Zmęczenie
Yuppie flu – tak w latach 80. został nazwany przez lekarzy, bo dotyczył pnących się po szczeblach kariery młodych prawników i menedżerów, którzy kompletnie zatapiali się w swojej pracy, zaniedbując sen i właściwe odżywianie. Obecnie mimo, że w modzie jest zdrowy tryb życia choroba ta dotyka nawet tych, co właściwie się odżywiają. Najgorsze jest to, że lekarze często nie wiele wiedzą o tym zjawisku i stwierdzają, że to depresja…
Czym różnić się ZPZ od depresji?
– Cierpiąc na ZPZ od kilku miesięcy nie tolerujesz wysiłku fizycznego i psychicznego, a co za tym idzie nie możesz się w żaden sposób zregenerować. Leki zapisywane przez psychiatrów na depresję też nie działają.
– Osoba nie cierpiąca na ZPZ dzięki większej dawce snu, zmianie diety, ćwiczeniom jest w stanie skutecznie odpocząć.
Kto jest najbardziej narażony na zespół przewlekłego zmęczenia? Okazuje się, że osoby, które poza tym, że zatracają się w swoje pracy, to również te, które opiekują się dziećmi czy chorymi, czyli właśnie kobiety. Nie śpią, żyją w stresie i zakłócają rytm dobowy. ZPZ to kolejna choroba współczesnej cywilizacji, kiedy to wywróciliśmy do góry nogami nasz styl życia, dążąc do maksymalnego wykorzystania czasu. Organizm nie jest w stanie długo wytrwać w takich warunkach i zaczyna chorować.
Jak można sobie pomóc?
– To chodzenie od lekarza do lekarza – mówi Łucja 40 lat, która od roku spędza na zwolnieniach większość czasu i próbuje sobie pomóc. Zaczęłam od psychoterapii behawioralno-poznawczej, by wyeliminować stres z życia i angażować się w nie tylko tyle, na ile mogę. Chodzę też do neurologa, ale poprawa jest minimalna – mówi.
Na tą chorobę nie ma cudownego lekarstwa. Można się z niej leczyć latami, ale lekarze mówią Łucji, że ZPZ może wrócić z powrotem, jak znów wróci do swojego starego stylu życia. Musi unikać nadmiernie obciążających ją emocji, chronić się przed infekcjami i unikać szkodliwych dla niej czynników, o których dowiedziała się w czasie pracy z psychologiem.
– Nie mogą już słuchać wiecznego narzekania ludzi i ich problemów. To było dla mnie zbyt obciążające psychicznie. Uczę powoli się stawiać granice i żyć zgodnie z własnym rytmem. Wiem też, że modne bieganie maratonów, to już nie dla mnie. Wybrałam jogę, bo dzięki niej łapię dystans do świata i zaczynam „czuć” swoje ciało – dodaje.
Wie, że przed nią duża praca nad sobą, bo dotychczas wyciskała z siebie energię na pracę 8-9 godziną w banku, opiekę nad córką i wyjazdy weekendowe z rodziną. Dotychczas nie miała w ogóle czasu dla siebie, ale to się zmienia… MUSI…
POMYSŁY DAMOSFERY CO MOŻE CI POMÓC
– Codziennie poświęć dwie minuty na nierobienie niczego. Wyłącz sprzęty, które cię rozpraszają, usiądź w fotelu i staraj się o niczym nie myśleć.
– Zaakceptuj fakt, że się starzejesz, a kiedyś w końcu umrzesz. A potem zacznij się cieszyć tym, co masz teraz.
– Raz w ciągu tygodnia skupić się na kreatywnej, przyjemnej czynności, która nie będzie miała innego celu oprócz sprawienia ci radości.
– Zapisz się na jogę. Według naukowców z uniwersytetu w Bostonie działa ona jak antydepresant, bo zwiększa ilość tzw. GABA, czyli kwasu gamma-aminomasłowego wytwarzanego przez mózg. Kwas ten pomaga w zasypianiu, relaksowaniu się, poprawia również formę umysłową.
– Czytaj książki. Według naukowców czytanie koi nerwy skuteczniej i szybciej niż słuchanie muzyki, wypicie filiżanki herbaty czy nawet spacer. Czytajac, odciągamy uwagę od codziennych problemów, co z kolei wpływa na zmniejszenie napięcia mięśniowego.
tekst: Redakcja Damosfery



