Dziecko
Z trudną dla mnie rzeczywistością zderzyłam się dopiero po urodzeniu dziecka. Ciężko mi było pogodzić się wpierw z moją niedyspozycją fizyczną, później z ograniczonym czasem. Nie byłam w stanie robić wszystkiego co planowałam. Pomieszanie uczuć smutku i wyrzutu sumienia, że nie zrobiłam prania, obiadu, a dom nie jest wysprzątany, mieszał się z radością posiadania dziecka. Zderzenie ról i zadań, które bądź co bądź sama sobie narzuciłam przed urodzeniem z nową rolą matki wprowadziło u mnie dysonans. Nie mogłam za nic zgrać ze sobą starych i nowych obowiązków.
Po początkowej walce wewnętrznej i nieustannym niezadowoleniu z siebie w końcu się zatrzymałam. Rola matki jest przecież najważniejsza i przede wszystkim muszę się dobrze zajmować moją córeczką, z resztą – wyluzuj kobieto! I tak sobie powtarzałam za każdym razem, gdy się nie wyrabiałam i o dziwo już częściej jestem w stanie zgrać wiele rzeczy. Z jednej strony pewnie to zasługa tego, że uczymy się z córką siebie nawzajem i już bardziej się dogadujemy, a z drugiej zmiana sposobu myślenia. Może nie jestem już tak wielozadaniowa, ale mam cel, aby w jednym zadaniu być dobrą – w opiece nad moim skarbem.
A jak u Was wyglądał ten proces?
Może macie jakieś rady, jak postępować, gdy dopadnie Was wyrzut sumienia, spowodowany niedyspozycją?
Autor: Aleksandra Możejko



