Kirgistan od kuchni

Kirgistan od kuchni
Lepioszki, czyli bochenki chleba, są pięknie dekorowane, fot. Aleksandra Karkowska

Kulinarna przygoda w Kirgistanie to podróż w czasie. Mleko, nabiał, masło ma smak i zapach, jak to które możemy pamiętać sprzed lat, próbowane u cioci lub babci na wsi.

W Kirgistanie jedzenie miało dla mnie smak dzieciństwa. Wszystko pachniało inaczej, tak prawdziwie. Masło, mleko, mięso czy owoce i warzywa. Wszystko miało prawdziwy smak. Akurat odwiedziłam ten kraj latem, więc w środku sezonu owocowo-warzywnego. Pomidory, ogórki, papryka, morele, arbuzy! Ależ to wszystko miało smak!

Kirgistan to kraj idealny dla mięsożerców. Tu się je mięso i to dużo! To kraj górzysty, 90% powierzchni tego kraju zajmują góry, w których długo leży śnieg. Jest więc zimno. Baranina, wołowina, a nawet konina goszczą na co dzień w menu Kirgizów. Nie ujrzymy jednak wieprzowiny. To kraj muzułmański.

To mięso również smakuje wyjątkowo. Pochodzi od szczęśliwych zwierząt, które pasą się wolno na łąkach w górach czy na stepie.

Potrawy, jakich możemy tu skosztować, są proste, zwykle to jednogarnkowe dania, składające się z kawałków mięsa i warzyw – ziemniaki, papryka, pomidory.

Pierogi „maszerując” z Chin do Europy, zahaczyły o Kirgistan. Są tu popularnym daniem, tu nazywa się je manty. Zwykle ich nadzienie jest mięsne. Czasem można trafić na manty z nadzieniem z ziemniaków. Manty są przygotowywane na parze.

Polecam też spróbować oromo. To strudel z ciasta, jak na pierogi, bardzo cienko rozwałkowanego z nadzieniem mięsnym lub warzywnym. Oromo gotuje się na parze lub piecze w piekarniku.

Sporo tu się jada również nabiału, głównie w postaci mleka, jogurtu, twarogów, masła. Odwiedzając halę nabiałową na bazarze Osz w Biszkeku zobaczymy jak wygląda specjalizacja pań sprzedających nabiał. Możemy spróbować też ciekawostek, przysmaków pasterskich. Mam na myśli kurut i kumys.

Pierwszy to kulki z wysuszonego jogurtu, z mleka najczęściej owczego. Suche, niewielkie, a treściwe, łatwo je przechować i zabrać na wypas. Jaki mają smak? Dla mnie to był skondensowany smak podhalańskiego oscypka. Zajada się je jak paluszki czy orzeszki. Drugi to kumys – to napój koczowników. Sfermentowane mleko, zwykle kobyle. Smakuje jak podhalańska żyntyca. Jest lekko gazowany i zawiera niewielką ilość alkoholu. To jedyny napój alkoholowy, jaki mogą pić muzułmanie.

Pisząc o napojach, nie mogę nie wspomnieć o kwasie i maksymie. Można je kupić praktycznie na każdym rogu. Nalewane z beczek, chłodne, są idealne w upalne dni. Maksym to napój produkowany z pszenicy, orzeźwiający, zdrowy, o kwaskowatym smaku.

I oczywiście czarna lub zielona herbata. Gorący napój pity w porcelanowych miseczkach, zaparzany w samowarze.

Kulinarna przygoda w Kirgistanie to podróż w czasie.

Aleksandra Karkowska – autorka międzypokoleniowych książek „Banany z cukru Pudru", „Na Giewont się patrzy", „Marsz, marsz BATORY", „Mewa na patyku”, „Foto z misiem”. Od 2015 roku prowadzi Oficynę Wydawniczą Oryginały. Działa społecznie na warszawskiej Sadybie. Kocha fotografie i podróże.