Strzały w hotelu Europa. Pięknej morderczyni współczuli nawet przysięgli

Strzały w hotelu Europa. Pięknej morderczyni współczuli nawet przysięgli

Połączył ich namiętny romans. Rozdzielił strzał z rewolweru. Ona - piękność z południa carskiej Rosji, licząca na małżeństwo, i on - student ze szlacheckiej rodziny, pełnymi garściami czerpiący z życia. Gdy doszło do zbrodni, sprawca od razu został zatrzymany i wydawało się, że resztę życia spędzi w więzieniu. A jednak nic nie było proste w sprawie, która nie schodziła z pierwszych stron rosyjskich gazet pod koniec XIX w.

Umówili się przed hotelem Europa. W przeciwieństwie do Hotelu Europejskiego, uważanego za najlepszy w Petersburgu, ten - mimo podobnej nazwy - nie cieszył się dobrą sławą. Oferował tanie pokoje o niskim standardzie i był popularny wśród par, szukających prywatności na kilka godzin.

Był upalny wieczór 16 maja 1894 r. Młody mężczyzna, w studenckim mundurze wszedł do budynku i poprosił o najlepszy pokój, jaki można było zamówić w "Europie". Konsjerż podał mu klucze. Mężczyzna wyszedł z budynku i wziął pod rękę wysoką, szczupłą, młodą kobietę, która cierpliwie na niego czekała. Udali się do pokoju nr 21.

Rano para zamówiła śniadanie, poza tym w zasadzie nie zdradzając swojej obecności w hotelu. Już mieli się wymeldować, gdy z pokoju 21 dobiegły dwa strzały. Gdy przerażone pokojowe wybiegły na korytarz, zobaczyły kobietę w zakrwawionej koszuli nocnej. "Ratunku! Popełniłam zabójstwo, zraniłam samą siebie! Wezwijcie lekarza i policję, wszystko wyjaśnię! Zabiłam jego i siebie" - wykrzyczała i zemdlała.

W pokoju znaleziono ciało mężczyzny - miał ranę pod potylicą, zginął na miejscu. Tuż obok leżał rewolwer. Kobieta trafiła do szpitala z raną postrzałową klatki piersiowej, lekarze przez kilka godzin walczyli o jej życie. Po operacji, mimo rany i leków, wciąż była pobudzona i pytała, kiedy umrze.

Szybko okazało się, kim jest zabójczyni i jej ofiara. 28-letnia Olga Palem i Aleksandr Downar, student Instytutu Transportu Kolejowego w Petersburgu, byli parą od czterech lat. Poznali się w Odessie, skąd pochodził młodzieniec.

Kobieta od razu przyznała się do zabójstwa. Twierdziła jednak, że chciała tylko nastraszyć ukochanego, a zabić tylko siebie. Powtarzała też, że broń wystrzeliła przypadkiem. Sprawa wydawała się prosta, kobieta została oskarżona o zabójstwo z premedytacją, a gazety w zasadzie od razu uznały, że Olga Palem spędzi resztę życia na zesłaniu. Młoda kobieta miała jednak to szczęście, że jej sprawą zajął się jeden z najbardziej błyskotliwych, rosyjskich adwokatów - Nikołaj Karabczewski. W wielogodzinnej i wielowątkowej mowie obrończej opowiedział zarówno o związku tych dwojga, jak i nakreślił portret ofiary - ku zaskoczeniu licznie zgromadzonej na sali sądowej publiczności, portret ze wszech miar niekorzystny dla zmarłego.

Piękność południa

Miriam Palem urodziła się pod koniec 1865 r. w Symferopolu, w majętnej żydowskiej rodzinie. Miała kilkoro rodzeństwa, ale była spośród wszystkich dzieci najbardziej emocjonalna i wrażliwa. Potrafiła wpaść w histerię z najbardziej błahego powodu, dlatego rodzice nie zdecydowali się wysłać jej do szkoły. Dziewczynka sama nauczyła się czytać i pisać, wolała też posługiwać się językiem rosyjskim zamiast jidysz. Na mieście plotkowano, że jest nieślubną córką generała Wasilija Popowa, znanego ze swojej ekscentryczności - generał był znajomym rodziców Palem.

Gdy Miriam miała 16 lat, dowiedziała się, że jej rodzice zamierzają wydać ją za mąż za bogatego fabrykanta. Przeraziła ją perspektywa życia z niekochanym mężczyzną. Poprosiła Wasilija Popowa o pomoc. Jednocześnie postanowiła przejść na prawosławie. W tamtych czasach była to odważna decyzja, wiedziała bowiem, że rodzice nie zaakceptują jej wyboru i ją wydziedziczą, zrywając wszelkie kontakty. Generał Popow został jej ojcem chrzestnym, dał pieniądze "na start" i pozwolił używać jego imienia jako imienia odojcowskiego. Tak na świecie pojawiła się Olga Wasiljewna Palem.

Dziewczyna postanowiła przenieść się do Odessy, by móc codziennie spacerować po plażach nad Morzem Czarnym. Miała pieniądze od chrzestnego, ale wiedziała, że przy jej stylu życia - a przywykła już do wygód i pięknych sukien - będzie musiała poszukać innego źródła utrzymania. Jej głównym atutem była niezwykła, południowa uroda - ogromne ciemne oczy w ramce z długich rzęs, pełne usta, oszałamiająca figura - śmiało mogłaby ubiegać się o miano najpiękniejszej mieszkanki Odessy. - Z takim wyglądem trudno ci będzie uniknąć smutnego przeznaczenia - miał jej powiedzieć generał Popow.

Olga Wasiljewna wkrótce poznała bogatego przedsiębiorcę o nazwisku Kandinski, który właśnie owdowiał, i została jego utrzymanką. Związek z "tłustym kotem", jak nazywała go Olga, trwał kilka lat, jednak rozpadł się, ponieważ Kandinski miał nie nadążać za temperamentem dziewczyny. Po rozstaniu pozostawali jednak w dobrych relacjach, a Kandinski wspierał ją finansowo jeszcze przez wiele lat.

W 1890 r. Olga poznała 22-letniego studenta medycyny, Aleksandra Downara-Zapolskiego, który szczycił się, że pochodzi z polskiej rodziny szlacheckiej. Związek początkowo pochwalała matka mężczyzny, która miała wyrażać radość, że syn się ustatkował i dzięki temu nie korzysta z usług panienek z domu publicznego. Downar z kolei często mówił Oldze o tym, że pobiorą się, jak tylko skończy studia - twierdził, że studenci nie mieli prawa żenić się w trakcie nauki. Jednocześnie wszystkie listy, jakie wysyłał do kochanki, adresował do "Olgi Wasiljewny Downar". Gdy postanowił przenieść się na studia do Petersburga, kobieta pojechała za nim. Zamieszkali razem, a znajomym często przedstawiał ją jako swoją żonę.

Olga lubiła czuć się jak pani domu - urządzała pokoje, zmieniała meble, dbała, by w domu było przytulnie. Coraz częściej pytała Aleksandra, kiedy się pobiorą. Aleksandr stwierdził jednak, że bycie lekarzem i praca "za grosze", a jednocześnie bycie non stop w gotowości, by pojechać do pacjenta, już go nie interesuje. Postanowił zająć się rozwojem kolei i przenieść się z medycyny do Instytutu Transportu Kolejowego, a to oznaczało kolejne lata bez ożenku. Co ciekawe, sama Olga miała odwiedzić rektora Instytutu, by poprosić o przeniesienie Aleksandra w trakcie roku akademickiego - zresztą, skutecznie.

Po kilku latach Aleksandr zaczął mieć dość histerycznych ataków i nerwowości Olgi, nie odmawiał też sobie uciech z paniami lekkich obyczajów, przez co zaraził kochankę syfilisem i kiłą. Na dodatek jego matka, podkreślająca, że jest "osobą legalnie zamężną", zaczęła kłócić się z Olgą i namawiać syna, by zerwał związek z "awanturnicą". W końcu ktoś oskarżył Olgę, że jeszcze w Odessie była jedną z panienek zatrudnionych w tamtejszym domu publicznym - miało o tym świadczyć jej zdjęcie w "katalogu" prostytutek. To sprawiło, że związek Downara z Palem ostatecznie się rozpadł, wtedy też Olga miała kupić damski rewolwer. 16 maja 1894 r. mieli spotkać się ten ostatni raz…

Proces

Obrońca Olgi Palem, mecenas Nikołaj Karabczewski, wiedział, w jaką strunę uderzyć, przedstawiając historię swoje klientki. Prokurator i część świadków, a przede wszystkim matka ofiary, twierdzili, że oskarżona jest osobą zdemoralizowaną, chciwą i pozbawioną skrupułów. Karabczewski udowodnił jednak, że Olga była wierna zarówno Downarowi, jak i Kandinskiemu, a jej zdjęcie w "katalogu" domu publicznego znalazło się tam przez przypadek, wezwał zresztą na świadków samą "madame" prowadzącą przybytek, oraz fotografa, który zeznał, że Olga Palem nie odebrała wszystkich kopii swojej fotografii. Udowodnił, że choć Olga zachowywała się emocjonalnie i histerycznie, potrafiła rzucić się na kochanka z pięściami, on traktował ją znacznie gorzej - potrafił pobić Olgę do krwi np. szczotką do podłóg, szydził z niej przy znajomych, urządzał sceny zazdrości i dusił, gdy pozwalała sobie na rozmowy z innymi mężczyznami. Adwokat wykazał też, że Olga nie była utrzymanką Downara - wciąż miała pieniądze, które otrzymała od Kandinskiego, nie była też osobą rozrzutną. Karabczewski udowodnił, że "naiwny" młodzieniec, którego usiłowano przedstawić jako manipulowane przez femme fatale niewiniątko, był trzeźwo myślącym i wyrachowanym mężczyzną.

Mowa obrońcy Olgi Palem weszła do historii rosyjskiego sądownictwa - trwająca kilka godzin (spisana zajmuje ponad 30 stron), wypełniona osobistymi szczegółami z życia pary i emocjonalnymi opisami, wstrząsnęła przysięgłymi i publicznością, która zmieniła swoje podejście do oskarżonej. Olga Palem została uniewinniona. Prokurator złożył apelację, doszło do kolejnego procesu, podczas którego Karabczewski ponownie bronił swojej klientki - tym razem została skazana, ale sąd wymierzył jej karę 10 miesięcy pozbawienia wolności.

Co ciekawe, dopiero po latach okazało się, że Nikołaj Karabczewski nie bez powodu podjął się obrony Olgi Palem - w młodości, jako student, z zazdrości zastrzelił swoją kochankę. Sąd uznał jednak, że w chwili popełnienia morderstwa był niepoczytalny i zabił "w afekcie". To był przełomowy moment w jego życiu - wtedy właśnie postanowił, że zostanie adwokatem.

Sprawa Olgi Palem, choć nie należała do wyjątków - zbrodnie z zazdrości, pod wpływem impulsu zdarzały się przecież od zarania dziejów - właśnie za sprawą kwiecistej obrony mecenasa Karabczewskiego, zapisała się w świadomości narodu. W 1990 r. Walentin Pikul, pisarz specjalizujący się w literaturze historycznej, napisał powieść "Idź i nie grzesz", w której drobiazgowo oddał realia epoki i szczegóły sprawy, a pięć lat później powstał film "Bulwarnyj roman" (w dosłownym tłumaczeniu "literatura trywialna") w reżyserii Wasilija Panina z Anną Samochiną i Walerijem Smieckojem w rolach głównych.