, jakby sama podsuwała mi kolejne pomysły i nie pozwalała zbyt długo zastanawiać się nad każdym ruchem. Prawda jest taka, że każda technika daje mi radość. Olej, pastel, akryl – wszystkie potrafią uruchomić we mnie tę samą przyjemność tworzenia. Akwarela jednak ma coś wyjątkowego: spontaniczność, delikatność i to piękne poczucie, że nie wszystko da się do końca kontrolować. To ona prowadzi, a ja podążam za plamą. Może dlatego jest mi najbliższa, bo zostawia miejsce zarówno na precyzję, jak i na cudowne niepowtarzalne przypadki.

    Czy podróżujesz w poszukiwaniu „swoich” miejsc do pejzaży?

    Szukam swoich miejsc czasem całkiem blisko, czasem trochę dalej. Robię mnóstwo zdjęć w mojej okolicy, ale też bardzo chętnie odwiedzam miejsca, gdzie są jeziora, bo malowanie wody to jedna z moich największych przyjemności. Ale muszę też podziękować moim znajomym fotografom. Dzięki nim mogę „bywać” w miejscach, do których jeszcze nie dotarłam osobiście. Ich zdjęcia to jak otwarte okna na nowe światy inspiracji, które potem przenoszę na papier z wdzięcznością i zachwytem.

    Malujesz spontanicznie pod wpływem natchnienia, czy raczej się przygotowujesz do każdego obrazu?

    Nie przygotowuję się zupełnie, moje malowanie to spontaniczność. Siadam, biorę pędzel i… już mnie nie ma.

    Dużo malujesz? Na Twoim profilu na Facebooku jest ogromna kolekcja Twoich pięknych akwarel.

    Prace powstają w ogromnych ilościach, bo akwarela to moja ukochana praca i jednocześnie absolutne uzależnienie. Mogłabym malować kilkanaście godzin dziennie, a jedyne, co mnie boli, to pupa i moment, kiedy muszę wstać od biurka.

    Miałaś już swoją wystawę? A może planujesz?

    Miałam jeden wernisaż. Po nim stwierdziłam, że nigdy więcej. Dostaję dużo propozycji, ale to nie jest dla mnie. To nie moje miejsce i nie dążę do tego, wręcz przeciwnie, delikatnie unikam.

    Gdzie można kupić Twoje obrazy?

    Moje prace można za to zobaczyć i kupić w kilku galeriach: w Warszawie, Toruniu, Bydgoszczy i w innych miejscach w Polsce. Moje prace można również zakupić u mnie bezpośrednio, zwracając się do mnie na Facebooku. Sprzedaję swoje prace tanio, lecz świat sztuki nie runie od tego, że kocham to, co robię i chcę się tym dzielić bez kalkulacji. Wolę, by moje prace trafiały do ludzi, którzy je czują, a nie tylko do tych, którzy mogą sobie na nie pozwolić. To nie elitarna inwestycja – to serce włożone w pracę bez kalkulatora w ręku. Maluję, bo muszę – to jak oddychanie czy nawet picie kawy i nie chcę, by moje prace czekały w szufladzie na kogoś z grubym portfelem. Moje prace to obrazy, które nie krzyczą, lecz chcę, by przyciągały swoim spokojem.

    Opowiedz coś więcej o sobie czytelnikom Damosfery.😊 Zdradź, jakie masz marzenia i plany.

    Mam dwa marzenia. Jedno duże, drugie małe, ale oba bardzo moje. Duże marzenie: Mieć własną pracownię przy domu otoczoną zielenią, spokojną, jasną. Taką, w której tworzyłabym od świtu do nocy, a natura zaglądałaby do mojego okna. Małe marzenie, lecz codziennie ważne: Nigdy nie musieć oszczędzać na materiałach. By papier, farby i pędzle nie były luksusem, ale naturalną częścią mojego życia.

    Dziękuję każdej osobie, która poświęciła swój czas, by dotrwać do końca i poznać bliżej moją historię i moją twórczość.

    Dziękuję za rozmowę. 🙂

    Więcej o kulturze i sztuce znajdziecie tutaj.

    2 KOMENTARZE

    1. Fascynujący wywiad z Pięknym Człowiekiem.
      Podziwiam załączone prace.
      Śledzę twórczość Pani Beaty na FB.
      Zachwyca lekkość, kolor, kompozycja.
      Drganie światła, odbicia w wodzie.
      Mogłabym wpatrywać się godzinami
      jak plamki koloru rozlewają się i przenikają z innymi.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY