Więcej...

    Mężczyźni życia Catherine Deneuve

    Jest ikoną francuskiego kina i stylu, a także mistrzynią psychologicznych portretów, która wciąż pozostaje aktywna zawodowo. Popularność przyniosły jej emocjonalne kreacje bohaterek zróżnicowanych pod względem skomplikowanych odsłon kobiecości. Była muzą Romana Polańskiego („Wstręt”), Luisa Buñuela („Tristana”) czy Françoisa Truffauta („Syrena z Missisipi”). Na równi z ekranowymi sukcesami swego czasu było głośno o jej miłosnych zawirowaniach i nie mam w tym nic dziwnego, skoro skradła serce Marcella Mastroianniego albo Johnny’ego Hallydaya. 22 października Catherine Deneuve kończy 82 lata. Z tej okazji wspominamy mężczyzn jej życia.

    „Królowa chłodu”

    Dziś nie podlega wątpliwości, że Catherine Deneuve to jedna z najbardziej ikonicznych twarzy kobiecości w dziejach ekranu. Jej portrety oscylowały między klasycznymi damami a skrywającymi nieskrępowany erotyzm femme fatales.

    Nad tym wszystkim unosił się jednak duch ponadczasowej elegancji i wyrafinowany urok aktorki, co przyniosło jej nawet tytuł „królowej chłodu”. Taką kobietą Catherine Deneuve nie była bynajmniej na co dzień. Jej serce wielokrotnie biło do filmowych amantów, a ci tracili dla francuskiej gwiazdy głowę.

    Urodzona 22 października 1943 roku w Paryżu „pierwsza dama francuskiego kina” od najmłodszych lat była związana z aktorstwem. Pasję do zawodu zaszczepili w niej i jej siostrach, Sylvie i Françoise Dorléac, związani ze sceną rodzice-aktorzy: Maurice Dorléac oraz jego żona  Renée Simonot. Już od najmłodszych lat Catherine zdobywała doświadczenie jako dziecięca gwiazda ekranu. Przełom nastąpił, gdy siedemnastolatka została dostrzeżona przez reżysera Rogera Vadima, który stał m.in. za odkryciem Brigitte Bardot (wspólny film „I Bóg stworzył kobietę”).

    Z Catherine było podobnie – starszy o 15 lat Vadim wybrał ją na swoją muzę, po tym, jak dostrzegł dziewczynę w tańcu podczas jednej z klubowych imprez. Choć pozostawał wtedy w małżeństwie, to stworzył z Catherine tak zawodowy, jak prywatny duet. Ich romans stanowił swoistą inicjację aktorki w dorosłość i świat wielkiego kina. Owocem zakazanej miłości był syn Christian (ur. 1963).

    Roger Vadim pisał o Deneuve, że była „piękną kobietą otoczoną aurą tajemniczości”. Jego fascynacja i oddanie samej Catherine nie wystarczyło jednak, aby ich kilkuletnia relacja przetrwała. Młodziutka aktorka marzyła o rodzinnym szczęściu scalonym przez wspólne wychowywanie Christiana. Niestety, gdy Vadim zaczął na poważnie zastanawiać się nad rozwodem, jego żona, pozostająca nią właściwie na papierze, nie wytrzymała. Zagroziła kochankom, że doprowadzi do odebrania Catherine dziecka. Ich drogi się rozeszły.

    „Piękność dnia”

    Samotne macierzyństwo nie oznaczało samotnego serca Catherine Deneuve. Aktorkę łączono z reżyserami, którzy umacniali jej portret mistrzyni kina psychologicznego i tętniącego namiętnością wizerunku, aczkolwiek w dalszym ciągu pełnego klasy – od Romana Polańskiego do Françoisa Truffauta. Miała również spotykać się z Clintem Eastwoodem, Johnem Travoltą, Burtem Reynoldsem czy piosenkarzem Sergem Gainsbourgiem.

    Wiele z jej relacji spowija aura tajemnicy i biografowie nie są pewni, ile z „romansów” gwiazdy stanowiło sensacyjny wynik plotek rozsiewanych przez prasę, a ile – faktycznych zauroczeń. Sama Deneuve słynie z częstego milczenia na temat prywatnych perypetii.

    Jedno pozostaje pewne – jedynym mężczyzną jej życia, z którym stanęła na ślubnym kobiercu, był fotograf David Bailey. Poznał ich ze sobą Roman Polański, który dopiero co zakończył pracę z Catherine na planie wstrząsającego i przesiąkniętego mroczną psychologią „Wstrętu” (1965). Bailey wykonał Deneuve jedyną w jej karierze sesję w negliżu dla „Playboya”.

    Wspólne chwile spędzone w studiu fotograficznym przerodziły się w głębsze uczucie. Zaledwie kilka tygodni później pobrali się w obecności świadka Micka Jaggera. Catherine ubrała się na czarno, David wybrał jeansy. Buntowniczy charakter ceremonii wpasował się w dekadę wyzwolenia i łamania konwenasów przez młode pokolenie.

    W drugiej połowie lat 60. XX wieku Catherine Deneuve i David Bailey byli jedną z najgorętszych par show-biznesu. W trakcie małżeństwa aktorka odnosiła kolejne spektakularne sukcesy przed kamerą, m.in. w zrywającym z maską purytanizmu dziele „Piękność dnia” (1967).

    Jednocześnie w jej życiu nastały dramatyczne chwile. Latem 1967 roku jej sławna siostra Françoise Dorléac zginęła w wypadku samochodowym. Catherine była załamana, a depresyjny stan odsuwał ją od męża. On nie potrafił albo nie chciał ukoić jej cierpienia. Po wielu chłodnych tygodniach zdecydowali się rozstać.

    Latin lover

    Z Davidem czekali na rozwód do 1972 roku, ale już szybciej zaczęli żyć według własnych zasad. W życiu francuskiej ikony pojawił się mężczyzna, który miał otrzymać stałe miejsce w jej sercu. Mowa o Marcello Mastroiannim, włoskim amancie, który okazał się miłością życia Catherine Deneuve.

    Na początku lat 70. uchodzili za najpiękniejszą parę świata. Do ich pierwszego spotkania ponownie przyczynił się Roman Polański, u którego na przyjacielskiej kolacji wielokrotnie gościła Catherine Deneuve. On opłakiwał rozstanie z Fayne Dunaway, ona dochodziła do normalności po rodzinnej tragedii. Minęły kolejne miesiące i ich drogi ponownie się złączyły. Stało się to na planie wspólnego filmu „Liza” (1971) – perwersyjnego obrazu z bohaterem o sadomasochistycznych zapędach.

    Między aktorami zaiskrzyło. Tak rozpoczął się ich romans, ale też ekranowy duet, który elektryzował publiczność w kolejnych produkcjach – od „To się zdarza tylko innym” do „Największego wydarzenia od czasu, gdy człowiek stanął na Księżycu”. Widzowie pokochali łączącą ich bohaterów pasję, namiętność i charyzmę.

    Gorące uczucia towarzyszące aktorom na co dzień musiały być jednak trzymane w sekrecie. Od 1950 roku Mastroianni pozostawał bowiem w małżeństwie z Florą Carabellą. Żonę zdradzał na potęgę niemal z każdą ze swoich ekranowych partnerek, ale wolał kłamać zamiast stawić czoła prawdzie. W jego ramiona trafiały Caludia Cardinale, Silvana Mangano i Ursula Andress. W wywiadach nie ukrywał natury poligamisty. Mówił: „Nie starałem się zdobywać kobiet, ale gdy już z nimi byłem, nie potrafiłem żadnej opuścić, nawet jeśli gorąco tego pragnąłem. Żyłem z jedną, dwoma, trzema. Z wszystkimi w tym samym czasie”.

    Niewolnica miłości?

    Początkowane ukrywanie się kochanków z czasem przestało odnosić skutek. Reporterzy żyli ich miłością, a do tego Catherine spodziewała się dziecka Mastroianniego. Córka Chiara przyszła na świat w 1972 roku. Uradowany Marcello przeniósł się dla niej z Rzymu do Paryża i podarował jej dom w Nicei. Z jego progów wciąż jednak dzwonił do żony – trzy razy dziennie. Deneuve każdego dnia zadręczała się myślą o byciu tą drugą.

    Pod wspólnym dachem zaczęły z czasem wybrzmiewać różnice ich charakterów. Ona była w ciągłym ruchu i lubiła roztaczać kontrolę, on wolał życie we włoskim stylu, pełne spontanicznych radości. Po kolejnej sprzeczce Catherine odeszła od Mastroianniego, a on nie zamierzał jej szukać. Długo chowali w sobie wzajemną urazę, ale po latach przekuli ją w przyjaźń. Gdy Marcello Mastroianni umierał w 1996 roku na łożu śmierci towarzyszyła mu Catherine.

    Mastroianni okazał się największą miłością życia gwiazdy „Parasolek z Cherbourga”. I choć po utracie nadziei na ślub z włoskim kochankiem nigdy nie zamieszkała już z innym mężczyzną, to serce Catherine biło jeszcze dla wielu. Zraniona przez żonatego ukochanego wybrała ścieżkę niezależnej miłości bez zobowiązań. W 2020 roku świat dowiedział się o utrzymywanej w sekrecie, długoletniej relacji aktorki z „francuskim Elvisem” – piosenkarzem Johnnym Hallydayem. To ona miała być tajemniczą „Lady Lucille” z kawałka gwiazdora.

    Więcej o sylwetkach kobiet znajdziecie tutaj.

    Catherine Deneuve i David Bailey, fot. Wikipedia
    Catherine Deneuve i David Bailey, fot. Wikipedia

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY