Kiedy Pani Zima nie chce odejść…

Kiedy Pani Zima nie chce odejść…
Fot. Aleksandra Karkowska

Mimo że to kwiecień, w tym roku Pani Zima w pełnej gali, wystrojona na biało… może warto skorzystać z jej uroków.

W tym roku zima jest wyjątkowo długa. Jeszcze na Prima Aprilis zrobiła nam psikusa i sypnęła białym puchem. Wszyscy już nie możemy doczekać się wiosny, słońca, pierwszych kwiatów, śpiewu ptaków, ale może by tak, zamiast przeklinać Panią Zimę, docenić jej uroki. Nawet w kwietniu…

Ja tak właśnie zrobiłam. Będąc w Krynicy Zdrój wybrałam się na spacer na Jaworzynę Krynicką. Planowałam wjazd kolejką i zejście pieszo. Podjeżdżając na parking zdziwiłam się, że tak mało samochodów, ruchu żadnego. Przywitał mnie napis „Kolejka nieczynna, przegląd techniczny”. Cóż było robić, skoro plecak już spakowany na wycieczkę… Odpowiedź była prosta, ruszyć w trasę pieszo. I to była właściwa decyzja.

Jaworzyna Krynicka to szczyt o wysokości 1114 m n.p.m. w Beskidzie Sądeckim. Prowadzą na nią dwa szlaki, zielony i czerwony, zamknięty w okresie zimowym. Droga prowadzi przez piękny wysoki las. Słońce mocno świeciło. Na niebie nie było ani jednej chmury. Kolor świata był biało-niebieski. Poczułam się jak w krainie baśni, tej najpiękniejszej! Tak pięknej, że aż trudno uwierzyć, że jest prawdziwa.

Półtorej godziny pod górę, z ciągłymi przerwami na kolejne zdjęcia. Piękny las otulony bielą, piękne panoramy, piękne pojedyncze gałęzie zamknięte w bryłkach lodu. Nawet bazie były otulone lodem. Przy ruchu, gałęzie uderzając jedna o drugą, delikatnie grzechotały.

I wszystko moje, byłam ja i przyroda. Dopiero w schronisku spotkałam pierwszą osobę.

W Schronisku PTTK im. Józefa Piłsudskiego na Jaworzynie Krynickiej (tak brzmi jego pełna nazwa) można odpocząć, zjeść pyszną szarlotkę, jajecznicę czy placki ziemniaczane. Można też przenocować oczywiście.

Pierwsze schronisko w tym miejscu zostało wybudowane w latach 30-tych XX wieku, w październiku 1944 Niemcy przeprowadzili obławę na partyzantów, w ramach której podpalili budynek. Po wojnie postanowiono odbudować schronisko. Z braku środków postawiono niewielki szałas, niewielki schron turystyczny o nazwie „Sarenka”. Obecny budynek powstał w wyniku przebudowy, która miała miejsce dopiero w latach 90-tych XX wieku. Budynek otwarto w 1997 roku.

Obok schroniska znajduje się dyżurka GOPR i Muzeum Turystyki Górskiej (dawna „Sarenka”), o tej porze roku, poza sezonem, były zamknięte.

Dawniej na grzbiecie Jaworzyny były liczne polany, użytkowane przez Łemków, ale po ich wysiedleniu zostały zalesione, głównie świerkiem. Później część lasu wycięto pod budowę kolejki i tras narciarskich. Z tych tras możemy dziś podziwiać piękne panoramiczne widoki.

Ja miałam szczęście, bo widoczność tego dnia była wspaniała.

No i jak tu wygonić Panią Zimę, skoro tak pięknie się przystroiła? Żal.

Ale Pani Wiosna już depcze jej po piętach, pojawiają się krokusy i pierwiosnki, przyleciały bociany…

Do zobaczenia, Zimo! Do grudnia!

Aleksandra Karkowska – autorka międzypokoleniowych książek "Banany z cukru Pudru", "Na Giewont się patrzy", „Marsz, marsz BATORY". Od 2015 roku prowadzi Oficynę Wydawniczą Oryginały. Działa społecznie na warszawskiej Sadybie. Kocha fotografie i podróże.