Więcej...

    Córka legendy, która uszyła własną legendę. Historia Stelli McCartney

    Stella McCartney weszła do świata mody z Naomi Campbell i Kate Moss u boku, przy aplauzie publiczności, pośród której siedziała Twiggy, w rytm piosenki, którą ojciec przygotował na tę okazję. Żaden inny debiut w historii Central Saint Martins nie przyciągnął tylu spojrzeń. Pytanie było jedno: czy za tym wejściem stało coś więcej niż sławne nazwisko? Po trzech dekadach odpowiedź jest jednoznaczna.

    Fundamenty

    Stella Nina McCartney urodziła się 13 września 1971 roku w Londynie. Ojciec – Paul McCartney, były Beatle, jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy XX-wiecznej muzyki. Matka – Linda McCartney z domu Eastman, fotografka i działaczka na rzecz praw zwierząt, której wegetarianizm nie był przejawem pozerstwa, a przekonaniem głęboko wplecionym w życie rodziny.

    Rodzice Stelli wychowywali dzieci bez nianiek i ochroniarzy, posyłając je do lokalnych państwowych szkół. Pełna normalność? Niekoniecznie. Dom był niekonwencjonalny: nieustanne rozmowy o sztuce, muzyce, zaszczepianie dzieciom wrażliwości na kwestie społeczne i prawa zwierząt.

    Stella nie dorastała w złotej klatce. Pracowała dorywczo, dostawała kieszonkowe i nie była rozpieszczonym dzieciakiem show-biznesu. Zainteresowanie modą pojawiło się wcześnie: pierwszy projekt – kurtka – w wieku trzynastu lat.

    Linda McCartney, która walczyła z rakiem piersi przez lata i zmarła w 1998 roku, zdążyła zobaczyć początki kariery córki. Jej wpływ na Stellę – przekonanie, że przemysł mody nie musi opierać się na cierpieniu zwierząt – jest fundamentem całej marki.

    Od Lacroix do Saint Martins

    Mając szesnaście lat, Stella trafiła na staż do paryskiej pracowni Christian Lacroix. Couture, atelier, rytm haute couture – można było wiele się nauczyć. Panna McCartney pracowała też jako stażystka w redakcji brytyjskiego „Vogue’a”.

    Potem uczyła się projektowania w Ravensbourne College of Design and Communication. Następnie – Central Saint Martins College of Art and Design w Londynie, kierunek projektowanie mody. To tam wszystko się zdecydowało.

    Debiut, który zatrzymał Londyn

    W 1995 roku Stella McCartney zaprezentowała kolekcję dyplomową. Zaprosiła przyjaciółki – Naomi Campbell, Kate Moss i Yasmin Le Bon. W pierwszym rzędzie siedzieli Twiggy i Jude Law. Ojciec napisał piosenkę na tę okazję.

    Prasa była podzielona: część podziwiała show, część kręciła nosem, że nazwisko McCartney znaczy tu więcej niż talent. Ale sklep Browns kupił całą kolekcję. Rynek wyraził opinię

    Zarzut o nepotyzm towarzyszył Stelli przez następne lata – i jest fair, żeby go odnotować. Koneksje otworzyły drzwi, których innym absolwentom Saint Martins nikt nie uchyla. To czas odpowiedział na pytanie, czy przez te drzwi wszedł talent.

    Chloé

    Dwa lata po dyplomie, w 1997 roku, Stella McCartney dostała propozycję, która zaskoczyła branżę: Vendôme Luxury Group zaproponowała jej stanowisko dyrektora kreatywnego Chloé – paryskiego domu mody z 45-letnią historią, który potrzebował powiewy świeżości. Stella miała wtedy dwadzieścia pięć lat.

    Krytycy, którzy czekali na jej upadek, zapewne znudzili się czekaniem – bo upadku nie było. McCartney znalazła własny język dla Chloé: płynne, kobiece kroje, lekkość, proporcje, które działały na ulicy tak samo jak na wybiegu. Jej kadencja jest dziś oceniana jako sukces –zarówno artystyczny, jak i handlowy.

    W 2001 roku odeszła z Chloé, żeby zbudować coś własnego.

    Własna marka, własne zasady

    W 2001 roku w Paryżu Stella McCartney zaprezentowała pierwszą kolekcję pod własnym nazwiskiem. Partnerem biznesowym był Gucci Group – dziś znany jako Kering. Układ był pod kilkoma względami wyjątkowy: McCartney była jedyną projektantką w grupie Kering z równym, pięćdziesięcioprocentowym udziałem we własnej firmie.

    Od samego początku marka działała według zasad, które były w świecie mody luksusowej rzadkością: zero skóry zwierzęcej, zero futra. Nie był to element strategii PR, ale nienaruszalna reguła projektowa. I może się wydawać, że to drobiazg, ale w branży, gdzie skóra i futro były przez dekady synonimami luksusu i jakości, podobna zasada to akt ideologiczny – i handlowe ryzyko.

    Ale to ryzyko się opłaciło. Celebrytki odkryły markę szybko. Gwyneth Paltrow stała się jedną z pierwszych i najbardziej lojalnych klientek. Kolekcje pojawiały się na czerwonych dywanach na całym świecie.

    W 2003 roku McCartney wyszła za mąż za wydawcę Alasdhaire’a Willisa. Mają czworo dzieci: synów Millera i Becketta oraz córki Bailey i Reiley.

    Również w 2003 roku wypuściła swój pierwszy zapach – perfumy „Stella”. W 2007 roku dołączyła linia wegańskich kosmetyków CARE, dziś działająca jako Stella McCartney Beauty. W 2014 roku pojawiła się Green Carpet Collection – kolekcja wieczorowa z materiałów ekologicznych.

    Od 2005 roku McCartney współpracuje z Adidasem, tworząc linię odzieży sportowej łączącą wysoką modę z funkcjonalnością.

    W 2018 roku wykupiła od Keringa jego 50-procentowy udział i przejęła pełną kontrolę nad marką. W tym samym roku zaprojektowała sukienkę na przyjęcie weselne Meghan Markle – nie tę założoną do kaplicy Św. Jerzego (tę wykonał Givenchy), a tę przeznaczoną na wieczorną uroczystość. Następnie Stella stworzyła czterdzieści sześć replik tej sukni jako części kolekcji „Made With Love”.

    Grzyby zamiast krów

    Od 2017 roku McCartney współpracuje z biotechnologiczną firmą Bolt Threads nad materiałem o nazwie Mylo – skóropodobną tkaniną wytwarzaną z grzybni (mycelium), czyli podziemnych struktur grzybów. Mylo powstaje w warunkach laboratoryjnych w ciągu dni, nie lat jak skóra bydlęca. Jest biodegradowalne, nie oparte na ropie naftowej – w odróżnieniu od większości syntetycznych „eko-skór”.

    W 2021 roku marka zaprezentowała pierwsze ubrania z Mylo: czarny gorsetowy top i spodnie. W ślad za nimi poszła Frayme Mylo Bag – pierwsza luksusowa torebka na świecie wykonana z tego materiału.

    Marka pracuje też nad innymi alternatywami: cekinami z alg, skórą z wytłoczyn winogronowych, biodegradowalnymi dzianinami. W 2026 roku, na pokazie kolekcji letniej, McCartney zaprezentowała FEVVERS – pierwszy na świecie wegański zamiennik piór oparty na roślinach.

    W 2024 roku organizacja PETA przyznała jej tytuł „Osoby Roku”.

    Małe, wielkie imperium

    Dziś marka Stella McCartney ma ponad pięćdziesiąt własnych sklepów i jest dystrybuowana w ponad siedemdziesięciu siedmiu krajach przez ponad osiemset punktów sprzedaży hurtowej.

    W 2026 roku McCartney objęła stanowisko pierwszego ambasadora branżowego M School w Central Saint Martins. Pracuje tam ze studentami nad innowacjami materiałowymi.

    Pytanie o to, ile z jej pozycji zawdzięcza nazwisku, a ile talentowi, jest pytaniem uczciwym – i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Nazwisko otworzyło drzwi. Ale drzwi w modzie są ciężkie i zamykają się szybko. Trzydzieści lat w branży, własna firma, siedemnaście lat partnerstwa z Kering zakończonego wykupem własnych udziałów, pionierstwo w materiałach, które reszta branży dopiero zaczyna rozumieć – to nie jest kariera zbudowana na nazwisku.

    Więcej o sylwetkach kobiet znajdziecie tutaj.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY