Manufaktura arcydzieł

Manufaktura arcydzieł
Fot. Manufaktura Żywicy Spod Ślęży

Kwiaty, kamienie, a nawet drobniaki zatopione w żywicy – arcydzieła Manufaktury Żywicy Spod Ślęży. Rozmawiam z Asią Ławniczak i z Darią Ławniczak – artystkami, które wykonują przepiękne zakładki do książek, podkładki z żywicy epoksydowej, wisiory i wisiorki, obrazy stworzone z roślin zatopionych w żywicy, kolczyki w komplecie z wisiorkami, breloki, unikatowe witraże, magnesy na lodówki z żywicy… – ich dzieła można oglądać i kupić na Facebooku oraz na Instagramie.

Gdzie leży Ślęża?

Ślęża leży około 30 km na południowy zachód od Wrocławia. Jest najwyższym szczytem Masywu Ślęży i całego Przedgórza Sudeckiego. Zwana jest Śląskim Olimpem, ponieważ była miejscem pogańskiego kultu religijnego miejscowych plemion. Krążą również legendy o grasujących w jej lasach demonach oraz czarownicach przybywających na sabat. Nie potwierdzimy i nie zaprzeczymy.

Pracujecie w duecie… Jak to się zaczęło? Skąd pomysł na pracę z żywicą?

Jesteśmy mamą (Asia) i córką (Daria), a wszystko zaczęło się od wyprowadzki z Wrocławia i zachwytu nad otaczającą nas pod Ślężą przyrodą. Długie spacery po lasach i łąkach o różnych porach roku działają na wyobraźnię i kreatywność. Chciałyśmy zachować te widoki na dłużej, a żywica daje ku temu idealne możliwości. Kiedy już poznałyśmy jej właściwości fizyczne, żal było nie wykorzystać tego potencjału do wyrobu kolorowych podkładek czy zatapiania pamiątek.

Od dawna działacie jako „Manufaktura Żywicy Spod Ślęży”?

Właśnie „stuknął” nam rok, od kiedy zaczęłyśmy sprzedawać nasze wyroby. :)

„Kwiatowe witraże sprowadzą uśmiech na Wasze twarze!” To jeden z Waszych sloganów z Facebooka. Piękny.:) Jak radzicie sobie z marketingiem?

Daria: Zanim podjęłam decyzję o wolniejszym tempie życia, moja praca związana była z marketingiem. Jednym z założeń funkcjonowania naszej manufaktury jest, aby klienci trafiali do nas z polecenia i nawiązywali z nami miłą relację, a nie byli bombardowani płatnymi reklamami. Dzięki temu mogę pozwolić sobie na zabawne wpisy i dużą dawkę humoru, co równoważy nasze bardzo poważne podejście do każdego projektu i zamówienia.

Jak dzielicie się pracą?

Asia: Ja lubię pracować w dzień, a Daria w nocy, dzięki czemu unikamy konfliktów. :)

A tak na poważnie: wspólnie omawiamy wszystkie projekty, ale każda z nas ma inne predyspozycje manualne i charakterologiczne. Ja mam większą cierpliwość do małych form, szczegółów i detali. Kosmyk zwierzęcej sierści potrafię układać kilkadziesiąt minut, aby każdy włosek był odpowiednio uformowany. Wszystko musi zgadzać się z wizją w mojej głowie. Daria natomiast ma cudowne wyczucie łączenia kolorów, a dzięki artystycznemu wykształceniu potrafi bawić się formą i eksperymentować.

Same zbieracie rośliny i potem je suszycie?

Większość roślin zbieramy i suszymy same, co jest dość czasochłonne. Na szczęście mamy wspaniałe sąsiadki, które poświęcają swoje rabatki w imię naszych żywicznych prac i przynoszą książki wypełnione zasuszonymi kwiatami. Zdarza się nam również zatapiać bukiety ślubne czy rośliny mające dla klienta szczególne znaczenie. Wtedy dajemy szczegółową instrukcję, jak je zasuszyć i nam dostarczyć.

Praca z żywicą epoksydową… Wikipedia wspomina o środkach ostrożności przy pracy z żywicami epoksydowymi – jak sobie z nią radzicie?

Przede wszystkim – przestrzegamy. Bezpieczeństwo ponad wszystko.

Żywica epoksydowa jest wyjątkowo trwała i odporna – Wasze dzieła są niemalże niezniszczalne… :)) Czy realizacja pomysłu zawsze udaje się przy pierwszym podejściu? Co z dziełami, które „się nie udały”? Wyrzucacie?

Rzeczywiście, żywica epoksydowa po całkowitym utwardzeniu jest prawie niezniszczalna (choć dzieci koleżanek mogą mieć inne zdanie w tym temacie). :) Robiłyśmy crash-testy podkładek na różnych powierzchniach i przeszły je wzorcowo.

Podejście w pracy z żywicą jest tylko pierwsze, tu nie ma możliwości na poprawki czy kolejne próby. Żywica po utwardzeniu nie pozwala na korekty ani zmianę koncepcji.

Na szczęście nigdy nie zdarzyło nam się wyrzucić żadnej z prac – mamy dużo okien i tam właśnie kończą te nieidealne.

Dostępne jesteście tylko na Facebooku?

Można znaleźć nas również na Instagramie, a także stacjonarnie w Muzeum Ślężańskim, kwiaciarniach, księgarniach i sklepach z rękodziełem w różnych częściach Polski. Współpracujemy także ze sklepem internetowym Tulokalne.pl.

Można u Was zamówić konkretne dzieło?

Jeśli tylko jesteśmy w stanie sprostać oczekiwaniom klienta, to jak najbardziej. Lubimy wyzwania i jesteśmy otwarte na nowe doświadczenia. Mleczaki, pszczoły, loczek na pierwszy roczek, ostatni loczek na późniejszy roczek – tylko wyobraźnia nas ogranicza.:)

Opowiedzcie coś więcej o sobie czytelnikom… Macie wykształcenie artystyczne (czy wręcz przeciwnie)?:)

Daria: Jestem licencjatem sztuki, natomiast mama wręcz przeciwnie – to raczej ścisły umysł. Obie stoimy twardo na ziemi, co nie zmienia faktu, że lubimy patrzeć na świat z uśmiechem i przymrużeniem oka, a mieszkanie na wsi i praca z żywicą pozwalają nam nabrać dystansu do narzuconego przez dzisiejsze standardy tempa życia.

Jakie macie pasje i marzenia?

Naszym marzeniem jest, aby Sulistrowice (miejscowość, w której mieszkamy) słynęły z wyrobów Manufaktury żywicy spod Ślęży, jak Bolesławiec słynie z ceramiki czy Koniaków z koronek. A z tych bardziej przyziemnych: aby móc za rok udzielić kolejnego wywiadu na temat naszych sukcesów i dalszego rozwoju.

Dziękuję za rozmowę.