Wielkanocne klimaty w łemkowskiej zagrodzie

Wielkanocne klimaty w łemkowskiej zagrodzie
Pisanki, Aleksandra Karkowska

W Zagrodzie Maziarskiej jarmark to łemkowskie pisanki, podgórzańskie palmy, fuczki, krywulki, a także turniej bicia jaj i przerzucanie jajka nad stodołą!

Wielkanoc to bardzo miły czas. Kojarzy nam się z wiosną i nadzieją. Zawsze, nawet jeśli kochamy zimę, czekamy na pierwsze pąki na drzewach, na pierwsze promienie słońca, źdźbła trawy na łąkach. W tradycyjnej kulturze Wielkanoc jest bardzo symbolicznym świętem. Poszukajmy tych symboli.

Jarmarki z okazji świąt wielkanocnych stają się coraz bardziej popularne. Koszyczki, palmy, pisanki, zajączki, kurczaczki kupimy na wielu straganach organizowanych z tej okazji. Polecam jednak odwiedzić jarmarki organizowane przez lokalne społeczności, twórców ludowych, regionalne muzea czy stowarzyszenia. Jak na przykład Łemkowsko-Podgórzański Jarmark Wielkanocny w Zagrodzie Maziarskiej w Łosiu, filii Muzeum Dwory Karwacjanów i Gładyszów w Gorlicach. To prawdziwe tradycyjne, ludowe świętowanie!

W malowniczej zagrodzie był zorganizowany kiermasz rękodzieła, na którym można było zakupić wyjątkowe ozdoby świąteczne, jak pisanki, palmy wykonane przez lokalnych twórców. W ofercie były też inne produkty regionalne, nie tylko świąteczne. Można było kupić wyroby z drewna – ręcznie wykonane deski, miski, talerze, łyżki. Aby potwierdzić ich autentyczność wystarczyło spojrzeć na spracowane ręce sprzedającego, od razu było widać, że jest to człowiek, który sam te piękne przedmioty przygotował własnoręcznie.  Były w sprzedaży krywulki, piękne tradycyjne łemkowskie ozdoby ze szklanych koralików nanizanych na nitkę, kolie, naszyjniki, bransoletki, kolczyki. Piękna misterna praca. Była ceramika, kosze wiklinowe, chusty, czapki, serwety wykonane na szydełku i różnego rodzaju ozdoby.

Jak na prawdziwym jarmarku, nie zabrakło lokalnych przysmaków, na słodko i na słono. Można było spróbować gołąbki z mięsem i z kaszą, czy fuczki, łemkowskie placki z kapustą kiszoną! Polecam skosztować przy pierwszej możliwej okazji! Były też pasztety, chleb, weki, pyszne ciasta i ciasteczka. Wszystko oczywiście własnej roboty, własnego wypieku. Prawdziwie domowe!

Na tym jarmarku organizatorzy zadbali również o walory edukacyjne. Można było wziąć udział w warsztatach zdobienia łemkowskich pisanek, wykonywania podgórzańskich palm, można było wykonać laleczki ze sznurka, opaski na włosy z kwiatów z bibuły, a nawet zrobić własnoręcznie jo-jo.

Organizatorzy zadbali, by pokazać tradycyjne zabawy wielkanocne – zabawy z jajkiem. Turniej bicia jaj podejrzewam, że większość z nas zna. Tłuczemy się jajkami i wygrywa ten, którego jajko nie pękło. Łapanie jajek do fartucha było dla mnie nową zabawą, która wzbudziła spore emocje wśród uczestników i obserwatorów. Natomiast konkurs rzucania jajkiem – to dopiero było coś! Kto przerzuci jajko nad stodołą! Chwyciły za jajka nie tylko dzieci, ale i dorośli, szczególnie panowie.

Na zakończenie zaproszono uczestników na koncert chóru Cantores Carvatiani do cerkwi w Łosiu, tuż za płotem Zagrody. Przepiękne zwieńczenie wydarzenia.

Jarmark w Zagrodzie Maziarskiej to była prawdziwa wielkanocna uczta, choć jeszcze przed świętami. W tym roku odbył się 3 kwietnia. Polecam sprawdzać czy przypadkiem coś w podobnym klimacie nie jest organizowane w Państwa okolicy albo wpisać sobie w kalendarz na kolejny rok wizytę w Łosiu.

Wesołych świąt!

Aleksandra Karkowska – autorka międzypokoleniowych książek "Banany z cukru Pudru", "Na Giewont się patrzy", „Marsz, marsz BATORY". Od 2015 roku prowadzi Oficynę Wydawniczą Oryginały. Działa społecznie na warszawskiej Sadybie. Kocha fotografie i podróże.