Szydłów – Polskie Carcassone, miasto królewskie i stolica śliwki!

Szydłów – Polskie Carcassone, miasto królewskie i stolica śliwki!
Dzwonnica z XVIII wieku

Średniowieczne miasto otoczone murami obronnymi, z którego król Władysław Jagiełło wyruszył pod Grunwald. Miasto otoczone sadami i pachnące śliwkami…

Szydłów położony jest około 50 km na południowy wschód od Kielc. To urokliwe średniowieczne miasteczko może pochwalić się bogatą i piękną historią. Zwane jest też miastem królewskim.

To tu Kazimierz Wielki był 7 razy, a Władysław Jagiełło odwiedził je aż 17 razy!

Według Wikipedii pierwsze wzmianki o mieście pochodzą z 1191 roku, natomiast na oficjalnej stronie miasta znajdziemy datę 1241. Pod tą datą Jan Długosz zapisuje w kronice wzmiankę o mieście w kontekście najazdu Tatarów.

Legenda powstania miasta głosi:

„Porastały onegdaj owe okolice rozległe puszcze, pełne zwierza dzikiego, strachów i poczwar szkaradnych. Lecz trwogę największą budził nie zwierz, nie kusy, ale zbój surowy. Zbój ów zwał się Szydło i był hersztem bandy napadającej na przejeżdżające karawany kupców i innych podróżnych. Prowadzący przez tutejsze lasy trakt uchodził za niebezpieczny przez owego zbója właśnie. Rabował on wiezione przez podróżnych kosztowności, które następnie ukrywał w miejscowych jaskiniach. Aż pewnego razu banda Szydły napadła na orszak królewski i wywiązała się walka pomiędzy zbójami i wojami króla. Władca klęknął na pobliskim wzgórzu i począł się modlić. Obiecał, że gdy Bóg da zwycięstwo, w miejscu gdzie klęczy wybuduje kościół. Tak też się stało. Zbójów wybito, a schwytany Szydło wskazał jaskinię, gdzie ukrywał zrabowane skarby. Król nakazał za owe kosztowności wybudować kościół i założyć osadę, którą od imienia zbója Szydłowem nazwano.” – możemy przeczytać na oficjalnej stronie miasta.

Szydłów prawa miejskie otrzymał w 1329 roku. W połowie XIV wieku Kazimierz Wielki otoczył miasto murami obronnymi, rezydencję królewską przekształcił w zamek obronny. Do miasta można się było dostać jedynie przez bramy: Krakowską, Zamkową lub Wodną. W ten sposób miasto stało się jedną z warowni strzegących Małopolski.

Kazimierz Wielki wzniósł też tu kościół, jako pokutę, jaką sam sobie zadał. Król kochał kobiety, samych nałożnic naliczono mu 100, kochanek mu nie zliczono. Wikariusz Baryczka upomniał króla publicznie, za co został stracony. Jako pokutę król wybudował 6 kościołów, jeden z nich właśnie w Szydłowie. To kościół św. Władysława. Ostatnie słowo musiało należeć jednak do króla, więc kazał on wybudować dwie kolumny wewnątrz świątyni, na samym środku tak, by kapłan odprawiający nabożeństwo nie widział wiernych i by wierni nie widzieli kapłana.

Jak wspomniałam, Władysław Jagiełło był w Szydłowie 17 razy. To tu zatrzymał się w 1410 roku, gdy z Krakowa wyruszył na północ, by rozprawić się z Zakonem Krzyżackim. Przypomina o tym kopia obrazu „Bitwa pod Grunwaldem” Jana Matejki, dziś zawieszona w tutejszym Zamku królewskim, zwanym Jagiellońskim.

W XV wieku miasto się rozwijało znakomicie. Powstały tu cechy rzemieślników, a dzięki korzystnemu położeniu rozwijały się szerokie stosunki handlowe. To tędy odbywał się tranzyt wina, chmielu czy bydła. W XVI wieku istniały w Szydłowie cechy kowali, ślusarzy, mieczników, wędzidlarzy, czapników, stelmachów, bednarzy a także piekarzy, szewców, krawców, garncarzy. Miasto słynęło z produkcji sukna. W tym czasie miasto liczyło ponad 700 mieszkańców, z tego część Żydów, którzy od 1588 roku na mocy królewskiego przywileju mogą na równi z kupcami chrześcijańskimi nabywać towary i żywność. W latach 1534-1564 wybudowano tu synagogę.

Niestety w XVI i XVII wieku pożary zniszczyły większość drewnianej zabudowy, zamek i obwarowania, a zaraza i potop szwedzki dopełniły ziszczenia miasta. Po tym najeździe miasto nie zdołało się dźwignąć do poziomu swojej świetności z XIV i XV wieku.

Na początku XIX wieku Szydłów liczył 1600 mieszkańców, z czego 450 to Żydzi. W tym okresie mieszkańcy żyli głównie z rolnictwa i sadownictwa. W 1869 roku Szydłów stracił prawa miejskie.

Podczas II wojny światowej wysiedlono i zgładzono w obozach koncentracyjnych ludność żydowską, samo miasto zostało bardzo zniszczone.

W ostatnich latach, dzięki funduszom unijnym, udało się odrestaurować najważniejsze zabytki w mieście, jak Skarbczyk, w którym dzisiaj znajduje się  Muzeum Zamków Królewskich czy Synagogę, dziś muzeum. 1 stycznia 2019 roku Szydłów odzyskał prawa miejskie.

Polecam wycieczkę do Szydłowa. Warto zajrzeć do wspomnianego kościoła św. Władysława i sprawdzić, na ile ustawione kolumny „przeszkadzają” spojrzeć na ołtarz.

Polecam odwiedzić kościół Wszystkich Świętych, który znajduje się poza murami miasta, niedaleko Bramy Krakowskiej. To kościół z XIV wieku, w którym po pożarze w latach 40-tych XX wieku odpadły tynki i w ten sposób odkryto freski z początku XIV wieku, przedstawiające sceny z Nowego Testamentu. Cały czas trwają prace nad ich renowacją, przerywane niestety ze względu na brak środków finansowych.

W Bramie Zamkowej i w Synagodze znajdują się sklepiki, w których można kupić bilety wstępu do wszystkich najważniejszych zabytków w mieście.

Jest jeszcze jeden powód, aby odwiedzić to miasto, powód, który ucieszy smakoszy.

Szydłów jest stolicą śliwki! W okolicy znajdują się śliwkowe sady, w których uprawia się 45 gatunków tych owoców. Okolica nazywana jest często Purpurową Doliną.

Jak mówią sami mieszkańcy: „Tu każdy ma sad, mniejszy czy większy. Nie ma domu bez sadu.” To z Szydłowa właśnie pochodzi tradycja wędzenia śliwek.

„Królowa jest tylko jedna!” tak głosi hasło reklamowe śliwki w czekoladzie, produkowanej właśnie ze śliwek szydłowskich w lokalnej rodzinnej firmie, dla której ważne i cenne są rodzinne tradycje. I racja, ta śliwka jest wyśmienita i nie ma sobie równych.

Na Rynku jest Butik śliwkowy z produktami tej firmy, w którym możemy kupić słynne śliwki w czekoladzie, ale także powidła śliwkowe, śliwki w occie, śliwki suszone, śliwki w winie, śliwki z ziołami, a nawet likier śliwkowy, piwo śliwkowe czy ocet śliwkowy.

Co roku w sierpniu odbywa się w Szydłowie Święto Śliwki, może to dobry pretekst by odwiedzić Polskie Carcassone? A tym, którzy nie chcą czekać z wizytą do sierpnia polecam pojechać tam właśnie teraz, wiosną, kiedy kwitną śliwkowe sady…

Aleksandra Karkowska– autorka międzypokoleniowych książek "Banany z cukru Pudru", "Na Giewont się patrzy", „Marsz, marsz BATORY". Od 2015 roku prowadzi Oficynę Wydawniczą Oryginały. Działa społecznie na warszawskiej Sadybie. Kocha fotografie i podróże.