Więcej...

    Nowa książka Ewy Cielesz, Szum, to opowieść o żałobie

    Granica między tym, co realne, a tym, co podsuwa umysł, potrafi zatrzeć się szybciej, niż chcielibyśmy przyznać. Zwłaszcza w obliczu straty. Nowa książka Ewy Cielesz, Szum, to opowieść o żałobie aż do utraty zmysłów. Opowieść balansuje na granicy głębokiej powieści obyczajowej i thrillera psychologicznego, a autorka po raz kolejny udowadnia, że ludzki umysł i emocje nie mają dla niej tajemnic – premiera 29 kwietnia.

    Leon zmarł o 7.03. Najgorsze przyszło później.

    SZUM Ewy Cielesz

    Premiera: 29 kwietnia 2026, wyd. Axis Mundi

    Granica między tym, co realne, a tym, co podsuwa umysł, potrafi zatrzeć się szybciej, niż chcielibyśmy przyznać. Zwłaszcza w obliczu straty. Nowa książka Ewy Cielesz, Szum, to opowieść  o żałobie aż do utraty zmysłów. Opowieść balansuje na granicy głębokiej powieści obyczajowej i thrillera psychologicznego, a autorka po raz kolejny udowadnia, że ludzki umysł i emocje nie mają dla niej tajemnic – premiera 29 kwietnia.

    Strata bliskiej osoby zawsze pozostawia pustkę, ale co, jeśli żałobie towarzyszy narastające poczucie, że zmarły skrywał sekrety, które burzą spokój żywych? Właśnie z takim wyzwaniem mierzy się Laura, bohaterka książki.

    Leon był podróżnikiem, autorem cenionych przewodników. Laura zostaje sama w domu pełnym jego pamiątek. Stara się oswoić pustkę. Mimo że otoczona jest troskliwymi sąsiadkami i obdarzona zdrowym rozsądkiem, nie zaznaje spokoju. Mąż wraca do niej ni to we śnie, ni na jawie. Ze ścian straszą obrazy Bacona, trumienne indiańskie mokasyny i rytualna maska, które zdają się mieć swoją własną, niepokojącą historię – szepczą ją do jej ucha, zagłuszając ciszę i spychając kobietę w otchłań depresji.

    „Równie dobrze mogłabym uznać, że w ogóle go nie było. A tego, co skrywało jego serce, bałam się najbardziej” – myśli.

    W pewnym momencie, w chwili nieco lepszego samopoczucia, Laura wraca do pracy. Jedzie do Armenii jako pilotka wycieczki. Po drodze okazuje się, że uczestnicy wycieczki nie jadą z nią bez przyczyny. Na miejscu kobieta dokonuje zaskakującego odkrycia, które kładzie się cieniem na jej przeszłości z Leonem. Musi poznać prawdę i odkryć nieznane oblicze zmarłego męża. Musi znaleźć ślad… Niech tylko uspokoi się ten szum w głowie…

    *** fragment książki ***

    Mięsisty szlafrok, który kupiłam Leonowi w San Marino na czterdzieste piąte urodziny, ciążył teraz na moich ramionach. W kuchni wiało chłodem. Przez nieuwagę zostawiłam na całą noc otwarte okno.

    Siedziałam teraz zdrętwiała z puszką kawy i z suchymi oczami, usiłując pozbyć się wyrzutów sumienia, że w obliczu straty nie potrafię zrezygnować z ulubionego porannego rytuału.

    Włączyłam ekspres. Filiżanki z cieniutkiej porcelany kupione w Petersburgu podzwaniały metalicznie i przepuszczały światło, jak na oryginalną porcelanę przystało. Leon przywiązywał wagę do takich szczegółów. Przygotowałam dwie i skarciłam się w duchu. Dwudziestoletni zwyczaj ustawiania na stole wszystkiego dla dwojga wszedł mi w krew. Robiłam to nawet, gdy Leon był na innym kontynencie, cóż dopiero w zaświatach. Z sardonicznym uśmiechem odstawiłam jedną na półkę.

    Trzęsła mi się ręka, a łyżeczka wygrywała o spodek żałobne requiem, gdy wracałam do sypialni z parującą kawą. Pachniała obiecująco i tylko o niej starałam się myśleć. Nieustannie ćwiczyłam samoakceptację, zgodę na doświadczanie przyjemności bez wyrzutów, że ktoś inny ich nie doznaje. Cóż dopiero nieboszczyk…

    Popijając małymi łykami kawę, odwracałam wzrok od łóżka, gdzie ukryta w drugiej poduszce i złożonej w kostkę męskiej piżamie tliła się iskierka nadziei. Właśnie zgasła. Zostały pomniki: nocny stolik ze stosem wyświechtanych książek, zapałka zamiast zakładki stercząca z biografii Francisa Bacona, a nad łóżkiem ściana zagryzmolona cytatem z Makbeta:

    Dobroczynne moce!

    Uciszcie we mnie te okropne myśli,

    Które się budzą, gdy ciało spoczywa!

    Naprzeciw milczał martwy zegar. A za oknem przesuwał się dzień.

    Magiczna tabletka sprawiła, że podjęłam trud rozmowy telefonicznej ze szwagierką. Starałam się przeprowadzić ją bez zakłóceń i metodycznie omówić wszystkie ponure sprawy. Miśka miała zawiły charakter i kreowała się na niezależną singielkę, choć bez żelaznej konsekwencji w tym względzie. Do szpitala zdecydowała się udać sama i w pojedynkę przejść przez smutne procedury.

    — Oszczędzę ci tego — stwierdziła.

    Przemilczałam. Nigdy nie próbowałam ingerować w jej decyzje. Wpadła zaróżowiona, przez zapach perfum przebijała się woń wodorostów. Widocznie szła deptakiem przy plaży. Elegancki płaszczyk zostawiła w przedpokoju, pewnym krokiem weszła do salonu, usiadła na sofie i wbiła we mnie wzrok.

    O nic nie pytała, nie opowiadała, jak wyglądały szpitalne procedury, po prostu dziwnie się gapiła. Gapiła się aż do zakłopotania. Do kulki w gardle. Do determinacji, żeby ten wzrok zagłuszyć.

    — No i umarł — przedarłam się przez milczenie.

     

    O autorce:

    Ewa Cielesz jest utalentowaną pisarką, reżyserką i instruktorką teatralną. Pisze scenariusze, opowiadania, wiersze dla dzieci i dorosłych. Jest autorką bestsellerowych trylogii Córka cieni oraz  Pochyłe niebo, pięciotomowej sagi Zakryte lustra oraz kilku poczytnych powieści. Od piętnastu lat prowadzi w Konstancińskim Domu Kultury warsztaty teatralne dla dzieci i dorosłych, wystawiane przez nią przedstawienia zdobywają nagrody w konkursach teatrów amatorskich. Ma grono wiernych czytelników, z którymi regularnie spotyka się w bibliotekach w całej Polsce.

    Wydawnictwo: Axis Mundi

    ISBN: 978-83-8412-667-7

    Oprawa: miękka

    Liczba stron: ok. 320

    Cena: 49,90

    Więcej o kulturze i sztuce znajdziecie tutaj.

    Ewa Cielesz
    Ewa Cielesz
    Ewa Cielesz
    Ewa Cielesz

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY