Kobiety w podróży. Tamara i Marisa de Łempickie w Lublinie

Kobiety w podróży. Tamara i Marisa de Łempickie w Lublinie
Łempicka, foto: Katarzyna Szczepaniak

Pierwszą w Polsce wystawę prac królowej art déco pt. Kobieta w podróży zorganizowało Muzeum Narodowym w Lublinie. Z okazji otwarcia wystawy odbyło się także spotkanie z prawnuczką artystki, kierującą Tamara de Lempicka Estate.

Moim celem nie jest kopiowanie. Stwórz nowy styl, wyraź jasne kolory i poczuj elegancję modeli.

18 marca, w dniu wernisażu, minęły 42 lata od śmierci ikony sztuki międzywojennej, artystki, która nie tylko stworzyła niepowtarzalny styl, ale była także mistrzynią w kreowaniu własnego wizerunku. Silna, niezależna, otaczająca się elitami i luksusem, podobnie jak Salvador Dali, dbała o każdy szczegół swojego artystycznego ja. Albo raczej JA w tym przypadku. Świadoma swojego talentu i urody oraz przekonana o tym, że wszystko jest możliwe, a właściwie, że należy się jej wszystko, co najlepsze, Rozalia Gurwik-Górska zaczęła od zmiany imienia na Tamara. Nazwisko de Łempicka przyjęła po mężu, a małżeństwo czy nawet sama znajomość z Tadeuszem de Łempickim, jedną z tzw. najlepszych partii w Sankt Petersburgu w roku 1914, którego matka była bratanicą Cypriana Kamila Norwida, również nie było dziełem przypadku, tylko kreacją młodej, ambitnej dziewczyny. Ślub w 1916 to jeden z jej pierwszych spektakularnych sukcesów w realizacji zamierzonych celów kobiety nowych czasów.

Żyła intensywnie, realizując kolejne cele, zmieniając kochanków i kochanki oraz tworząc. Jej malarstwo nadaje charakter i siłę przedstawianym postaciom, w szczególności kobietom. Ulubione obrazy Marisy de Lempicki, Portret młodej kobiety w zielonej sukni, promujący wystawę, czy ikoniczny Autoportret w zielonym bugatti to symbole kobiet wyzwolonych, tworzących własną rzeczywistość i panujących nad dynamiką życiowych sytuacji.  Co ciekawe, zielone bugatti samo w sobie było kreacją artystki, jako że w tym czasie samochody tej marki były produkowane w kolorach zamówionych przez dane państwo w kolorze, reprezentującym je w wyścigach automobilowych i zieleń nie była jednym z nich. Na pewno było m.in. bugatti niebieskie, francuskie, które możemy oglądać na dziedzińcu zamkowym. Jeśli chodzi zaś o sam obraz, to Sylwia Zientek w artykule dla portalu Niezła Sztuka przytacza opinię niektórych badaczek, sugerującą, iż osobą w aucie jest osoba bardzo podobna do autorki, czyli jej młodsza siostra, Adrianna, z którą Tamarę łączyła silna więź i która jako jedna z pierwszych kobiet uzyskała dyplom architektury École Spéciale d’Architecture.

Linia kobieca w rodzie Tamary jest wyjątkowo silna, podobnie jak jej reprezentantki oraz relacje między nimi. Dla artystki szczególnie ważną postacią była babka ze strony matki, Klementyna, która wzmocniła w niej wiarę w siebie oraz zainteresowanie sztuką i miłość do słonecznej Italii, a także Adrianna właśnie, która również mieszkała w Paryżu w tym czasie, co Tamara, po tym, jak ze względu na rewolucję bolszewicką Łempiccy z córką Marie-Christine, zwaną Kizette, musieli uciekać z Rosji. To Ada namówiła siostrę, aby zaczęła malować i w ten sposób zarabiać na życie w tym trudnym okresie. Z kolei matka, Malwina, wychowywała małą Kizette, podczas gdy Tamara rzucała się w wir pracy czy intensywnych działań towarzyskich.

Na spotkaniu z publicznością, zorganizowanym przez Muzeum Narodowe w dzień po wernisażu, Marisa de Lempicka dzieliła się także swoimi wspomnieniami na temat prababki, choć artystka nigdy nie pozwalała zwracać się w ten sposób, unikając jakichkolwiek odniesień do swojego wieku. Zatem wszystkie ‘dziewczęta’ z rodziny, łącznie z wnuczkami, Christie i Victorią Anną, i prawnuczką zwracały się, zgodnie z życzeniem Tamary, ‘Cheri’. Sam wiek artystki był kwestią niedookreśloną, jako że w swoich opowieścią prawdopodobnie zmieniała datę urodzenia, co jednak nie było wielką rzadkością w tym czasie. Rodzina jednak szanuje przekazy samej Tamary, podając rok 1898, a za miejsce przyjścia na świat Warszawę. Kwestia wieku była do tego stopnia istotna w autokreacji, że mało kto w późniejszym okresie paryskim wiedział, iż artystka miała córkę, a kiedy odwiedzała ją jako młoda dziewczyna, przyjeżdżając w internatu w Anglii, artystka przedstawiała ją jako siostrę. Siłą rzeczy ich relacja nie należała do łatwych i – jak wspominała Marisa – komunikowały się w kilku językach, ale kłóciły się zawsze po polsku. Niemniej jednak Kizette jest bohaterką kilku obrazów, co według prawnuczki artystki było wyrazem jej uczuć do córki, bo tak, a nie inaczej potrafiła je okazywać.

Życie jest jak podróż. Spakuj tylko to, co najbardziej potrzebne, bo musisz zostawić miejsce na to, co zbierzesz po drodze.

Te słowa Łempickiej szczególnie silnie rezonują obecnie, podobnie jak motyw podróży przyświecający wystawie, który symbolizuje olbrzymia walizka przed wejściem do Zamku, stojąca pod drogowskazem. Pokazuje on odległości do miejsc, które stawały się domem artystki na jakiś czas – do momentu kolejnej podróży, a niektóre z nich to były ucieczki przed wojną, w poszukiwaniu bezpieczeństwa. Swój strach, podobnie jak inne emocje wcześniej, przelewała na płótno, malując m.in. obrazy Uchodźcy w 1931 i Ucieczka w 1940 roku, który przedstawia przerażoną matkę z niemowlęciem na rękach na tle złowieszczego krajobrazu opustoszałego miasta. Marisa de Lempicka, zapytana o plany na przyszłość organizacji rodzinnej Tamara de Łempicka Estate powiedziała, że właśnie kobiety uciekające przed zagrożeniami, uchodźczynie, będą grupą docelową fundacji, co będzie poniekąd kontynuacją działań prospołecznych samej Tamary Łempickiej. W tym kontekście warto wspomnieć, że wystawie towarzyszy licytacja przekazanej przez rodzinną organizację grafiki Wiosna, która potrwa do 30 czerwca. Cena wywoławcza to 3500 dolarów, a dochód zostanie przekazany na rzecz osób z Ukrainy. Więcej informacji na Fb Muzeum.

Na samą wystawę składają się nie tylko dzieła sztuki, ale i osobiste pamiątki po Tamarze, a cała ekspozycja oddaje hołd wielkiej artystce i nietuzinkowej kobiecie, kreatorce. Kuratorem wystawy jest Łukasz Wiącek, a dyrektorka Muzeum, Katarzyna Mieczkowska, podkreśla, że jest to pierwsza wystawa w Polsce poświęcona Łempickiej i jak dotąd największe przedsięwzięcie tego typu dla lubelskiej instytucji. Jego organizacja trwała kilka lat i wymagała zaangażowania sztabu osób oraz partnerów, w tym Villi la Fleur i Tamara de Lempicka Estate, jako współorganizatorów.

Obecność artystki na Zamku w Polsce to także jej pośmiertny sukces – dążenie do sławy, prestiżowe miejsca, jak również polska tożsamość i rozpoznawalność w ojczyźnie były niezwykle ważnymi elementami w jej życiu. Wernisaż zgromadził osobistości z całego kraju, także z obszaru muzealnictwa, a klimat Dwudziestolecia podkreśliła obecność rekonstruktorek z GRH Bluszcz w strojach wieczorowych retro, która pozwoliły przenieść się na ten wieczór w czasie i zbliżyć do atmosfery okresu, w którym powstawały najwspanialsze dzieła niezapomnianej Tamary. Jej sztuka, stawiająca na piedestał witalność i pasję, zwłaszcza w kobiecej postaci, to źródło nieustającej inspiracji i motywacji do działania oraz odwagi w realizacji własnych najśmielszych marzeń.

Kasia Szczepaniak — edukatorka, instruktorka akademicka, związana z warszawskim Uniwersytetem SWPS, prowadzi inicjatywę Akademia Znajomych, współpracuje z wieloma organizacjami; koordynatorka projektów edukacyjno-społecznych i kulturalnych, realizowanych m.in. na warszawskiej Sadybie, poświęconych kulturze II RP oraz kobietom tego okresu: Wolna Polka. Kobiety II RP czy Wolna Polka na krańcach świata.

Galeria

  1. Muzeum Narodowe w Lublinie
  2. Autorka jako rekonstruktorka na wystawie
  3. Fragment wystawy Kobieta w podróży
  4. Fragment wystawy z Autoportretem w zielonym bugatti
  5. Meble z atelier Łempickiej projektu jej siostry, Adrianny
  6. Fragment wystawy - portrety Kizette
  7. Fragment wystawy – widmo wojny
  8. Dyrektorki Muzeum Narodowego w Lublinie (po lewej) i krakowskiego MOCAK-u
  9. Spotkanie z Marisą de Lempicką 19.03.2022
  10. Autorka z Marisą de Lempicką
  11. Rekonstruktorki z GRH Bluszcz