Dziewczyna ze Scranton
Lauren Weisberger urodziła się 28 marca 1977 roku w Scranton w Pensylwanii – mieście, które dekadę później zasłynie głównie jako sceneria serialu komediowego „The Office”. Jej matka była nauczycielką, ojciec prezesem domu towarowego (później przebranżowił się na brokera kredytów hipotecznych). Kiedy Lauren miała jedenaście lat, rodzice się rozwiedli. Ona i młodsza siostra zamieszkały z matką w Allentown, innym mieście w Pensylwanii, uwiecznionym w piosence Billy’ego Joela.
W 1995 roku Weisberger ukończyła Parkland High School i pojechała na Cornell University, jedną z uczelni prestiżowej Ligi Bluszczowej (Ivy League). Studiowała anglistykę, choć sama przyznaje, że większość energii poświęcała na zdobywanie fałszywych dokumentów tożsamości i randkowanie z chłopakami z właściwych bractw studenckich. W 1999 roku, zaraz po obronie licencjatu, spędziła kilka miesięcy, podróżując po Europie, zwiedzając Izrael, Egipt, Jordanię, Tajlandię, Indie, Nepal i Hongkong. Wędrowała z jednym małym plecakiem, nocowała w różnych miejscach i – jak sama opisuje z rozbrajającą szczerością w swoim biogramie – żywiła się wyłącznie Nutellą i Coca-Colą Light.
Wróciła do Stanów Zjednoczonych i przeprowadziła się do Nowego Jorku. Potrzebowała pracy.
„Nie mogę sobie przypomnieć, kim jest ta dziewczyna”
Około Bożego Narodzenia 1999 roku Lauren Weisberger trafiła do redakcji „Vogue’a”. Anna Wintour szukała asystentki, dział HR próbował sprostać jej wymaganiom. Błyskotliwa Weisberger dostała swoją szansę.
Przez następne dziesięć miesięcy uczyła się modowego slangu, biegania na szpilkach i opanowała sztukę dostarczania kaw w mgnieniu oka. I szybko zdała sobie sprawę, że w „Vogue” – choć tytuł znaczył wiele – ona nie rozwinie swoich skrzydeł jako dziennikarka. Asystentka Anny Wintour nie mogła prosić o temat do napisania – miała dostarczać odpowiednie latte w odpowiednim czasie w odpowiednich butach na umęczonych stopach. Weisberger chciała być pisarką, tymczasem redakcja nie oferowała jej żadnych zadań dziennikarskich. W pewnym momencie ambitna Lauren nawiązała kontakt z Richardem Storym – redaktorem, który odchodził do pisma „Departures” wydawanego przez American Express. Zapytała, czy może pójść z nim. Tak się składało, że mógł ją zabrać.
W „Departures” pisała stusłowne recenzje, była asystentką redaktora i wieczorami chodziła na zajęcia z kreatywnego pisania. To Story, czytając jej materiały, powiedział jej, żeby wzięła lekcje pisania. Nie był to komplement. Był to program naprawczy.
Gdy w 2002 roku Women’s Wear Daily poinformowało o sprzedaży rękopisu powieści opartej na jej doświadczeniach w „Vogue’u”, Wintour dowiedziała się o tym i powiedziała: „Nie mogę sobie przypomnieć, kim jest ta dziewczyna”. Była to odpowiedź, która sama w sobie mogłaby trafić do powieści.
Kurs pisania o czwartej rano
Zajęcia z pisania, na które Weisberger biegała wieczorami, odbywały się w centrum o nazwie Writer’s Voice. Prowadził je Charles Salzberg. Poprosił studentów, żeby pisali o tym, co znają i co interesuje innych ludzi. Weisberger zaczęła pisać o pracy u Anny Wintour.
Pisała po piętnaście stron co dwa tygodnie. Dziś przyznaje, że znaczna część anegdot i absurdalnych żądań szefowej to wytwór jej wyobraźni, tworzony o czwartej rano przy kawie – nie dosłowny zapis tego, co przeżyła. Powieść była roman à clef: tyle prawdy, ile potrzeba, żeby brzmiała autentycznie, i tyle fikcji, ile potrzeba, żeby nikt nie mógł jej pozwać.
Salzberg poprosił o pozwolenie na pokazanie tekstu agentce literackiej Deborah Schneider. Dostał zgodę, a jakże. Uprzedził Schneider, że manuskrypt był daleki od ukończenia. Ona mimo to przeczytała, zadzwoniła i powiedziała: „Jeśli dziewczyna chce sprzedać tę książkę, mogę ją sprzedać tego popołudnia”. I rzeczywiście, sprzedała ją wydawnictwu Doubleday za 250 tysięcy dolarów – samej zaliczki.
Powieść zatytułowana „Diabeł ubiera się u Prady” trafiła do amerykańskich księgarń 15 kwietnia 2003 roku. Krytycy literaccy nie byli łaskawi – „New York Times” nazwał ją „złośliwą książką”, inny recenzent „leniwą imitacją”. Kate Betts, redaktorka „Vogue’a”, napisała w „Timesie”, że „Weisberger jest równie snobistyczna co ci, których krytykuje”. Ale czytelnicy mieli swoje zdanie. Książka przez pół roku znajdowała się na liście bestsellerów „New York Timesa”. Sprzedano ją do ponad trzydziestu krajów.
Weisberger była wówczas dwudziestopięcioletnią zapomnianą już asystentką z dziesięciomiesięcznym stażem w „Vogue”, która nocami doskonaliła warsztat pisarski. Nie spodziewała się tak spektakularnego sukcesu.
Film, którego wszyscy się wyparli
Prawa do ekranizacji kupiło studio 20th Century Fox. W 2006 roku na ekrany wszedł film w reżyserii Davida Frankela, ze scenariuszem Aline Brosh McKenna. Meryl Streep zagrała Mirandę Priestly. Anne Hathaway – Andy Sachs. Emily Blunt – Emily Charlton. Stanley Tucci – Nigela.
Reżyser zapewniał, że nie kręcił filmu o Annie Wintour. Studio ogłosiło, że Miranda Priestly to nie Anna Wintour. Meryl Streep powiedziała, że wzorowała postać nie na legendarnej szefowej „Vogue’a”, ale na Clincie Eastwoodzie i Mike’u Nicholsie – bo obaj, podobnie jak Wintour, nigdy nie podnosili głosu, a mimo to budzili grozę. Film zarobił 326 milionów dolarów na całym świecie. Dla obu grających w nim aktorek – Streep i Hathaway – był to najlepiej zarabiający film w ich karierach, aż do tamtego momentu. Weisberger zrobiła sobie cameo jako niania bliźniąt (córek Mirandy). Sama przyznaje, że po wielu seansach wciąż ma problem ze znalezieniem własnej twarzy na ekranie.
Wintour, zapytana o film po premierze, stwierdziła, że owszem, widziała – i że jest „zabawny”. To było wszystko, co powiedziała publicznie na ten temat.
Imperium z jednej notatki
Weisberger nie poprzestała na jednej powieści, choć krytycy bardzo by sobie tego życzyli. Zaliczka w wysokości miliona dolarów od Simon & Schuster za drugą powieść, „Everyone Worth Knowing” była jednak zbyt kusząca. Tym razem sukcesu nie było. Entertainment Weekly opisało powieść jako „mdłe odgrzewanie kotleta z pierwszej książki”.
Trzecia, czwarta i kolejne książki Weisberger trafiały regularnie na listy bestsellerów „New York Timesa”, choć żadna nie przypadła czytelnikom do gustu tak, jak debiut.
W 2013 roku Lauren wydała „Revenge Wears Prada” – sequel, w którym Andy Sachs, dekadę po wydarzeniach z pierwszej książki, prowadzi własne pismo ślubne i ponownie spotyka Mirandę. W 2018 roku kolejny sequel, „When Life Gives You Lululemons”, śledził dalsze losy Emily Charlton w podmiejskim Greenwich w Connecticut. W 2021 roku pojawiła się książka „Where the Grass Is Green and the Girls Are Pretty” – opowieść o siostrach i cenie sukcesu.
Ale to „Diabeł ubiera się u Prady”, głównie za sprawą ekranizacji, stał się kulturowym fenomenem. Musical z muzyką Eltona Johna i choreografią Jerry’ego Mitchella zaprezentowano w londyńskim Dominion Theatre w październiku 2024 roku. Vanessa Williams gra Mirandę Priestly. Bilety wyprzedane są do września 2026 roku. Elton John powiedział, że gdy zaproponowano mu udział w projekcie, odpowiedź była dla niego oczywista – bo film z 2006 roku jest jednym z jego ulubionych.
Pierwszego maja 2026 roku do kin wchodzi „Diabeł ubiera się u Prady 2”. Meryl Streep i Anne Hathaway wracają po dwudziestu latach. Emily Blunt wraca jako Emily Charlton. Stanley Tucci wraca jako Nigel. Lady Gaga dołącza do obsady. Fabuła kręci się wokół upadku prasy drukowanej i Mirandy, mierzącej się ze światem, który przestał jej potrzebować – lub przynajmniej tak jej się wydaje.
Lauren Weisberger pracowała u Anny Wintour dziesięć miesięcy. Minęło dwadzieścia sześć lat, a rachunek za tamten epizod wciąż jest otwarty – i wciąż rośnie.
Więcej o sylwetkach kobiet znajdziecie tutaj.



