Więcej...

    Kobieta, która patrzyła złu w oczy – historia Marcii Clark

    Był moment, gdy weszła do morza z zamiarem, by już z niego nie wyjść. Uratował ją gniew i pragnienie sprawiedliwości – nie dla niej siebie, ale dla ofiar, które same sprawiedliwości nie wymierzą. Jako prokurator prowadziła głośne procesy i odnosiła zwycięstwa. Jedna porażka zmieniła wszystko. Prawie wszystko. Oto historia Marcii Clark.

    Gorąca noc w Eilat

    Marcia ma siedemnaście lat. Wakacje w Izraelu z koleżankami, słońce, morze, młodość. Jest lato 1970 roku. W kurorcie pracują dwaj kelnerzy, którzy wyraźnie interesują się grupą młodych Amerykanek. Jeden z nich, starszy od Marcii o jakieś dziesięć lat, zaprasza ją na randkę. Dziewczyna odmawia. „Nie podobał mi się” – powie później. I doda: „Zawsze ufajcie swojemu instynktowi, dzieciaki”.

    Jest zmęczona. Wraca do swojej chaty, próbuje się zdrzemnąć. Budzi się i widzi kelnera, którego zaloty wcześniej odrzuciła. Włamał się. Przekonuje ją, żeby poszła z nim do kawiarni. Ona idzie. A potem wpada do jego pokoju, posłuchać muzyki. Kiedy wstaje, żeby wyjść, on uderza ją pięścią. Rzuca na łóżko. „Nikt cię nie usłyszy” – mówi facet. I nikt nie usłyszał. A ona opowie tę historię czterdzieści sześć lat później w wywiadzie dla „The Hollywood Reporter”.

    Młoda Marcia idzie prosto do morza. Ma zamiar wejść i już nie wyjść. Ale coś się zmienia. Zamiast desperacji pojawia się złość. „Poczułam tylko gniew. To chyba mnie uratowało”.

    Przez lata wydarzenia tamtej letniej nocy były tajemnicą. Marcia zagłuszyła traumę. Aż do dnia, kiedy jako młoda prokurator w Los Angeles spotkała się z ofiarą gwałtu. Wszystko wróciło. „Było piekło. Na nowo” – pisała w swoich wspomnieniach „Without a Doubt” z 1997 roku. Ale właśnie w tamtym trudnym momencie uświadomiła sobie, że jakaś część jej pragnęła zemsty. Zemsty dla ofiar. Tak skrystalizowało się jej pojęcie sprawiedliwości.

    Latem 1970 roku w Izraelu narodziła się prokurator.

    „Nie wyróżniaj się”

    Marcia Rachel Kleks urodziła się 31 sierpnia 1953 roku w Alameda w Kalifornii, jako pierwsze z dwójki dzieci Abrahama i Rozlyn Kleksów. Ojciec, urodzony w Mandatowej Palestynie, wychowany tam i w Izraelu, pracował jako chemik dla Food and Drug Administration. Matka była asystentką nauczyciela. Rodzina często się przeprowadzała – Kalifornia, Nowy Jork, Michigan, Maryland.

    Był to tradycyjny żydowski dom. Marcia chodziła na lekcje hebrajskiego. Nauka była priorytetem. Ale dziewczyna także tańczyła, grała na pianinie, brała lekcje dramatu. Marzyła o tym, żeby być aktorką. Wybrała jednak inną drogę.

    W 1976 roku ukończyła UCLA z dyplomem z nauk politycznych i stosunków międzynarodowych. Potem zapisała się do Southwestern University School of Law w Los Angeles, gdzie w 1979 roku uzyskała dyplom prawniczy (Juris Doctor). Tego samego roku zdała egzamin adwokacki w Kalifornii.

    Pierwszy ślub wzięła jeszcze jako studentka – wybrankiem był Gabriel Horowitz, izraelski profesjonalny backgammonista, którego poznała na UCLA. Małżeństwo trwało cztery lata. Horowitz pojawi się ponownie w jej życiu w najmniej oczekiwanym momencie – w trakcie procesu O.J. Simpsona sprzeda topless zdjęcia byłej żony tabloidowi „National Enquirer”.

    Droga do prokuratury

    Błyskotliwa młoda prawniczka podjęła pracę w prestiżowej kancelarii. Była adwokatem. Po sprawie Jamesa Holidaya, mężczyzny oskarżonego o zamordowanie kobiety, którą zwabił do swojego samochodu, Marcia miała już dość. Holiday wyszedł na wolność, a ona – zamiast celebrować zwycięstwo – zmieniła kierunek i dołączyła do biura prokuratora okręgowego w Los Angeles. „Wiedziałam, że moje sympatie leżą po stronie ofiar przestępstw” – opowiadała. W prokuraturze znalazła swoje miejsce.

    Przez następne cztery lata, pracując w sądzie w Culver City, Marcia prowadziła sprawy o morderstwa. Wygrywała. Uchodziła za twardą i błyskotliwą. Świetnie radziła sobie ze skomplikowanymi dowodami naukowymi.

    W 1985 roku wygrała głośną sprawę podwójnego morderstwa pary studentów, Michelle Ann Boyd i Briana Harrisa, zamordowanych przez czterech młodych mężczyzn. Przekonała jednego z morderców, by zeznawał przeciwko swoim kolegom.

    Potem stanęła przeciwko znanemu kalifornijskiemu obrońcy Robertowi L. Shapiro. Wygrała, a Shapiro doskonale ją zapamiętał.

    W 1987 roku, wraz ze swoim mentorem Harveyem Gissem, Marcia wygrała trudną sprawę Jamesa Hawkinsa, tzw. „strażnika z Los Angeles”. Hawkins twierdził, że zastrzelił członka gangu, broniąc kobiety i jej pięciorga dzieci. Media i społeczność okrzyknęły go bohaterem walczącym z przestępczością, ale śledczy wierzyli, że oskarżony po prostu załatwił porachunki. Dzięki umiejętnej prezentacji dowodów balistycznych, Marcia i Giss uzyskali wyrok skazujący nie za jedno, ale za dwa morderstwa. Obrońca Hawkinsa, Barry Levin, powiedział o Marcii: „Jest nieustępliwa, etyczna, wysoce kompetentna, przygotowana. Stworzona do tej pracy”.

    W 1991 roku ruszył jej pierwszy naprawdę głośny proces.

    Sprawa Rebekki Schaeffer

    Rebecca Schaeffer miała 21 lat i była wschodzącą gwiazdą. Grała w sitcomie „My Sister Sam”. Była piękna, utalentowana, pełna życia. 18 lipca 1989 roku do drzwi jej mieszkania w Los Angeles zadzwonił Robert John Bardo, 19-letni mężczyzna, który prześladował ją od trzech lat. Zastrzelił Rebeccę, by „nie stała się hollywoodzką dziwką”.

    Bardo uciekł do Arizony, gdzie został aresztowany. Marcia wykorzystała błąd proceduralny popełniony przez obrońcę i ściągnęła mordercę do Los Angeles. Prokurator okręgowy Ira Reiner stanął za Marcią, chwaląc jej taktykę i rozumienie prawa.

    Proces w 1991 roku był trudny. Obrona twierdziła, że Bardo był chory psychicznie – że miał schizofrenię, że inspirował się piosenką U2 „Exit” i książką „Buszujący w zbożu”. Marcia była nieugięta.

    Bardo został skazany za morderstwo z premedytacją i dostał dożywocie bez możliwości warunkowego zwolnienia. Matka Rebekki, Danna Schaeffer, przytulała Marcię po ogłoszeniu wyroku, płacząc.

    Sprawa Schaeffer doprowadziła do uchwalenia pierwszych w Kalifornii, a potem w całych Stanach Zjednoczonych, praw antystalkingowych. W 1994 roku Kongres uchwalił Driver’s Privacy Protection Act, zabraniający Departamentowi Pojazdów Mechanicznych ujawniania prywatnych adresów – bo Bardo dostał adres młodej aktorki od agencji detektywistycznej, która zdobyła te namiary z DMV.

    Dla Marcii był to przełom. Miała już na koncie 19 wyroków skazujących za morderstwo. 19 zwycięstw. Udowodniła, że potrafi wygrywać mając po przeciwnej stronie najmocniejszych graczy. W 1991 roku, w innej sprawie, wsadziła do więzienia niejakiego Christophera Johnsona – na podstawie jednej kropli krwi znalezionej w jego samochodzie.

    Była gotowa na największą sprawę swojego życia.

    Proces stulecia

    12 czerwca 1994 roku, około północy, Nicole Brown Simpson i Ronald Goldman zostali brutalnie zamordowani przed domem Nicole w Brentwood w Los Angeles. Nicole była eks żoną O.J. Simpsona – legendy futbolu amerykańskiego, aktora, osobowości telewizyjnej, uwielbianego celebryty.

    O.J. znęcał się nad Nicole. Policja była wzywana do ich domu wielokrotnie. „Nie odpowiedział za bicie jej, ale odpowie za morderstwo” – powiedziała Marcia, kiedy dowiedziała się o sprawie.

    Została głównym prokuratorem. Dołączył do niej Christopher Darden jako drugi prokurator. Oboje byli przekonani, że Simpson się nie wywinie. Bo jak? Były dowody, łącznie ze śladami krwi, była historia przemocy domowej. Sprawa nie do przegrania.

    Ale Marcia i Chris nie docenili dwóch rzeczy: siły sławy i mechanizmów amerykańskich mediów.

    Proces był transmitowany na żywo. I nagle prokurator Marcia Clark stała się postacią publiczną. Tylko że Ameryka nie chciała oglądać kompetentnego prawnika w akcji. Ameryka pragnęła show.

     „Suka”                                                                                          

    „Suka. Apodyktyczna. Tak zadufana” – mówili potencjalni przysięgli. Marcia przewracała oczami. Ale kiedy konsultant powiedział jej, żeby „mówiła łagodniej, nosiła pastele” –zwątpiła w siebie.

    To był dla niej trudny okres. Presja zawodowa z jednej strony, a z drugiej – życie osobiste rozpadające się na kawałki. Spędzając noce nad aktami, Marcia nie miała czasu dla swoich chłopców. Z drugim mężem – Gordonem Clarkiem, programistą komputerowym zatrudnionym w Kościele Scjentologicznym (Marcia sama była przez krótki czas członkinią niepopularnego Kościoła, ale odeszła w 1980 roku) – miała dwóch synów. W 1995 roku, gdy jeszcze trwał proces Simpsona, Gordon walczył o pełną opiekę nad dziećmi. Media podchwyciły temat. Na sali sądowej jeden z obrońców, Johnnie Cochran, wbił Marcii szpilę, wspominając o jej „kryzysie opieki nad dziećmi”. Marcia odpowiedziała głośno i wyraźnie: „Wysoki sądzie, jestem oburzona uwagami pana Cochrana jako kobieta i jako matka. Pan Cochran może nie wiedzieć, jak to jest pracować 70 godzin tygodniowo i jednocześnie zajmować się rodziną, ale ja wiem i wiele innych osób też”.

    Ale tabloidy nie odpuściły. Analizowano każdy szczegół jej życia.

    W lutym 1995 roku, w trakcie procesu, „National Enquirer” opublikował jej wspomniane już topless zdjęcie z plaży we Francji z 1979 roku. Sprzedała je była teściowa Marcii, Clara Horowitz. To nie było najgorsze. Najgorsze było to, jak oceniano jej wygląd – publicznie i bezwzględnie.

    „Co z tymi włosami?”

    Przed rozpoczęciem procesu Marcia zrobiła sobie nową, praktyczną fryzurę. „To były włosy typu ‘umyj i idź’!” – tłumaczyła w 2016 roku magazynowi „New York”. W mediach krytykowały zarówno krótkie, kręcone włosy, jak i garderobę. Podczas gdy zespół obrońców O.J. Simpsona nazywano „Dream Team” („Drużyną Marzeń”), panią prokurator ośmieszano z powodu szczegółów niemających nic wspólnego z jej pracą. Sędzia Lance Ito musiał ostrzec przysięgłych, by nie zajmowali się długością spódnicy Marcii.

    „Wszystko to jest poniżające, wszystko to umniejsza, wszystko to jest sposobem na sprowadzenie kobiety do pozycji dziecka” – powiedziała Marcia na konferencji dla kobiet w 2018 roku, wspominając, jak media traktowały ją w czasie procesu Simpsona.

    Porażka

    3 października 1995 roku O.J. Simpson został uniewinniony.

    Marcia nie mogła uwierzyć. Dowody były niezbite. A jednak.

    Dzień wcześniej była prokuratorem w „procesie stulecia”, a po odczytaniu wyroku czuła się upokorzona na oczach całej Ameryki. Dzień po werdykcie wzięła urlop. W 1997 roku oficjalnie zrezygnowała z biura prokuratora okręgowego.

    „Przez pierwszych kilka lat to było jak ból fantomowy” – wspominała. Ale i tak nie wróciła.

    Życie po prawie

    Marcia podpisała umowę na książkę – podobno za 4,2 miliona dolarów. Trzecia największa zaliczka w historii literatury non-fiction. W 1997 roku, wraz ze współautorką Teresą Carpenter, opublikowała „Without a Doubt” – wspomnienia z procesu Simpsona. Książka natychmiast trafiła na listy bestsellerów.

    Została komentatorką prawną. Pojawiała się regularnie w „Entertainment Tonight” jako specjalna korespondentka. Relacjonowała głośne procesy – Casey Anthony, George’a Zimmermana. Była gościem w „Oprah Winfrey Show”, „Larry King Show”, „Today Show”. Pisała artykuły true crime dla „The Daily Beast”.

    Najważniejsze okazało się pisanie powieści.

    Historie kryminalne fascynowały ją od zawsze. Jako dziecko czytała Nancy Drew i Hardy Boys. W 2011 roku wydała „Guilt by Association” – swoją pierwszą powieść z serii o Rachel Knight, prokurator z Special Trials Unit biura prokuratora okręgowego w Los Angeles. Potem przyszły: „Guilt by Degrees” (2012), „Killer Ambition” (2013), „The Competition” (2014). „Detektywi od zabójstw to jedni z najzabawniejszych ludzi, jakich znam – muszą tacy być, żeby zachować zdrowie psychiczne przy tak mrocznych pracach. Mam nadzieję, że udało mi się to przekazać w serii Rachel Knight” – powiedziała o swoich książkach.

    W 2016 roku zaczęła nową serię – o Samancie Brinkman, obrońcy w sprawach karnych.

    Nowe spojrzenie

    W 2016 roku stało się coś niespodziewanego. FX wyemitował serial „The People v. O.J. Simpson: American Crime Story”. Sarah Paulson zagrała Marcię Clark. I nagle wszyscy zobaczyli, co się naprawdę działo za kulisami „procesu stulecia”.

    Paulson pokazała Marcię jako kobietę rozdzieraną między pracą a macierzyństwem, niszczoną przez seksizm, poniżaną w mediach, walczącą o sprawiedliwość w systemie, który ją zawodził na każdym kroku. Po premierze serialu świat inaczej spojrzał na panią prokurator. Już nie była postrzegana jako „arogancka suka”, ale jako nieugięta wojowniczka i ofiara seksizmu.

    Marcia początkowo nie chciała serialu oglądać, ale w końcu obejrzała. Paulson dostała za rolę Złoty Glob i Emmy – Marcia poszła z nią na galę Emmy w 2016 roku.

     „Dziś”

    Marcia Clark mieszka w Calabasas w Kalifornii. Jej synowie – Kyle i Travis – są już dorośli. Nie zwolniła tempa. W 2018 roku zadebiutowała jako gospodyni serialu dokumentalnego „Marcia Clark Investigates the First 48” na A&E – siedmioczęściowej, dwugodzinnej serii, która ponownie bada głośne nierozwiązane sprawy, zaczynając od kontrowersyjnej sprawy Casey Anthony.

    Marcia jest osobowością telewizyjną. Nadal pisze powieści. W 2022 roku opublikowała „Trial by Ambush: Murder, Injustice, and the Truth about the Case of Barbara Graham” – książkę non-fiction o procesie z lat 50. W 2024 roku pojawiła się w trzecim odcinku stand-upowego programu komika Johna Mulaneya „Everybody’s in LA”. Nadal wierzy, że O.J. Simpson był winny. Nadal mówi głośno o seksizmie i nierównościach.

    Mimo tej jednej przegranej – tej najbardziej publicznej, najbardziej bolesnej – Marcia Clark nie przestała wierzyć w sprawiedliwość. Straciła tylko wiarę w to, że system zawsze ją zapewni.

    Ta dziewczyna, która kiedyś weszła do morza, gotowa umrzeć z bezsilności i wstydu, stała się kobietą, która nie boi się mówić, nie przeprasza za to, kim jest ani w co wierzy.

    To jest historia Marcii Clark – kobiety, którą uratował jej słuszny gniew.

    Więcej o sylwetkach kobiet znajdziecie tutaj.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY