Więcej...

    Tekst dla tych, którzy boją się głodowych emerytur i mają dość spłacania kredytów

    Nie chcesz żyć w machinie kredyt – praca? Patrzeć, jak życie przepływa Ci przez palce? A myśl o minimalnej lub żadnej emeryturze przyprawia Cię o mdłości? To mamy dla Ciebie dobrą lekturę…

    Motto

    Mimo że mottem książki „Nomadland w drodze za pracą” Jessici Bruder jest cytat z Leonarda Cohena: wszędzie jest szczelina, przez którą wpada światło, to wesoło nigdzie na świecie nie jest. Choć nie jest źle, bo zdaniem bohaterów w drodze jest nadzieja! Ona powoduje, że ładują ostatnie oszczędności, często ostatnią pensję w nieruchomość na kółkach i jeżdżą po kraju za pracą. I… lepszym życiem. Przecież być człowiekiem, jak pisze autorka we wstępie: to pragnąć czegoś więcej, niż po prostu utrzymania się przy życiu. Równie mocno jak pożywienia i dachu nad głową potrzebujemy nadziei. Wsiadając do auta i podróżując można mieć poczucie, że możliwości rozciągają się tak szeroko jak sam kraj. Tym, którzy rzucają swoje dotychczasowe życie, towarzyszy przekonanie, że czeka na nich coś lepszego.

    Kim są nomadowie?

    Wędrowcami, niespokojnymi duchami, osobami nie posiadającymi stałego miejsca zamieszkania, przemieszczającymi się z miejsca na miejsce. Nic nowego, bo wagabundzi, włóczykije zawsze istnieli. Teraz nazywają się nomadami. Zostawiają za sobą dylematy nie do rozwiązania, ciasne domy, nieuregulowane raty za auta i pytanie: zapłacić za prąd czy iść do dentysty (często są to osoby bez ubezpieczenia). Niektórzy mówią o nich: bezdomni. To nieprawda! Mają dachy nad głową i środek transportu. Nazywają się bezmiejscowymi. Bo czy życie polega tylko na tym, by żyć w niewoli czynszów i kredytów? Dla nich jedynym miejscem wolności jest miejsce parkingowe. Jeżdżą po kraju i chwytają się dorywczych prac, żeby zarobić na paliwo i jedzenie.

    Linda, 64 lata, na emeryturze bez szans na stałą pracę

    Jedną z bohaterek książki jest Linda. Szukała pracy przez całe miesiące. W CV ma dwa dyplomy z budownictwa plus bogate doświadczenie zawodowe. Jedynie, co znalazła to posadę kasjerki w markecie budowlanym, gdzie poczuła się zdegradowana. By poprawić sobie humor pomagała klientom w zakupach. Mieszkała w domu z rodziną w ciasnym mieszkaniu. Pewnego dnia spakowała, co miała, do starego kampera i wyruszyła w drogę. Co prawda zdezolowanego. Mruga w nim kontrolka, mimo że nie dzieje się nic złego, a przy bliższym kontakcie z maską widać, że jest odmalowana w miejscach, gdzie odpadał lakier. Nie przeszkadza to Lindzie: najważniejsze, że jest wolna i na swoim!

    Jak Linda zarabia na życie?

    Zatrudnia się od kilku lat na kampingu. Przeważnie od maja do września mieszka na parkingu w sosnowym lesie. Idealnie, prawda? Nie do końca. Są mniej sielankowe, a codzienne realia tej pracy. Niańczenie pijanych letników, sprzątanie terenu i łazienek, gaszenie ognisk po turystach i zbieranie odłamków szkła, bo rozochoceni obozowicze lubią wrzucać butelki do ogniska – świetnie eksplodują. Mimo to, Linda nie marudzi. Lubi swoje zajęcie i stara się je wykonywać jak najlepiej. Wie dobrze, że nie chce tkwić w jakimś imadle, poświęcać cały swój czas na wyczerpującą, żmudną pracę, która z trudem pozwala pokryć koszty czynszu lub kredytu, bez jakichkolwiek widoków na lepszą przyszłość czy szans na emeryturę.

    Moda na bycie nomadem czy przymus?

    Będąc włóczęgą, łatwiej o przyjaciół i znajomych. Poznać się można w Internecie, w pracy albo na kempingu. Zaczynają się wtedy tworzyć plemiona. Między nomadami jest wzajemne wsparcie, łączy ich nić porozumienia, można nawet stwierdzić: że jadą na tym samym wózku. Dlatego dobrze się rozumieją, niczego sobie nie zazdroszczą. Wprost przeciwnie, gdy komuś psuje się pojazd, robią szybką zrzutkę, by pomóc w naprawie. Lubią siedzieć wspólnie przy ognisku i snuć marzenia. Bezmiejscowi nie rezygnują z osiągnięć współczesnego świata i jego wyjątkowego odkrycia – internetu. Dzielą się na blogach z czytelnikami swoimi przygodami, czasem udaje się prosić o pomoc finansową. Niektórzy zyskali już grono fanów i sławę w środowisku. Lubią swoje samotne życie, bo większość z nich to introwertycy, którzy piszą na blogach: blogowanie mi odpowiada, bo mogę mieć kontakt z ciekawymi ludźmi, ale nie muszę się z nimi spotykać. Kochają też swoje proste życie, bo znajdują w nim radość. Ci, którzy zmieniają swój świat na ten w drodze powtarzają, że nie jest lekko, ale jest on zdecydowanie lepszy niż ten, który zostawili.

    Opr.: Damosfera

    Foto: unplash

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY