Gladiatorki – legenda czy zapomniana historia rzymskich aren?

Gladiatorki – legenda czy zapomniana historia rzymskich aren?
Gladiatorki Achilla i Amazonka w walce (płaskorzeźba z I/II w. n.e. z Bodrum (Muzeum Brytyjskie), źródło: Wikipedia

Młode, atletycznie zbudowane, świetnie wyszkolone do zabijania. Stając do walki na arenie nigdy nie mogły mieć pewności, że zejdą z nich żywe. Współcześnie starożytne gladiatorki pozostają niemal nieznane. Nikt nie tylko nie pamięta ich imion, ale też nie wiadomo, ile ich było, jakie życie prowadziły.

Podobnie jak wiele starożytnych historii kobiet, ich losy zepchnięto do szufladki „legenda”, bo nie mieściły się w późniejszej mentalności opartej na archetypie wojownika, rycerza, żołnierza, ociekającego krwią i potem mężczyzny. Przez wieki nawet uczeni podążali za wyobrażeniem, że warto zgłębiać losy władców, dowódców i innych wybitnych mężczyzn. Kobietom poświęcano niewiele uwagi, jeśli w ogóle. W ten sposób powstała ogromna luka w wiedzy, krater niemal niemożliwy do wypełnienia. Opowieść o gladiatorkach to szczątkowy zapis dziejów kobiet, które władały bronią jak mężczyźni, nie zdołały same opowiedzieć swojej historii potomnym, ale były okrutnie wykorzystywane m.in. do celów politycznych i „rozrywkowych”.

Śmiertelnie niebezpieczne wojowniczki

W terminologii łacińskiej nazywane są gladiatrix lub w liczbie mnogiej gladiatrices. Tyle, że nie jest to nazwa pochodząca z czasów starożytnych, ale najpewniej późniejszy twór językowy. Trudno określić bez cienia wątpliwości jak były nazywane, ale najpewniej w starożytności określano je jako „kobiety gladiatorki”, lub w ramach propagandy politycznej „amazonki”.

Rzymska propaganda często prezentowała gladiatorki jako „amazonki”. Ich wizerunek służył Rzymianom do podkreślenia siły zmaskulinizowanego świata. Oto wielcy wojownicy rzymscy pojmali legendarne amazonki i zmusili je do walki o życie na swoich arenach. Czy wśród gladiatorek były prawdziwe amazonki? To wysoce prawdopodobne, bo schwytanie takowej i zmuszenie do walki na arenie przyniosłoby ogromne zyski z kwot zbieranych za wstęp na trybuny, byłaby to prawdziwa sensacja. Pod tym względem świat nie zmienia się od niepamiętnych czasów.

Gladiatorki prawdopodobnie początkowo nie były Rzymiankami. Kobiety, które walczyły na arenie były sprowadzane z najdalszych krańców imperium. Na arenach walczyły kobiety Galów, Germanów, Scytów, Traków i wielu innych społeczności. Z biegiem lat do walki zaczęły stawać również Rzymianki. Wszystkie te kobiety łączyło wyszkolenie do walki, niespotykane w opisach wspominających kobiety starożytności jako chroniące ognisko domowe matki i żony. W wielu społecznościach kobiety musiały umieć walczyć. Kiedy mężczyźni udawali się na wojnę, polowania lub do innej pracy, to żeńska część mieszkańców danej osady musiała dbać również o bezpieczeństwo.

Przymus czy pomysł na karierę i sławę?

Gladiatorzy i gladiatorki w starożytnym Rzymie mieli zwykle dwie drogi. Jedni szybko kończyli swój żywot, inni zyskiwali sławę. Nie jest prawdą, że wszyscy byli niewolnikami. Oczywiście na areny trafiali ludzie, którzy byli trofeami wojennymi, niewolnikami. Walczyli oni na śmierć i życie, a księgi ich historii zamykały się szybko. Byli jednak też tacy,  którzy dobrowolnie garnęli się do walki na arenie w celach zarobkowych. W tym przypadku z łatwością możemy sobie wyobrazić, że gdyby w tamtych czasach istniały social media, z pewnością gladiatorzy i gladiatorki używaliby ich w celach zarobkowych i marketingowych. Pod tym względem ludzka mentalność się nie zmieniła od tysiącleci, jedynie możliwości uległy poszerzeniu.

Na występy najsłynniejszych wojowników przybywano na areny z dalekich stron. Walki gladiatorów były niewyobrażalnie szeroko zakrojonym i dochodowym biznesem. Współczesny człowiek może to sobie z łatwością wyobrazić, kiedy pomyśli o zyskach z walk na ringach. Krwawe spektakle gromadziły ogromne rzesze widzów spragnionych obserwowania czyjegoś cierpienia, a nawet śmierci.

Trudno określić, od kiedy kobiety walczyły w rzymskich amfiteatrach. Być może od najdawniejszych czasów, odkąd istniały walki gladiatorów. Jako wielcy amatorzy walk kobiet zapisali się w historii cesarze Tytus i Neron. Ten drugi zmuszał do stawania do walki nawet arystokratki.

Z czasem zaczęto jednak regulować prawnie kwestie walk na arenie. Znany jest fakt, że w 11 roku n.e. rzymski senat zakazał walk na arenie kobietom z wyższych klas, które nie ukończyły 20 roku życia. Osiem lat później podjęto decyzję o takim zakazie dla wszystkich szlachetnie urodzonych. W roku 200 n.e. cesarz Septymiusz Sewerus ostatecznie zabronił organizowania walk gladiatorek i to bez względu na ich pochodzenie. Znane są przypadki łamania tego zakazu na obrzeżach Imperium, ale tylko w przypadku kobiet o niskim statusie pochodzenia.

Śladami historii gladiatorek

Szukanie śladów tych wojowniczek sprzed wieków to niezwykle trudne zadanie. Zachowały się informacje o tym, jak cesarze rzymscy podkreślali swoje wpływy i potęgę używając do tego walczących gladiatorek. W 66 roku n.e. do Rzymu przybył Titidates I, król Armenii. Gościł go znany z rozmachu w organizacji uczt Neron. Aby zabawić swojego gościa, cesarz zorganizował turniej walk gladiatorek. Były to kobiety pochodzące z Etiopii, a więc niezwykle egzotyczne, szczególnie dla oczu władcy z Armenii.

Kilka lat później, podczas uroczystego otwarcia słynnego po dziś dzień rzymskiego Koloseum, również pojawiły się kobiety. Na rozkaz cesarza Tytusa nie tylko starły się podczas walk, ale też jedna z nich została publicznie rozszarpana przez lwa. Kolejny kronikarski ślad po gladiatorkach pochodzi z czasów Domicjana, który był ogromnym amatorem oglądania kobiecych walk. Zbieranie dowodów na istnienie tych kobiet przypomina rozdzielanie ziarna od plew. Łatwo wpaść w pułapkę własnych fantazji i wyobrażeń związanych z historią sprzed wieków.

Kobieta z Great Dover Street

Dotychczas odkryto bardzo niewiele dowodów na istnienie gladiatorek. Mowa o archeologicznych znaleziskach, które pomogłyby poznać losy konkretnych kobiet, dowiedzieć się więcej na ich temat.

Do najważniejszych zabytków dokumentujących życie gladiatorek należy płaskorzeźba znaleziona w starożytnym Halikarnasie, a dzisiejszym Bodrum w Turcji. Przedstawiono na niej dwie walczące ze sobą wojowniczki. Jedna z nich miała na imię Amazonia, a druga Achillea. Nawiązuje do starcia między królową Amazonek, Penthesileą i greckim herosem Achillesem. Legenda głosi, że bitwa ta zakończyła się remisem.

Istnieje jeszcze kilka drobnych znalezisk, jak np. statua z pierwszego wieku przedstawiająca gladiatorkę z trackim uzbrojeniem. Najciekawsze jednak wydaje się to, co ustalono podczas badań przy Great Dover Street w Londynie. Badania przez cztery lata prowadzili tam badacze z Muzeum Archeologii w Londynie.

Stanowisko objęte wykopaliskami obejmowało pochówek z II lub III wieku naszej ery. Osoba, która znalazła tam miejsce spoczynku została skremowana, ale zachowało się kilka większych kości. Dzięki zachowanemu w nim DNA ustalono, że była to kobieta, która zmarła około 20 roku życia. Odkryto też zespół mniejszych artefaktów, w tym elementy rytuału kremacyjnego, takie jak stopione szkło, spalone szyszki i tkaniny, resztki posiłku złożonego z kurczaka, chleba i daktyli. Po dokonaniu kremacji żałobnicy dołożyli między innymi osiem lampek oliwnych i osiem naczyń, które służyły zarówno do picia, jak i do serwowania niewielkich posiłków. Po długich analizach zgromadzonego materiału skonkludowano, że kobieta ta mogła być gladiatorką. Kiedy w 2000 roku opublikowano raport z wykopalisk, rozgorzała dyskusja. Słynna badaczka historii starożytnego Rzymu, Mary Beard stwierdziła, że dowody na to, że pochowana przy Great Dover Street kobieta była gladiatorką są niedostateczne. Niektórzy postulowali, że kobieta ta mogła być partnerką życiową gladiatora. Inni z kolei są przekonani, że wśród drobin kości i zachowanych artefaktów odczytali opowieść o gladiatorce walczącej niegdyś na arenie starożytnego miasta, które istniało w miejscu dzisiejszego Londynu.

Historia niedopowiedziana

W obliczu wyników badań wielu historyków i archeologów nie można uznawać historii o kobietach gladiatorkach za legendę. Jednak ilość braków w wiedzy, które boleśnie pokazują jak wiele informacji zostało najpewniej bezpowrotnie straconych, nie pozwala zrekonstruować ich losów. To, co przetrwało do dzisiejszych czasów to jedynie strzępy informacji, bezimienne odciski stóp na szlaku zapomnianych opowieści. I jedynie spomiędzy okruchów słów i artefaktów wciąż tli się nieme przypomnienie, że one naprawdę istniały. Były kiedyś na świecie kobiety, które były gladiatorkami. Umierały młodo z głowami pełnymi niespełnionych marzeń. Odchodziły zwykle w otoczeniu krzyków tłumu rządnego rozrywki, który zapominał o nich jeszcze zanim ich ciała ostygły.